Nieskazitelność wojownika

Wojownik don Juan będący bohaterem dwunastotomowego dzieła Carlosa Castanedy, przekazuje swemu uczniowi wskazówkę, która rzuca światło na wciąż interesujący nas na tej stronie dylemat. Chodzi o zrozumienie przyczyny, dla której poszukiwana przez nas intelektualna wiedza, czerpana ze świętych ksiąg (Biblii, Kursu cudów itp.), nie przeobraża się w naszym życiu w nowej jakości doświadczenie. Mówiąc obrazowo, dlaczego ze studiowania treści informacji nie rodzi się owoc?

Brak owocu w życiu człowieka podążającego jakąkolwiek ścieżką duchową jest problemem tak rozpowszechnionym, że prawie wszyscy już doń przywykli. Większość zrezygnowała z uznawania tzw. duchowości za dziedzinę mogącą mieć jakikolwiek wpływ na życie człowieka prowadząc świeckie życie agnostyka lub ateisty. Inni pocieszają się tym, że prawdziwy owoc będą mogli ujrzeć w tzw. życiu przyszłym czyli po śmierci i zadowalają się tym, co mają chodząc co tydzień do kościoła.

A jednak gdy czytamy podręczniki duchowości takie jak Kurs cudów, lub choćby słuchamy nauczycieli Dzogczen a nawet wybitnego szamana don Juana – trudno oprzeć się wrażeniu, że owoc właściwie przeprowadzanej praktyki duchowej MUSI SIĘ UJAWNIĆ JUŻ TUTAJ I TERAZ. Jeśli go nie widać, to z pewnością istnieje błąd po naszej stronie, wynikający z niewiedzy lub braku determinacji, aby go skorygować. W tym krótkim wpisie podzielę się wyjaśnieniem pochodzącym z ust meksykańskiego szamana – czarownika – Indianina – wojownika – naguala – don Juana. Cytowaną wypowiedź znaleźć możemy w książce Carlosa Castanedy „Opowieści o mocy” (Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1996).

Oto wypowiedź nauczyciela wyjaśniająca OBECNOŚĆ WIECZNOŚCI. Oraz znamienna konkluzja. Aby rozpoznać ten wspaniały fakt, nie wystarczą same słowa. Potrzebne jest posiadanie osobistej mocy.

„Czy wiesz, że w tej właśnie chwili otacza cię wieczność? I czy wiesz, że jeśli
tylko zapragniesz, możesz ją wykorzystać? Po długiej przerwie, w czasie której subtelnym ruchem oczu zachęcał mnie do wypowiedzi, stwierdziłem, że nie rozumiem, o czym mówi.
– Tam! Wieczność jest tam! – powiedział, wskazując linię horyzontu. Potem
pokazał zenit. – Albo tam. Możemy także powiedzieć, że wieczność jest taka. –
Rozłożył ramiona, wyznaczając nimi wschód i zachód.
Popatrzyliśmy na siebie. W jego oczach widziałem tylko pytanie.
– I co na to powiesz? – zachęcił mnie do zastanowienia się nad jego słowami.
Nie wiedziałem, co powiedzieć.
– Czy wiesz, że możesz przez całą wieczność rozprzestrzeniać się w każdym z
kierunków, które wskazałem? – kontynuował. – Czy wiesz, że jedna chwila może być wiecznością? To nie zagadka, to .fakt – ale tylko wtedy, jeśli wejdziesz w tę chwilę i użyjesz jej do przeniesienia pełni siebie w dowolnym kierunku, na zawsze. Don Juan wpatrywał się we mnie.
– Nie wiedziałeś tego wcześniej – powiedział, uśmiechając się. – Teraz już
wiesz. Odkryłem to przed tobą, ale nic się nie zmieniło, ponieważ nie masz wystarczająco dużo osobistej mocy, żeby skorzystać z mojego daru. Gdybyś jednak miał tę moc, same słowa wystarczyłyby ci do osiągnięcia pełni siebie i wyprowadzenia jej najważniejszej części poza granice, w których się zawiera.
Podszedł do mnie i leciutko szturchnął mnie palcami w klatkę piersiową.
– To są właśnie granice, o których mówiłem – powiedział. – Można wyjść poza
nie. Jesteśmy uczuciem, świadomością zamkniętą tutaj. Klepnął mnie po ramionach. Notes i ołówek upadły mi na ziemię. Don Juan postawił stopę na notesie, popatrzył na mnie i roześmiał się.”

I tutaj nasuwa się pytanie, jak uzyskać tę osobistą moc? Don Juan w swej nauce wiele mówi na ten niezwykle interesujący temat. My na razie ograniczymy się do krótkiej konstatacji, która pojawia się również we wspomnianym wyżej tomie. Indianin uczy:

„Waszą jedyną szansą jest nieskazitelność. Musicie czekać,
nie oglądając się za siebie i nie spodziewając się nagród. Musicie skupić całą
osobistą moc, aby wypełnić swoje zadania. Jeśli nie będziecie zachowywać się nieskazitelnie, jeśli zaczniecie się denerwować, niecierpliwić i rozpaczać, celni strzelcy z nieznanego bezlitośnie was zniszczą. Natomiast jeżeli wasza nieskazitelność i osobista moc pozwolą na wypełnienie tego zadania, wtedy otrzymacie obietnicę mocy. A cóż to za obietnica, możecie spytać. To obietnica, którą moc czyni ludziom jako świetlistym istotom. Każdy wojownik ma inne przeznaczenie, nie da się więc powiedzieć, jaką obietnicę otrzyma każdy z was.

(…)

– Wojownik w żadnym wypadku nie może sobie pozwolić na poczucie
bezbronności – powiedział. – Ani na oszołomienie, ani na strach. Wojownik ma
czas tylko na nieskazitelność, wszystko inne wyczerpuje jego moc, a
nieskazitelność wzmacnia ją.
– Wróciliśmy do mojego starego pytania, don Juanie, o to, czym jest
nieskazitelność.
– Tak, wróciliśmy do twojego starego pytania i w konsekwencji także do mojej
starej odpowiedzi: Nieskazitelność polega na dawaniu z siebie wszystkiego zawsze wtedy, kiedy w coś jesteś zaangażowany.

(…)

Don Juan wyjaśnił mi, że zanim czarownik opanuje śnienie i widzenie i stworzy
swego sobowtóra, musi wcześniej [to są praktyki nieskazitelnego wojownika – przyp. Student]:

  • skutecznie wymazać swą osobistą historię,
  • odrzucić poczucie własnej ważności i
  • wyzbyć się rutynowych działań.”

Czyż nie przypomina nam to wyraźnie wskazówek Kursu cudów?! Oto one:

  1. Mamy praktykować z pełną determinacją (don Juan wspomniał o niej przy okazji definiowania nieskazitelności – p.wyżej)
  2. Mamy uznać, że przeszłość zapisana w pamięci nie istnieje,
  3. Mamy rozpoznać nieistnienie ego,
  4. Mamy poddać się prowadzeniu Głosu Ducha Świętego.

Pozdrawiam Cię czytelniku! Bądź nieskazitelny i zdeterminowany, aby widzieć.
Student

3 responses to “Nieskazitelność wojownika

  1. Hej,

    Czytając post Amadeo, przypomniała mi się buddyjska przypowiastka, oto ona:

    Pewnego dnia nad rzeka siedzial mistrz-pustelnik i medytowal. Przyszedl
    do niego mlody czlowiek i poprosil:

    – Mistrzu, chcialbym sie u ciebie uczyc, chcialbym medytowac.

    – Dlaczego? – spytal pustelnik.

    Mlodzieniec pomyslal chwilke po czym odparl:

    – Chcialbym odnalezc Boga.

    W tym momencie pustelnik podskoczyl, zlapal go za szyje, wykrecil rece i
    zawlókł do rzeki. Tam wlozyl mu glowe pod wode i przytrzymal chwile. Gdy
    mistrz zwolnil uchwyt, mlodzieniec mogl nareszcie zlapac oddech. Gdy nieco
    ochlonal mistrz spytal go:

    – Czego najbardziej chciales, gdy byles pod woda?

    – Powietrza! – natychmiast odpowiedzial niedoszly adept.

    – Wracaj teraz do domu. Mozesz do mnie wrocic, gdy bedziesz pragnal Boga
    tak samo jak pragnales teraz powietrza – powiedzial mistrz.

    Fakt, że metody z Zen bywają czasami nietypowe;), ale przypowieść ta fajnie oddaje zapał jaki powinien mieć każdy kto chce odnaleźć drogę do Wolności.

    Kiedyś gdy czytałem Biblię, znalazłem tam świetny cytat, który bardzo mi się spodobał i również pasuje do tematu 😉
    „Gdy pragnienie wolności cię ogarnie, zrzucisz jarzmo ze swej szyji”

    Pozdrawiam wszystkich!
    jpack

  2. Amadeo, swoją obecnością, którą wywołały Twoje słowa, przeniosłeś mnie do naszego prawdziwego świata. Wspaniale wyjaśniłeś mi, na czym polega błąd mylenia poziomów. Dotąd trudno mi było zrozumieć, jaka jest istota tego błędu. Dziękuję Ci za „podniesienie nas na duchu” do tego właściwego i jedynie istniejącego poziomu.

    (Odtąd Twoje wpisy będą się ukazywać natychmiast – dotąd ten mechanizm na tej stronie nie działał).

  3. „Próba ognia” 😉
    To zjawisko biorąc ze strony teoretycznej, jak i praktycznej, do której wiedzie, lecz jak piszesz, przed którą adept staje o krok i czeka, i wacha się i w ogóle, można sprowadzić do lekcji. 🙂
    Czyż nie jest to LEKCJA?

    Lekcja absolutnego, ostatecznego wyboru: czy chcę się obudzić, teraz? – Nie, mam jeszcze sprawy w banku do zołatwienia, Bóg poczeka.
    😀 itd..
    Tak Bóg poczeka całą wieczność, lecz czy faktycznie miałby czekać On na coś, o czym nie ma pojęcia? Nie, Twórca Rzeczywistości nie podziela iluzji będącej zaprzeczeniem Jego Stworzenia, a zatem również naszej prawdziwej Jaźni.
    Tylko kiedy będę chciał to zaakceptować w pełni?
    Jezus w Kursie mówi wyraźnie, że nie można mieć trochę rzeczywistości i trochę nierzeczywistości. Każde świadczy o sobie i zaprzecza swojemu przeciwieństwu.
    To pytanie każdy sobie zada, czas jest dla nas, dany do dyspozycji Duchowi Świętemu, przynosi naprawdę cudowne, zdrowe i dorodne owoce.

    Ego wykorzystuje chwiejność ucznia na swój sposób, czas w jego ręce to tylko cierpienie KAŻDEJ jednej istoty na tym świecie…

    Myślę, że ta ciekawa przeszkoda objawia się wyjątkowo w myleniu poziomów. Wielu próbuje zmienić świat, a zbawienie oznacza dla nich polepszenie bytu materialnego. Cuda mają zapewnić nieśmiertelność ciała, kasę z nieba i w ogóle. Nie nie nie. Ten świat NIGDY nie będzie w Porządku.
    NIE JESTEŚ Z TEGO ŚWIATA!

    Dla studentów polecam w tym wypadku przypomnieć sobie podrozdział IV. Przeszkody do pokoju. 🙂

    Pozdrawiam niebiańsko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *