Jak praktycznie pomóc komuś na odległość i poznać Stwórcę

nakanapieW pewnym komentarzu tego blogu pojawiła się wątpliwość, czy przypadkiem nasz wysiłek studiowania i ćwiczenia umysłu według wskazówek Kursu cudów nie jest tylko czczym i niepraktycznym teoretyzowaniem. Ćwiczę poprawne postrzeganie wg Kursu dopiero od 2007 roku, ale podzielić się mogę pewnymi radosnymi spostrzeżeniami na ten temat. Na początku powiem krótko: Kurs działa! Jednak pod warunkiem… że się go stosuje według jego wymagań 🙂 .

Poniżej wykorzystam jedynie treści zawarte w Tekście, rozdziale 15, podrozdział siódmy.  Jezus w nim mówi:

„Ofiarowuję ci moją doskonałą wiarę w ciebie w miejsce wszystkich twych wątpliwości. Lecz nie zapomnij, że moja wiara w twoich braci musi być tak samo doskonała jak wiara w ciebie, lub inaczej byłaby ograniczonym darem dla ciebie. W świętej chwili współdzielimy naszą wiarę w Bożego Syna, gdyż razem rozpoznajemy, że on jest w pełni jej godzien i że doceniając go nie możemy wątpić w jego świętość. A zatem go kochamy.”

Jak ja to stosuję praktycznie? Siadam na kanapie, skupiam uwagę na Jezusie i jego wierze we mnie. Jakąś chwilę trwam w tym przekonaniu. Następnie skupiam się wewnętrznie na osobie, której chcę pomóc w czymkolwiek. Ona lub ja postrzegaliśmy w jej życiu lub w niej jakiś brak, cierpienie, problem. Teraz uświadamiam sobie, że Jezus też w nią wierzy. „A zatem ją kocha”, jak mnie. Skoro Jezus widzi mnie świętym, to i ją widzi świętą.

Teraz pora na pojawienie się cudu, gdyż następuje współdzielenie świętości i pojawia się tego  skutek: znika oddzielenie. Jezus określa to tak:

„Gdy świętość jest współdzielona, wówczas wszelkie oddzielenie znika. Bowiem świętość jest mocą, która wzrasta, gdy jest współdzielona.”

Ten zanik oddzielenia jest cudem komunikacji pozacielesnej (nadzmysłowej, jak powiedzieliby ezoterycy). Ciało, które stanowiło dotąd przeszkodę w komunikacji i dawaniu – zostało odsunięte. Uświadomiłem sobie jeden jedyny Umysł Boży, którym my wszyscy jesteśmy. Widzę teraz, gdy siedzę na kanapie, że siedzi przede mną mój brat lub siostra i jest tym samym świętym i błogosławionym we wszystkim Synem Bożym. Jezus mówi dale tak:

„W świętej chwili rozpoznajesz ideę miłości w sobie i jednoczysz tę ideę z Umysłem, który ją zrodził i który nie potrafił z niej zrezygnować. Utrzymywanie jej przez ten Umysł w sobie sprawia, że nie ma straty. Święta chwila staje się więc lekcją, jak utrzymywać wszystkich swych braci w swym umyśle, nie doświadczając przy tym straty, lecz osiągając spełnienie. Wynika z tego, że możesz tylko dawać. I to właśnie jest miłością, bo właśnie to jest naturalne zgodnie z prawami Bożymi. W świętej chwili dominują prawa Boga i tylko one mają znaczenie.”

Popatrz, „możesz tylko dawać” „osiągając spełnienie”. Tak więc, gdy trwam w tym stanie komunikacji z bratem w jedności Umysłu Bożego, zwracam się do niego i daję mu to, co posiadam (a mam wszystko), a czego u brata swego dotąd nie postrzegałem. Mówię mu np. „Błogosławię cię” i wiem z pewnością, że on ma to czego (jak mi się dotąd wydawało) nie miał. Ta pewność bierze się z tego, jak głęboko rozpoznam światło Świętego Ducha, który przechowuje informację o prawdziwym i błogosławionym stanie mojego brata. Na temat ewentualnych ograniczeń Jezus mówi tak:

„Natomiast prawa tego świata przestają mieć w ogóle jakiekolwiek znaczenie. Kiedy Syn Boży przyjmuje prawa Boga jako to, czego pragnie z radością, jest niemożliwe, aby był wtedy czymś związany, bądź też w jakikolwiek sposób ograniczony. W owej chwili jest tak wolny, jak Bóg chciałby, aby był. Albowiem w chwili, gdy odrzuca to, czym jest związany, przestaje być czymkolwiek związany.”

Widzę to nieograniczenie i nie jestem niczym związany, więc mogę pragnąć błogosławieństwa dla mojego brata z radością i z radością on je otrzymuje. Moją i jego radością – jesteśmy bowiem jednym. Czym ten akt różni się od magii oraz wysiłków w rodzaju wizualizacji, pozytywnego myślenia, zabiegów ezoterycznych itp.? Jezus wciąż w Kursie powtarza nam to. I tym razem mówi:

„W świętej chwili nie zdarza się nic, czego by nie było zawsze. Wtedy tylko zasłona nałożona na rzeczywistość zostaje podniesiona. Nic się naprawdę nie zmienia. Lecz świadomość niezmienności nadchodzi szybko, gdy tylko zasłona czasu zostaje odsunięta. Nikt, kto jeszcze nie doświadczył podniesienia zasłony i nie poczuł się nieodparcie pociągnięty do światła dochodzącego spoza tej zasłony, nie potrafi wierzyć w miłość bez lęku. Jednak Duch Święty obdarowuje cię tą wiarą, gdyż zaproponował ją mnie, a ja ją przyjąłem. Nie obawiaj się, że święta chwila będzie ci odmówiona, bo ja jej nie odmówiłem. A przeze mnie Duch Święty daje ją tobie, tak jak ty będziesz ją dawał. Niechaj żadna inna potrzeba, jaką dostrzegasz, nie przysłania ci tej potrzeby. W świętej chwili bowiem rozpoznasz jedyną potrzebę, jaką Synowie Boga współdzielą jednakowo i dzięki temu rozpoznaniu połączysz się ze mną w oferowaniu tego, co jest potrzebne.”

Ponieważ tak cały świat jak i każde najdrobniejsze zjawisko jest tylko wyprojektowanym przeze mnie postrzeżeniem, to moja wizja udziela się każdemu z kim się skomunikuję w sposób, jaki opisałem wyżej. Siedząc na swojej kanapie mogę się z nim połączyć (bo już jestem połączony) i dać mu to, czego potrzebuje (bo już on to posiada). Aby jednak mogło do tego dojść, musze najpierw rozpoznać, jak widzi mnie Jezus. Dlatego Jezus czyni mnie swoim współpracownikiem. Jak sam o tym mówi:

„To poprzez nas nadejdzie pokój. Połącz się ze mną w idei pokoju, albowiem właśnie dzięki ideom umysły mogą się porozumiewać. Jeżeli będziesz dawał siebie tak, jak twój Ojciec daje Swą Jaźń, nauczysz się rozumieć to, czym jest istnienie Jaźni. I w tym tkwi zrozumienie znaczenia miłości. Lecz pamiętaj, że zrozumienie jest czymś, co następuje w umyśle i tylko w umyśle. Wiedza jest zatem domeną umysłu i jej stan jest odzwierciedlony przez umysł. Jesteś myślą, ideą i niczym innym. Gdybyś tym nie był, nie mógłbyś być w pełnej łączności z tym, co zawsze było.”

Taką wspaniałą praktykę studenta Kursu Jezus nazywa świętą chwilą. Nie tylko dajemy coś życiowego swemu bratu, ale przede wszystkim uczymy się świętej komunikacji i w końcu dzięki niej (tak, dzięki komunikacji) poznajemy swego Stwórcę oraz Jego stworzenie. Mówi o tym Jezus:

„W świętej chwili przypomina się tobie Bóg, a wraz z Nim przypomina ci się język porozumiewania ze wszystkimi twymi braćmi. Albowiem komunikowanie się wzajemne przypomina się razem, podobnie jak prawdę. Święta chwila nikogo nie wyklucza ani nie odłącza, ponieważ przeszłość odeszła, a wraz z nią odeszła wszelka podstawa wszelkiego odłączenia. Bez swego źródła odłączenie znika. A to pozwala twemu Źródłu i wszystkich twych braci, zastąpić je w twojej świadomości. Bóg i moc Boga zajmą należne Im miejsce w tobie i doświadczysz pełnej łączności idei z ideami. Dzięki swej zdolności czynienia tego nauczysz się czym musisz być, bo zaczniesz rozumieć, czym jest twój Stwórca, i czym wraz z Nim jest Jego stworzenie.” (T15,7)

———————————————————————————————–
Piękne zdjęcie na wstępie zaczerpnięto ze strony http://happypaleokids.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *