Jak uszczęśliwić miliony ludzi?

uczynszczesliwymiKurs cudów wyróżnia dwa rodzaje związków międzyludzkich. Szczególne oraz święte. Związki szczególne zawieramy ze względu na szczególne okoliczności związku. Nasze upodobania, wygląd, pochodzenie, kulturę, płeć i wiele innych. Takie szczegóły są na zewnątrz istoty każdego z nas. Ale sama istota – to Chrystus w nas. Święty, doskonały, szczęśliwy, pełen pokoju. Tacy jesteśmy my sami, ale także nasz każdy brat. Co się stanie , kiedy rozpoznamy ten prosty fakt?

„Szczęśliwe sny spełniają się, nie dlatego, że są snami, ale tylko dlatego, że są szczęśliwe. (…) To, by kochać brata jak siebie samego, nie jest snem. Ani też snem nie jest twój święty związek. Wszystko, co jeszcze w nim ze snów pozostaje, to tylko to, że jest on ciągle szczególnym związkiem. Jednakże jest on bardzo użyteczny dla Ducha Świętego, który ma w nim szczególną funkcję. Bowiem dzięki niej stanie się on szczęśliwym snem, poprzez który Duch Święty może rozprzestrzeniać radość, kierując ją do milionów tych, którzy wierzą, że miłość jest lękiem, a nie szczęściem. Pozwól Mu wypełnić funkcję, którą dał On twemu związkowi, poprzez przyjęcie jej dla siebie, a nie będzie się wymagać już niczego więcej, co czyniłoby twój związek takim, jakim On chciałby aby był.

Kiedy czujesz, że świętość twego związku jest przez cokolwiek zagrożona, natychmiast zatrzymaj się i pomimo lęku zaoferuj Duchowi Świętemu swą gotowość, aby pozwolić Mu zamienić tę chwilę na świętą chwilę, którą wolałbyś mieć. On nigdy w tym nie zawiedzie. Lecz nie zapominaj, że twój związek jest jednością, tak więc cokolwiek zagraża pokojowi jednego z was, zagraża w równym stopniu drugiemu. Moc łączenia się w jego błogosławieństwie leży w fakcie, że teraz nie jest już możliwe, zarówno dla ciebie, jak i dla twego brata, doświadczać lęku samotnie, czy też usiłować radzić sobie z nim w samotności. Nigdy nie wierz, że jest to konieczne, lub że jest to tylko możliwe. Jest to tak niemożliwe, jak to, że święta chwila przyjdzie tylko do jednego z was, a nie do drugiego. Ona przyjdzie do was obu, na wezwanie któregokolwiek z was.

Ten z was, który jest bardziej zdrowy na umyśle, w czasie, gdy postrzegane jest zagrożenie, powinien pamiętać, jak wielkie zobowiązania ma wobec tego drugiego oraz jak wiele wdzięczności mu się należy i powinien się cieszyć, że może spłacić swój dług poprzez przyniesienie szczęścia im obu. Niechaj więc o tym pamięta i powie:

Pragnę tej świętej chwili dla siebie samego, tak abym mógł współdzielić ją z moim bratem, którego kocham. Nie jest możliwe, abym doświadczał jej bez niego, lub on beze mnie. Ale jest całkiem możliwe dla nas, aby współdzielić ją teraz. Zatem wybieram tę chwilę, ofiarując ją Duchowi Świętemu, aby Jego błogosławieństwo mogło zstąpić na nas i utrzymywać nas obu w pokoju.”

(T18,5,4-8)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *