CZAT

Poniżej proszę pisać w miarę dowolne ale związane z tematem bloga komentarze, gdyż czat został zlikwidowany z powodu niekorzystania z niego.

Okienko wpisów znajduje się na samym dole. Komentarze najnowsze pokazują się na górze. Ponadto widać je w spisie KOMENTARZE w prawej kolumnie.

220 responses to “CZAT

  1. Studencie, gdyby tak było jako to sie stara nam zinterpretować że ten wszechświat jest tylko banalnym snem, że ten wszechświat nie istnieje,. że jest niczym ,. nikt by sie nawet nie fatygował aby wkraczać w taką fantasmagorie,. w taką nicość,. bo po co ?? Więc po jake cholerę miałby tu przybyć Jezus do tej nicości,.. no chyba że dla jaj , ale to raczej nie w Jego stylu by było. Jezus oświadczył że jest nie z tego świata, że jest ze świata bliższego doskonałości chrystusowej i przybył raczej z miłosierdzia dla ludzkości,. dla tych zagubionych dusz, pokazał że śpią i że można sie z tego transu obudzić, ale tu i teraz,. a nie kiedyś tam w niebiesiech, gdyż kiedyś tam jest to postrzeganie ziemskie gdzie czas odgrywa główną rolę a więc jest to fałsz ,nie ma czegoś takiego w wieczności jak kiedyś tam.
    cdn.

    • Kiedyś słuchałem nagrania z hipnozy u Bolesława Zarębskiego w odcinku pt Przekaz od wysokiej Jaźni.
      Ktoś zadał tam pytanie o zawartość publikacji.
      Głos wysokiej Jaźni określił procentowo zagęszczenia prawdy w tych książkach i choć nie pamiętam dokladnie i zaznaczam że mogę się mylić to było to coś takiego:
      Kurs Cudów ok 95% zgodności z prawdą
      Niżej były materiały Wing Makers coś ponad 80%
      Późnij książki o Anastazji Władimira Megre
      I Życie i Nauka Mistrzów Dalekiego Wschodu ) pomiędzy 50-70%

    • To ciekawe dane. KC wypada nieźle 🙂 .Jednak jaką mamy pewność, że są one wiarygodne? Czy hipnoza u Bolesława Zarębskiego jest naszym autorytetem ponad wszystkie autorytety? Jeśli nie, to co radziłbyś robić przy wyborze swojego nauczyciela lub ścieżki duchowej? Pozdrawiam.

    • Żadnej pewności a autorytetów tutaj na nie mam.
      Podałem to jako ciekawostkę, może wskazówkę.
      Nie po to by zrażać do Kursu. Przeciwnie, by pamiętać że ego wszędzie chce namieszać.

      Co do wyboru nauczyciela i drogi duchowej.
      Jednego dnia wydaje mi się że to co robię to najwyższa mądrość poparta niezachwianymi dowodami i moimi racjami a dzień później widzę że to był kretynizm pierwsza klasa.
      Pytasz kogo bym polecił?
      Tylko na Duchu Świętym się nie zawiodłem.
      Tylko On jest w stanie pokazać mi diabła któremu dałem schronienie
      i którego widzę u każdego tylko nie u siebie. On mi ściąga klapki z oczu „powoli” ale konsekwentnie.

      Kiedyś zamiast wybaczyć, zaatakowałem Ciebie Studencie.
      W ” Trzymajcie się od nich z daleka” – od nieuzdrowionych nauczycieli.
      Spytałem czy nie lepiej wybaczyć i czy nie zapomniałeś swej jedynej funkcji.
      Tym razem zrobiłem to z RW.

      Za każdy razem kiedy wybaczenie dochodzi u mnie do skutku, najpierw się wstydzę jak widzę swoje błędy a później jest ok i widzę cuda.
      Dziś nie wiem co powiedzieć. Te błędy które dostrzegam w mym umyśle są coraz większych rozmiarów.
      Dzisiejszy np: to ja byłem tym nieuzdrowionym nauczycielem. Ślepcem prowadzących innych ślepców w przepaść.
      Dlatego atakowałem innych nauczycieli i projektowałem na nich, na Ciebie, na Rafała, swoje błędy.
      Nie umiałem wybaczyć więc Was potępiałem a zapomniałem że potępiam jedynie siebie. No i spotkała mnie „nagroda”. Nie mogłem jej znieść. Wziąłem odpowiedzialność za widzenie i doświadczenie, odrzuciłem krytykę, olałem szalejące całą noc ego i czekałem aż Bóg mi odpowie.
      To co zobaczyłem nie było miłe. Bo to było o ego, o tym co mi robiło i jakim byłem jego szalonym niewolnikiem.

      Nie mam pojęcia jak powinno wyglądać nauczanie. Pewnie że chcę by jedni pomagali drugim. Lecz w tym temacie przeczuwam w sobie jakieś duże wymagania. Wysoko zawieszoną poprzeczkę. Może za wysoko. Może to ego ją zawiesiło. Może źle na to patrzę.
      Tak mi kiedyś powiedział Głos: „Problemem jest nie to czego chcesz (widzisz) ale to jak na to patrzysz”
      Za każdym razem gdy wina domaga się uwolnienia a ja szaleję a później i tak wybaczam, to zawsze przypominam sobie to zdanie i widzę że problem stanowiło to jak patrzę.

      Ja widzę siebie jako nauczyciela Bożego który idzie tam gdzie On mnie posyła, który mówi kiedy On chce, do kogo i co powiedzieć a kiedy milczeć. Lecz często ego dokłada swoje trzy grosze.
      No i oczywiście dawanie przykładu.
      Nie dałem go tym razem bo poddałem się krytyce zamiast wybaczyć.
      I nie wiem nic o drogach innych nauczycieli, nie mnie ich osądzać.

    • I stał się cud.
      Ból nie jest środkiem jakiego Duch Święty używa w przebudzeniu.
      Ból jest pomocą naukową i środkiem zapobiegawczym w nauczaniu ego.
      Jeśli promuję ból i lęk to nie działam z Woli Boga. To jakbym powiedział: Ty prowadź ale ja wybiorę auto.
      Mówiłem bądź Wola Twoja a jednocześnie wierzyłem że ból jest moim przyjacielem i to on jak kompas nie pozwala zejść mi z drogi.
      Ból nie pozwala przekroczyć pewnej granicy w oddzieleniu, w kierunku od Źródła. Lecz w drodze powrotnej do Domu marny z niego kompan. Jest mieczem obosiecznym.
      Do dziś nie zdawałem sobie sprawy że akceptowałem myśli o bólu jako nauczycielu jako wartościowe. Wierzyłem że ktoś jak pocierpi to zmądrzeje. Tak w skrócie. I ta myśl była tym co innym dawałem w swej egoistycznej nieświadomości. A jak Kurs naucza dawanie i otrzymywanie są jednym. Więc dawałem sobie. Otrzymywałem ból który tak ceniłem. Całe prawie życie spędziłem z bólem. Odbierał mi świadomość, traciłem przytomność. W końcu ból uniemożliwił mi założenie rodziny, pracę zawodową, ogołocił ze wszystkiego, wepchnął w długi i odebrał nadzieję.
      Pomimo tego ja go wciąż ceniłem.
      Ceniłem go i nienawidziłem wszystko co zdawało się popierać tą obłąkańczą ideę. Nienawidziłem księży i kościoła za to że mówią o miłości a używają lęku u bólu, grożąc piekłem i karami, jako środka ego.
      Nienawidziłem rządów, policji itp jako tych na których projektowałem ten sam błąd. Wiarę w resocjalizację poprzez lęk i ból.
      Nienawidziłem całego świata bo w całym świecie widziałem swój błąd który zrobił z bólu, z choroby bożka i postawił go jako mego nauczyciela na równi z Duchem Świętym.

      Niedawno skrytykowałem kolegę za złe prowadzenie się w skutek czego trafił do więzienia. Gdy wyszedł powiedziałem mu że jeśli to go niczego nie nauczyło to widać za mało wycierpiał.
      Tamte słowa są dowodem na to że akceptowałem ból jako środek w przebudzeniu. Zajmował miejsce wybaczania. Nie byłem tego świadom.
      Dziś zadzwonił do mnie stary przyjaciel z którym nie mialem kontaktu. Byliśmy na siebie obrażeni. Ja odszedłem z ochrony i wyjechałem za granicę a on wstąpił do służby więziennej. Obarczyłem go całym złem świata. Byłem u niego świadkiem na ślubie lecz nasze drogi się rozeszły. Ja wtedy nie zdawałem sobie sprawy że znienawidziłem go za swoją wiarę w ból i lęk jako pożądany środek do oświecenia czego symbolem było więziennictwo. Dopiero dziś to sobie uświadomiłem dzięki wybaczaniu i myślom od Boga które zastąpiły tamtą ideę o bólu jako nauczycielu. I po wielu latach dziś ten kolega zadzwonił.
      Nie wiem kogo jeszcze ten cud dosięgnie i komu mam dziękować. Dziękuję Bogu ale i przeczuwam w tym udział”osób trzecich”. Ktoś i mnie coś musiał wybaczyć.
      Wam nauczyciele Boży również dziękuję i Tobie Studencie Rafalowi W za to że zagraliście swoje role. Na was też projektowałem ten błąd o wartości cierpienia.
      To była broń obosieczna i zraniłem się nią a niczego nie nauczyłem bo wciąż zapominałem i powtarzałem stare błędy.
      Wybaczenie nie jest bronią obosieczną i daję dziś świadectwo o jego cudownym działaniu.
      Dziękuję Wam wszystkim

    • anonimie studencie, twoje komentarze mnie powaliły. Mam nadzieję, że przeczyta je wiele ludzi zainteresowanych tematyką tego bloga.

  2. Drogi studencie , muszę z przykrością stwierdzić że KC mimo wszystko został zafałszowany i nie chodzi może o treść gdyż treść jest super,. ale o te interpretacje tekstów .W którym momencie to nastąpiło tego nie wiem, ale jedno jest pewne,. KC to niebezpieczne narzędzie w rękach niewolników, dla tych, którzy rządzą tym światem, ponieważ treści w nim zawarte powodują przebudzenie w ludzkich umysłach które nie to że śpią w Niebie, tylko śpią tu i teraz i są zniewolone. Nie chodzi wcale o ten materialny wszechświat w którym obecnie przebywamy, on jest święty jak każdy zapewne inny z niezliczonych wszechświatów.. „Bóg myśli i stwarza światy”. Nie jest NICZYM jako to jest nam narzucane przez interpretatorów KC, abyśmy nie mogli sie koncentrować na prawdzie, abyśmy dalej spali w otępieniu. Jezus nie przybył tu na Ziemię nauczać nas jak rozpuścić ciało lub jak ujrzeć lilie w sercu drugiego brata,. przybył aby pokazać nam jak należy żyć tu w tym pięknym materialnym świecie bo to boski świat,. jak być wolnym człowiekiem i że nic na tym świecie zabić sie nie da, bo wszystko jest nieśmiertelne. Oszuści postarali sie abyśmy czytając KC nie koncentrowali sie na wolności i jak ją osiągnąć,. ale na czymś czego osiągnąć sie nie da, czyli rozpuścić materie w której żyjemy obecnie, tylko po jake cholere ?? i niby jak ?? i po co ?? Jesteśmy zniewoleni poprzez religie, systemy polityczne, pieniądze, edukacje itd, zaprzęga sie nas do rywalizacji i wszczepiono nam implant zwany MOJE, dla tego MOJE to gotowi jesteśmy zabić. KC ma za zadanie uwolnić nas z tych kajdan zniewolenia tu i teraz i tego obawiają sie manipulanci którzy uznali siebie za władców tego świata a resztę populacji postrzegają jako bydło, siła robocza, niewolnicy,.. wykorzystując do tego nasze ego,. z którym poradzić sobie może KC . Więc zastosowano mały myk,. przekierujemy myślenie na coś czego sie nie da osiągnąć na jakieś bzdety typu rozpuszczenie ciała lub wieczorne przebudzenie w niebiesiech, no i delikwent będzie trenował wariata usilnie dążąc do niewykonalnego dla przeciętnego człowieka zapominając o tym że nadal śpi i jest wykorzystywany jak koń pociągowy cierpiąc i chorując nie wiedzieć czemu .
    cdn.

  3. Tak studencie jest tak jak piszesz, wszystko jest NICZYM,. ja chyba to zrozumiałem,.. i znowu słowo NICZYM jest dla mnie jakieś takie i wybacz mi , ale dla mnie jest negatywne, ja bym użył zwrotu „bez znaczenia”. Sory że ja tak ciągle pisze w formie jakbym był ten mundry inaczej, sądzę że Ty mnie zrozumiesz,. że nie mam najmniejszego zamiaru sie tu wymandrzać , po prostu pisze to co czuje i jak czuje,. jak rozumiem , a rozumiem na swoim poziomie zrozumienia. I napisze tak , nie sądzę aby świat materialny jaki widzimy , mógł ktokolwiek inaczej widzieć gdyż nasze zmysły są bardzo prymitywne,. nasze oczy nie są zdolne widzieć z czego zbudowane jest twoje czy moje serce lub kamień a jak sie okazuje jest zbudowane z tego samego ze świadomości boskiej i to potwierdza fizyka kwantowa ,cobyśmy nie wzięli z tego wszechświata pod lupę to na końcu okazuje sie że wszystko zbudowane jest z tej samej substancji czyli ze świadomości boskiej gdzie nie ma ani przestrzeni ani czasu i to jest ten proch z którego wszystko jest stwarzane to jest ten niebiański stan. Ja osobiście bardziej bym sie skupił na tym że faktycznie żyjemy w świecie kłamstwa fałszu i niewoli i ten świat jest NICZYM bo prawdziwy świat jest światem miłości bezwarunkowej i tego powinniśmy sie nauczyć za życia,. tu w tym śnie,. bo jak powiedział Św Tomasz , jak sie nie nauczymy tego tutaj teraz to i tam nic widzieć nie będziemy(widzenie Chrystusowe) i przyjdzie nam sie uczyć na nowo. Więc nie wiem czy ten sen faktycznie jest bezużytecznym NICZYM ???

  4. Aby zobaczyć prawde należ w pierwszej kolejności, wszelkie informacje poddać pod wątpliwość, zakwestionować, podważyć, sprawdzić czy nie ma tego drugiego dna,. tej kotary ego kłamstw , a następnie posługiwać sie własnym sercem tak bym to określił,. czyli zaufać sobie. Pisze tak dlatego że ludzki umysł,. ten chory umysł,. potrafi wytworzyć zadziwiające rzeczy, tylko umysł nie skażony żadnymi naukami,. żadną ludzką wiedzą,. jest w stanie być bezinteresowny i nie potrafi przeinterpretowywać pewnych treści. Dlatego też wiele mądrości boskich(przekazów) pochodzi od tzw. prymitywnych prostych biednych w naszym rozumieniu osób,. tych maluczkich nieuków w uproszczeniu . KC trafił do dość wykształconej osoby ale nie skażonej religijnymi dogmatami, chętnie zapoznałbym się z pierwowzorem przekazu jaki do niej trafił czyli do.. do oryginału,.. ponieważ nawet ten drobiazg wydawać by sie mogło jak przekład stenografowanego tekstu na tekst normalny mógł ulec przekształceniom, a na dodatek maczali w tym i palce i inni pomagierzy interpretatorzy,. tak że nie jestem na 100% pewien że KC jest autentykiem w 100% ,. no ale to jest takie moje fiu- bździu i nie koniecznie prawdziwe dlatego też proszę o wybaczenie .
    Przyszło mi też do głowy coś takiego że , nazwa Kurs cudów ,. powinna moim zdaniem brzmieć Kurs na cuda, czyli zmiana kursu z kłamstwa ku prawdzie ,. tak jak statek mienia kurs tak i my powinniśmy zmienić swój dotychczasowy kurs życia, ale to kolejne moje takie fiu bździu .
    Pozdrawiam serdecznie .

    • Angielska wersja KC oczywiście jest lepsza. Mam oryginał na półce. A we śnie jest coś, co nie jest złe ale przykre. To jest cierpienie.Raczej to nie lubimy, choć nie zawsze. Możemy odrzucając sen pozbyć się cierpienia. To jest zachęcające do poszukiwan uwolnienia się i porzucenia wytwarzania go.

  5. Dzięki studencie !!!
    Powiadasz co cytat nic nie ma wspólnego z tym światem,. może i nie ma „Nie ma żadnego substytutu dla prawdy”” ,. ten sen jako to jest nazywany, czyli ten świat,. nigdzie indziej nie może sie znajdować jako tylko i wyłącznie w Niebie, iluzją jest.. utkaną z materii niebiańskiej( nie umiem znaleźć innego odpowiednika słownego) czyli ze świadomości boskiej bo czy sie nam to podoba czy nie wszystko jest świadomością boską nawet NIEBO . Śni go Syn ,inaczej stwarza go, i nie ma tu znaczenia czy w chorym czy w zdrowym umyśle. Ale do tego dojdę jeszcze.
    ” A tam musisz zostać doprowadzony poprzez łagodne zrozumienie, które nie może cię nigdzie indziej doprowadzić. Tam, gdzie jest Bóg, tam i ty jesteś.” Taka jest prawda. ” ,… więc ja jestem i w Niebie i na Ziemi, w tym wszechświecie a wraz ze mną jest Bóg, gdyż bez Niego nic by nie było, to że mi nie przeszkadza w śnieniu to nie znaczy że Go nie ma ze mną w tym świecie.
    Nie wiem czy mnie rozumiesz studencie, ja osobiście pojmuje takie stwierdzenia jak : świat nie istnieje, znikniecie wszechświata, znikniecie ciała jako formy odrzucenia, wyparcia jako coś niechcianego, negatywnego,. i to mnie napawa jakimś dziwnym odczuciem że to jest błędne myślenie(oczywiście mogę sie mylić ), coś w stylu zamiatania pod dywan.

    • Coś w tym, co mówisz jest na rzeczy. Ale widzę, że nie zauważasz różnicy między stwarzaniem i wytwarzaniem. A Kurs wyraźnie to uczy odróżnić. We śnie wszystko wytwarzamy, a w Niebie stwarzamy. Ja, podobnie jak ty, nie lubię sugerowania, że coś jest złe. Ego i ciało i świat nie są złe. Są po prostu niczym. Czy więc warto się tym zajmować? A wytworzył je Syn w swym umyśle, który jest umysłem Ojca. Ale i tak są niczym. NICZYM. Zaś stworzenie Boże jest wszystkim. Bo jest Niebem i samym Bogiem. Bo tylko Bóg jest. I nic poza Nim. I to Niego chcemy poznać jedynie. Bo nie ma nic innego do poznania. A te sny są mylącymi nas wytworami, które zasłaniają nam samego Boga. Nie są jednak złe, bo nie istnieją naprawdę. Niestety wykorzystujemy cenny Boski umysł do wytwarzania halucynacji. Jak narkomani chemię do trucia się. Opamiętajmy się!

  6. sory,. Studencie , w poprzednim wpisie rąbnąłem sie w podpisie, tak że proszę o jego usuniecie, choć prawdę powiedziawszy chciałbym pisać pod swoim imieniem a nie pod nickiem tylko nie wiem czy to jest możliwe do realizacji,.

    ale przechodzę do poniższego cytatu:
    „Nie ma żadnego substytutu dla prawdy. Prawda sprawi, że stanie się to dla ciebie jasne, gdy tylko zostaniesz przyprowadzony do miejsca, gdzie musisz się z prawdą spotkać. A tam musisz zostać doprowadzony poprzez łagodne zrozumienie, które nie może cię nigdzie indziej doprowadzić. Tam, gdzie jest Bóg, tam i ty jesteś. Taka jest prawda. Nic nie może wiedzy, którą ci dał Bóg, zmienić w niewiedzę. Wszystko, co Bóg stworzył, zna swego Stwórcę. Albowiem właśnie tak dokonuje się stwarzanie przez Stwórcę i przez Jego stworzenia. W świętym miejscu spotkania Ojciec jest złączony ze Swymi stworzeniami, a wraz z Nimi złączone są też stworzenia Jego Syna. Istnieje tylko jedna więź, która łączy Ich wszystkich razem, utrzymując Ich w jedności, w obrębie której następuje stwarzanie.

    Tej więzi, poprzez którą Ojciec łączy się z tymi, którym daje moc stwarzania, nie można nigdy zerwać. Samo Niebo jest zjednoczeniem z całym stworzeniem i jego jedynym Stwórcą. I Niebo pozostaje Wolą Boga dla ciebie. Nie składaj żadnych innych darów oprócz tego jednego na swoich ołtarzach, albowiem nic innego nie może z nim współistnieć. Tu twoje małe podarki są złożone razem z darem Boga, a tylko te, które są godne Ojca, zostaną przyjęte przez Syna, dla którego były przeznaczone. Komu Bóg daje Siebie, temu jest On dany. Twoje małe podarki znikną na ołtarzu, na którym On umieścił Swój Własny dar.” (T14,8,5)

    Ten cytata moim zdaniem należałoby dość skrupulatnie,. zdanie po zdaniu przeanalizować, gdyż bardzo wiele on mówi na temat tego świata, o którym tu rozmawiamy, a który ponoć nie istnieje,.. chociaż istnieje ???

    • wolny, nie ma problemu, w każdej chwili możesz się podpisać innym imieniem i tak już odtąd na zawsze. Ale jak prosisz, usunąłem twój komentarz z innym imieniem. Jeśli chodzi o twój cytat, to mówi on o Niebie, prawdzie i stworzeniu. Jakoś trudno mi tutaj ujrzeć coś nt. świata. Pozdrawiam

  7. Drogi studencie ,. oki, .. wszystko sie zgadza,. ale mam pytania,. co rozumiesz pod słowem.. „świat” ??? czy NIEBO jest światem ?? jeżeli nie jest,. to czym jest , stanem bez czasu i przestrzeni,. czymś bezużytecznym ale istniejącym dla istnienia czy też jest czymś użytecznym bo jest świadomością boską czyli posługując się naszym ludzkim językiem jest materią z której można stwarzać dosłownie wszystko. Czy Ojciec nasz Bóg stwarzałby coś bezmyślnie,. po pierwsze nasza percepcja nie pojmuje pojęcia jednoczesności czyli np. coś jest i zarazem tego nie ma, coś kręci się w prawo ale jednocześnie w lewo , nasz umysł nie pojmuje że coś nie może mieć początku albo końca to jest wprost.. noo,.. niepojęte.., bo żeby coś mogło kręcić sie w prawo musiałoby rozpocząć ten obrót ale jak mogło tego dokonać skoro jednocześnie kręci sie w lewo. Dlatego też dla nas trudnym do pojęcia jest fakt jednoczesnego pobytu w NIEBIE i na Ziemi a może i w bilionach innych światów ,też jednocześnie,. tu i teraz . Jezus powiedział, „”a co będzie potem to już niech cie nie interesuje””,.. nie pamiętam gdzie to wyczytałem, ale gdzieś w KC,. nie mam teraz głowy aby to odszukać .
    Pozdrawiam .

  8. ,..albo może inaczej to ujmę ,. gdybyśmy byli zdolni tu i teraz posiadać widzenie Chrystusowe, to czy Ziemia czyli ten materialny byt byłby jakimś złem,. czy nie można by było na nim żyć w nieskończoność będąc szczęśliwym ??

    • Nie przypominam sobie, aby w KC, Ziemia była określona jako zło… W tekście zaś czytamy: „Niewinność jest mądrością, ponieważ jest ona nieświadoma zła, a zło naprawdę nie istnieje.”
      Pozdrawiam

  9. Drugie bardzo mnie osobiście nurtujące pytanie, a nawet nie pytanie, a twierdzenie,. są to słowa : że ten świat nie istnieje. Czy Jezus faktycznie miał na myśli fikcyjność tej rzeczywistości jaką postrzegamy i w jakiej obecnie żyjemy,. chodzi mi o formę (ciała) . Czy faktycznie jest to to nad czym mamy sie zastanowić,. czy zmienność form jest tu najistotniejsza ,. bo przecież żyjemy w ciągle zmieniającej sie rzeczywistości ?? czy raczej chodzi o przekonania, teorie, wierzenia, dogmaty, tradycje, historie, wiedzę itd,. czyli o ten cały zestaw błędnych schematów myślowych ?? czy nie jest to ten właśnie świat, który jest fałszywy i fikcyjny,. pełen zakłamania i manipulacji , czy nie o ten świat chodziło Jezusowi ??? On nigdy nie wspomniał nic o tym że mu sie drzewa nie podobają,. że są fikcją , bo drzewa są piękne takie jakie są,. są emanacją Boga Ojca, nie posiadają ego . Nie wiem czy dobrze zostanę zrozumiany ???? Świat materialny jest nic nikomu nie winny i zbudowany jest ze świadomości boskiej,. to nie on jest snem,. tylko,.. tak myślę,. snem są nasze schematy myślowe,. to jest nasze wiezienie,. a to jest ta fikcja ten sen.
    Oczywiście to są tylko takie moje przemyślenia i nikt z tym zgadzać sie nie musi .

    • W Lekcji 132 czytamy: „Ale uzdrowienie jest darem tych, którzy są przygotowani do nauczenia się, że nie istnieje żaden świat i potrafią tę lekcję teraz zaakceptować. Ich gotowość sprawi, że otrzymają tę lekcję w formie, którą mogą zrozumieć i uznać. Niektórzy ujrzą swą lekcję nagle, na progu śmierci i potem powrócą, by jej nauczać. Inni odnajdą ją w doświadczeniach nie z tego świata, które pokażą im, że ten świat nie istnieje, ponieważ ujrzą wtedy prawdy w sposób oczywisty zaprzeczające jego istnieniu.”
      Pozdrawiam

  10. ufffff, aby nie mieszać w tematach, przeniosą się tutaj ze swoimi przemyśleniami i doświadczeniami . Odnoszę dziwne wrażenie że wielu z nas mam na myśli tych którzy studiują KC popada w pułapkę samo-udowadniania że wybraliśmy jedyną słuszną drogę ku zbawieniu poddając jednocześnie ocenom inne drogi ,. mniej słuszne naszym zdaniem,. co w pewnym sensie stawia nas na wyższym poziomie rozwoju duchowego czyli stajemy sie szczególni,. a Jezus przed tym ostrzega . Student zacytował słowa Jezusa „”Zostawcie ich…” czy to nie wystarczy ??, czy nie wystarczy zwykłe przebaczenie, nie zauważanie błędów i zwyczajne słowa nic złego sie nie stało nic złego sie nie dzieje,. gdyż nie ma takich opcji aby mogło sie dziać . Nie powinniśmy zabijać i nie chodzi tu wcale o ciała .
    Ja proszę o wybaczenie,. bracia.

  11. Drogi studencie dla mnie wielką radością jest fakt, że w ogóle piszesz ze mną , tak mało jest wokół mnie ludzi z którymi mógłbym na takie tematy dyskutować i to jest takie smutne,. oni są kochani ale stawiają wokół siebie mury nie do obalenia, więc pozostaje mi tylko uśmiech wybaczenie i błogosławieństwo w zaciszu serca. Co zaś się tyczy autorstwa definicji przebaczenia to tu nic zagwarantować nie mogę,. gdyż tak jak i TY wędrowałem po najprzeróżniejszych rodzajach wiedzy ludzkiej i nieludzkiej , naczytałem sie i nasłuchałem najprzeróżniejszych nauczycieli i teraz po zaznajomieniu sie z KC, cała ta dotychczas zdobyta wiedza zaczyna układać sie jakby to w jedną całość,. choć ja i tak wsłuchuje sie w ten swój wewnętrzny głos,. ale tak jak powiedziałem,. ja nie daje żadnych gwarancji że ta definicja jest mojego autorstwa,. ot przemknęło mi to po umyśle i zacząłem sie nad tym zastanawiać , dlatego też proszę abyś i Ty czy ktokolwiek inny potraktował te moje słowa jako domysły przypuszczenia teorie nie koniecznie zgodne z prawdą . Kiedyś już wspomniałem że miałem duże problemy z wybaczeniem sobie ego i przeszłości ,. ta wspomniana tu definicja uprościła dla mnie ten proces wybaczyłem sobie bez najmniejszych problemów, zaakceptowałem przeszłość jako doświadczenie którego pragnęło moje prawdziwe JA,. ani wyższe ani niższe bo to byłaby szczególność,. tylko to prawdziwe, i znowu dylemat ??? Czy prawdziwe JA doświadcza skoro jest w Niebie, co ma doświadczać , nie wiem,.. już sie gubię,.. a tammm….
    Pozdrawiam serdecznie .

  12. studencie ,,. a co powiesz na taką formę przebaczania ” pozwól innej istocie doświadczać tego czego pragnie doświadczyć” ,.. w przypadku kata i ofiary wygląda to moim zdaniem tak : kat pragnie doświadczyć zabijania czyli bycia katem a ofiara pragnie doswiadczyć bycia ofiarą , źdźbło uschniętej trawy pragnie doswiadczyc właśnie bycia tym uschniętym źdźbłem, a błoto na sandałach pragnie doswiadczyc bycia tymże błotem i ,.. czy to nie jest proste czy takie coś można osądzać lub oceniać ???
    druga sprawa przykazanie ” nie zabijaj” czy chodzi faktycznie o zabijanie formy,. czy raczej chodzi o nie zabijanie pragnienia doświadczania i narzucania własnych widzimisię, wiemy przecież że życie jest wieczne i że niczego nie można zabić tak po prawdzie,. więc jak uważasz,. jak to jest,. bo może mnie siem coś pokiełbasiło ???

    • To są dla mnie trudne pytania. Myślę, że masz rację w tym, iż należy pozwolić ludziom iść ich własną ścieżką. W przeciwnym razie musielibyśmy ich przymuszać do czegoś. Ale z kolei „pozwolić” to nie znaczy nie zmuszać do pozostawienia samotnymi na ich własnych ścieżkach pełnych cierpienia.

      Więc przebaczenie to nie tyle danie ludziom swobody, ale pomoc w doświadczeniu wyzwolenia. Oni przecież odczuwają to, gdy widzimy ich świętymi. I cieszą się tym z nami. Tak, mam wrażenie, Kurs podchodzi do przebaczenia.

      Twoja definicja przebaczenia jest, moim zdaniem, autorska i twoja. Ale chyba Jezus inaczej definiuje wybaczenie. To twoje podejście nazwałbym raczej „daniem swobody doświadczania”, ale tak za mało dalibyśmy swojemu bratu. Tak myślę… Pozdrawiam i cieszę się twoim znaczącym pseudonimem, wolny 🙂

  13. studencie,. ja nie mam najmniejszych wątpliwości że na Twój blog przyprowadził mnie Duch Św. , do KC również ,. ta moja wędrówka ku prawdzie i zrozumieniu trawa już bardzo długo i teraz dopiero to sobie uzmysławiam jak długo , brnąłem poprzez najprzeróżniejsze rodzaje nazwijmy to umownie wiedzy i teraz również zdaje sobie sprawę z tego na czym polegało to przewodnictwo Ducha, ano miedzy innymi na tym, że jakoś tak sie działo, że mimo tego iż coś tam sobie studiowałem, ale nigdy zbyt głęboko nie angażowałem sie w daną dziedzinę, nie popadałem w tzw. euforie, to mnie chroniło przed ewentualnym fanatyzmem i jestem teraz wdzięczny Duchowi Św. że mnie od tego uchronił. Ponadto prawie 40 lat uwikłany bylem w uzależnienie od alkoholu i nic na te przypadłość w moim przypadku nie skutkowało, dosłownie żadne ludzkie metody nie zdawały egzaminu, wciąż szukałem sposobu aby sie uwolnić i dopiero KC umożliwił mi dokonanie wewnętrznej przemiany , która mnie uzdrowiła ,. jestem uzdrowiony od uzależnienia,. wolny, i nie istotne jest czy mi ktoś wierzy czy też nie,.. ja wiem co sie stało,. to jest cud w takim moim prostym jego rozumieniu i to jest moje świadectwo. Nie chodzi mi też o to aby mnie tu ktoś podziwiał lub na jakimś piedestale stawiał , pisze uczciwie co sie w moim życiu wydarzyło i pisze to bezinteresownie nie mam powodów aby się chwalić bo fakt faktem nie ma czym.
    Pozdrawiam Cie studencie całym sercem.
    PS. najlepiej mi sie pisze rano …

  14. ..kontynuując te swoje domysły przypuszczenia i teorie chciałbym również zapytać sie Ciebie studencie czy oby to coś i tu cytuję : Nie istnieje żaden świat na zewnątrz niego. s.145 (Acohard)
    Grzech nie istnieje. L259
    Czas nie istnieje naprawdę. s.17 (Acohard)
    Tego świata w ogóle nie było, nigdy. s.166 (Acohard)
    NIE ISTNIEJĄ, bo „istnieje tylko Bóg”.

    czy oby taki tok myślenia nie jest pułapką dla umysłu ?? ,.. nie nie nie,. to powtarzające się słowo „NIE”,. dla mnie to jest zwyczajna ocena, osąd, wyparcie zaprzeczenie ,. odpycham to coś bo jest NIE takie bo jest fałszywe złe jak zwał tak zwał negatywne, i co sie dzieje,. ano dzieje sie to że nadaje temu czemuś moc i to ogromną. Niech przykładem będzie czas, ja słyszę wokół siebie ciągle powtarzające sie schematy słowne: nie mam czasu, brak mi czasu, czas ucieka, ahh ten czas,… ciągłe narzekanie na brak czasu , stajemy sie jego więźniami, bo go czcimy negatywnie( świadomie lub nieświadomie),. najchętniej to byśmy go wyeliminowali z naszego życia, ale nie mamy pojęcia że tak po prawdzie to on nie istnieje,. ale to nie mieści sie w populistycznej „pale”. Ja osobiście zmieniłem to narzekanie i negacje na pokochanie(akceptacja) czasu,. to jest mój kochany czas przytuliłem czas, ja jestem jego władcą i on teraz działa na moich prawach, a nie na odwyrtkę „Pokochaj to co uważasz że jest nie do pokochania,… bez względu na wszystko !!!! ” Teraz mam na wszystko czas Bez znaczenia jest czy on istnieje czy nie istnieje. Czy tego nie naucza Jezus w KC ????

    • Drogi wolny! Z twojej klawiatury popłynęły bardzo ciekawe spostrzeżenia. I nawet, choć ze mną polemizujesz ostro, wydaje mi się, że Kurs potwierdza twoje słowa czasem. Oczywiście ciężko znaleźć mi od razu coś super trafnego, ale np.

      ” Nie zapomnij, że uzdrowienie Bożego Syna jest celem tego świata. Jest to jedyny cel, jaki Duch Święty w nim widzi, a zatem jest to jedyny jego cel. Dopóki nie będziesz uważał uzdrowienia za wszystko, co życzysz sobie, by było dokonane na tym świecie i poprzez ten świat, poprzez czas i wszystkie jego przejawy, nie poznasz Ojca ani siebie. Gdyż wtedy będziesz używał świata niezgodnie z jego celem i nie uciekniesz od jego praw opartych na przemocy i śmierci.

      Ale dalej:

      Jednak dane jest tobie aby być pod każdym względem poza prawami tego świata, w każdy możliwy sposób i w każdych okolicznościach, w obliczu każdej pokusy by postrzegać to, czego nie ma i pomimo wszelkiej wiary, że Syn Boży może doświadczać bólu z powodu tego, że widzi siebie takim, jakim nie jest.” T24,6,4

      A także:

      „W Bogu nie ma ani początków, ani końców, a Jego wszechświat jest Nim Samym. (…) Bóg i Jego Syn nie mają końca, albowiem to my jesteśmy wszechświatem.” T11,1,2.5

      Pozdrawiam twoją świętość, która jest moją świętością. Błogosław mi, Święty Synu Boży – w wolnym.

  15. Do studenta. Tak drogi studencie, to co zacytowałeś sie zgadza i to jest zrozumiałe dla Acoharda, studenta i jeszcze dla wielu innych u których proces przebudzenia i pewne zrozumienie już są obecne w ich umysłach,. i faktycznie tak jak piszesz jest to bardzo delikatna sprawa,. co wcale nie oznacza że nie powinniśmy o tym dyskutować tak uważam,. a to dlatego że zgodnie ze słowami Jezusa KC mamy nieść posłanie i aby je nieść, moim zdaniem, powinniśmy do tego stosować najprzeróżniejsze metody przekazu na tyle sugestywne dla odbiorcy na ile to możliwe na jego poziomie zrozumienia i aby przy okazji nie być postrzeganym jako nawiedzony idiota ( ja rozumiem że czyjeś opinie są tu bez znaczenia ale nie w tym rzecz) . Jeżeli zaś będziemy tworzyć krąg ludzi wtajemniczonych i będziemy sie posługiwać tylko i wyłącznie językiem przekazu zrozumiałym dla nielicznych,. to stworzymy kolejną hermetyczną religie dostępna dla wybrańców a to już jest armagedon. Sam kiedyś tu napisałeś że powiedziałeś do własnej żony że Twoje ciało nie istnieje i reakcja żony na te słowa jest tym o czym ja tu teraz piszę. TY to wiesz i ja to wiem czas nie istnieje ,przestrzeń też nie istnieje, grzech nie istnieje,. materia nie istnieje,.. istniej tylko Bóg, czysta świadomość, i ja nie napisałem że jest inaczej sugeruje jedynie że wszystko jest w Bogu nawet ten SEN który śnimy,. inaczej , wszystko jest Bogiem o tak bym to w skrócie określił,. nawet TY czy ja,.. i Jezus to potwierdził ” Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. cdn.
    PS chyba sie na mnie nie oburzysz że polemizuje sobie tutaj z Tobą ????

  16. o kurde , sory studencie nie zauważyłem !!!!!!!!!!

  17. Studencie,.. nie wiem skąd ja to znam ale znam ,” nic nie jest takie jak nam sie wydaje że jest ale jednocześnie nie jest też i inne” i z tym bym sie zgodził a odnosi sie to do tego co zacytowałeś „to co widzę nic nie znaczy ” , nie wiem czy ja to dobrze rozumuje ale ja tych słów tak nie odbieram że to coś nie istnieje, w moim śnie istnieje, ale dla duchowego widzenia jest to bez znaczenia, czyli że ja nie nadaje temu czemuś jakiegoś znaczenia jakiejś rangi wartości nie hierarchizuje czyli jednym słowem nie oceniam i nie osądzam,. że na przykład to coś jest piękne lub brzydkie bo ono jest i jednym i drugim jednocześnie i pięknym i brzydkim i tu jest problem dla zrozumienia,.. jednoczesność,. gdyż ono to coś jest takie jakie jest i na tym koniec bajki .
    Co do stworzenia tego świata to masz absolutnie racje tak uważam,. stworzyli go Synowie Boga a nie sam Bóg,. i nic w tym nadzwyczajnego nie ma,. Bóg dał synostwu wolna wolę więc co to synostwo sobie wyprawia to jest bez znaczenia dla Boga,. tak ja myślę,. ale dzięki temu i Bóg może doświadczać samego siebie. To tylko jest taka moja polemika z samym sobą tak że proszę nie traktować tego co piszę jak jakieś prawdy objawione . Cały czas zmierzam ku doświadczaniu, gdyż jeżeli doświadczanie nie istnieje i jest bez znaczenia w tym śnie, to i wybaczanie również jest nie potrzebne bo nie ma czego wybaczać .

    • Najpierw w sprawie formalnej: czyżbyś się już 2-gi raz pomylił w swoim mailu? Bo wciąż muszę Cię zatwierdzać na nowo. Zawsze pisałeś o@ a teraz zmieniłeś jedną literę na e@ Popatrz na to może, proszę 🙂 .

    • To jest delikatna sprawa. A ja tylko zacytuję Kurs:\nNie istnieje żaden świat na zewnątrz niego. s.145 (Acohard)\nGrzech nie istnieje. L259\nCzas nie istnieje naprawdę. s.17 (Acohard)\nTego świata w ogóle nie było, nigdy. s.166 (Acohard)\nNIE ISTNIEJĄ, bo „istnieje tylko Bóg”.

  18. Piotr,.. zacznę może tak, że ja mam dziwne odczucie, że wszystko co by człowiek nie pomyślał i nie napisał to studenci KC( Ci nazwijmy to bardziej zaangażowani) kwitują jednym stwierdzeniem ” to tylko sen ” ,.. więc sens prowadzenia jakichkolwiek dyskusji traci ten sens, gdyż zawsze jedna ze stron skwituje każdą z wypowiedzi świętym „to tylko sen” i po zabiegu. Muszę o tym napisać bo mnie to dręczy gdzieś tam w środku i zaznaczam że to są tylko moje takie przemyślenia i nie ma w tym żadnych innych intencji poza tą jedną, że chcę lub nawet pragnę sie tym podzielić .

    Otóż zacznę może od tego snu,. czy jest to faktycznie tylko banalny idiotyczny sen, czy ma też jakiś swój głębszy cel, gdyż w przypadku jeżeli to jest banalny sen( mam na myśli oczywiście to nasze cielesne wcielenie i to życie na tej planecie z piernika,. no ten nasz film) to przebaczenie musi być też banalne, gdyż coby kto nie uczynił i co by sie nie wydarzyło wystarczy wypowiedzieć to święte „to tylko sen” i po ptokach, i dalej z uśmiechem na ustach istnieć se dla istnienia, bo miłość to nic innego jak akceptacja i po jake cholerę te pseudo święte knigi,.. a i wychodzi na to że Jezus to nie z miłosierdzia tu se przybył tylko dla jaj albo z nudów bo mu sie tam wew niebiesiech już przestało podobać ,..chwilowo.

    Wybaczcie mi proszę ten komiczny styl pisania ale tak mi łatwiej to opisać, a po drugie nie zwracajcie na to uwagi bo to „tylko sen” . Lecz jak przyjrzeć sie temu wszystkiemu tak gruntowniej,. to tak właśnie chyba trzeba rozumieć KC i całe to nasze tutaj życie(sen), z wyjątkiem roli Jezusa jaką tu zaprezentowałem. Jezus moim zdaniem przyszedł aby podzielić sie tylko i wyłącznie paroma propozycjami jak żyć aby wydostać sie z tego banalnego snu, choć ja uważam że ten sen nie jest takim banalnym snem ale snem doświadczania,. bo bez tego przebaczenie traci sens a wręcz jest nie potrzebne bo nie ma czego wybaczać,.. „to tylko sen”.
    Pozdrawiam serdecznie .\cdn.

    • Do wolny. Ciekawe spostrzeżenia. Oczywiście także Kurs cudów nie mówi tylko sen sen sen sen, ale zauważa, że człowiek może się z niego obudzić w konkretnej sytuacji. Może np. po prostu mieć dosyć doświadczania dyskomfortu. Wtedy zaczyna wsłuchiwać się w Głos Ducha Świętego.

      Choć z drugiej strony, ćwiczeniem ukierunkowanym na obudzenie, jest zauważenie że to sen. Wtedy mówimy (Lekcja 1): „To, co widzę nic nie znaczy.” A to jest fakt, bo we śnie cokolwiek widać – nic nie znaczy. Po prostu nie istnieje realnie, a tylko jest halucynowane.

      To, co nam się śni, nie jest banalne, zgadzam się. Na tym świecie jest po prosu kiepsko, i żaden Bóg tego nie stworzył. To nie jest banalne. Nigdy dosyć rozmyślania nad tym.

  19. Kiedyś już chyba na ten temat była tu dyskusja lecz mnie nadal dręczy jedna bardzo istotna sprawa, chodzi mi o odpowiedzialność za moje ego ,. że jestem jego jakby to powiedzieć ,. twórcą, ale czy ja miałem inna alternatywę ?? Ja rozumiem że trudno jest dopatrzeć sie tu sprawcy tego co sie wydarzyło i nie szukam oczywiście żadnych usprawiedliwień ani winowajców bo takich nie ma,.. lecz jakbym na to nie patrzył wciąż powraca ta myśl że na większość tego co rodziło sie w moim umyśle poczynając od poczęcia nie miałem większego wpływu i pomimo studiowania KC gdzieś tam w zakamarkach umysłu pojawia sie dziwne poczucie winy za to ego za to że to ja jestem jego twórcą i w żaden sposób nie mogę sie od tego uwolnić , może ktoś mi pomoże ??

    • Drogi wolny, nie wydaje mi się, abyś mógł wytropić w swoim osobistym życiu moment podejmowania decyzji o wytworzeniu ego. To jest decyzja zbiorowa i społeczna lub też archetypowa. I my wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni. Z pewnością. Ale zgodnie z nauką Jezusa własnie odkrycie tego (o czym mówisz) stawia nas w sytuacji, kiedy powinniśmy wreszcie sobie wybaczyć. Oznacza to, że musimy uznać, iż nigdy nie uczyniliśmy żadnego ego, które jest winne i przy tym nie posiadamy żadnego ciała. Tylko my możemy sobie przebaczyć. To jest nasza jedyna i skuteczna praktyka. Jeśli raz niby nie wyszło to odrzucajmy pokusę po jej ponownym pojawieniu się mówiąc np.: Przecież już sobie przebaczyłem i dostrzegłem, że nie posiadam żadnej winy. Amen.

  20. Studencie ,.. ależ oczywiście że pisz !! , Twoje pisanie mnie osobiście bardzo wiele pomogło i wiele zrozumiałem , zapewne nie tylko ja , i mnie raczej chodziło o to,. abyś Ty sie nie zniechęcał brakiem komentarzy i pisał o wiele więcej i częściej, bez względu na reakcje czytelników.
    Pozdrawiam serdecznie.. Jurek.

  21. Drogi studencie czy nie zauważyłeś że na blogu pisze coraz mniej ludzi,.. zastanawiałem sie czym to jest spowodowane,. ale zauważyłem również że i ja nie za bardzo mam ochotę pisać cokolwiek,.. moim skromnym zdaniem jest to efekt studiowania KC,. i nie uważam to za coś negatywnego ale wprost przeciwnie,. sam kiedyś stwierdziłeś że to co piszesz to tylko są przypuszczenia, domysły, jakieś tam Twoje teorie nie koniecznie prawdziwe i ja mam podobne odczucia ,.. pewnikiem nie tylko ja . W pewnym momencie przychodzi zrozumienie że fakt faktem, ale to co wypisujemy jest tylko i wyłącznie swego rodzaju błędnym kołem,. kupą jakichś nikomu do niczego nie potrzebnych symboli symbolów wypisywanych w najprzeróżniejszej formie od poetyckiej po wulgarną ,.i też to nie ma żadnego znaczenia,. znaczenie ma jedynie nauka Jezusa i zastosowanie tej nauki w praktyce, inaczej zastosowanie propozycji jak żyć dla Życia i żyć wedle tych praw, tak zwyczajnie normalnie żyć,. akceptując wszystko takim jakim jest . Propozycje Jezusa są bardzo proste , są oparte na wiecznych i niezmiennych PRAWACH kosmicznych czyli na harmonii równowadze porządku, są to PRAWA BOSKIE, a jego główny element to prawo przyczyny i skutku, i cobyśmy tu nie napisali to i tak są to tylko domysły i przypuszczenia,. tak że jakakolwiek polemika jest tu zwyczajnie bardzo ale to bardzo mało znacząca.
    Dajmy na to czy propozycja „kochaj bliźniego jak siebie samego” wymaga jakichś komentarzy, a może wymaga przynależności religijnej lub partyjnej, a może wystarczy zastosować to w normalnym szarym zyciu ot tak sobie dla zbawienia chociażby i miłego spędzenia czasu tu podczas tej naszej wędrówki po tym materialnym śnie.

    • Zgadzam się z Tobą, wolny. Nie martwi mnie mała ilość komentarzy. Czuję jedynie, że ja sam za mało piszę, gdyż już się przekonałem, że dla wielu ludzi może to mieć jakieś znaczenie. Szczególnie dla tych, którzy są początkujący lub jeszcze nie podjęli się studiowania Kursu cudów.

      Komentarze są cenne wtedy, gdy dodają coś, co pomaga wyjaśnić Kurs lub gdy proszą o wyjaśnienie. Jednak jest ich bardzo niewiele. Zdarzają się też tacy czytelnicy bloga, którzy bardzo zachęcają mnie do dalszego jego prowadzenia. Mimo wszystkie wątpliwości. W końcu sam Kurs jest sformułowany przy pomocy liter, słów, zdań, akapitów i rozdziałów. Tak więc moje litery też coś dają 🙂 .

  22. studencie,.. dziękuje za wskazówki dotyczące Kabały,..powiem uczciwie że aż tak bardzo to ja tym nie jestem zainteresowany,. mnie wystarcza KURS,. ale sam dobrze wiesz że w tym magicznym iluzorycznym świecie co chwila natrafiamy na jakieś nowinki duchowego rozwoju czy nam sie to podoba czy też nie. Ja osobiście skłaniam się ku prostocie życia jaki oferuje Jezus, popełniam nadal wiele błędów,. normalka ,.. lecz odczuwam i zmiany,.. obrałem drogę dobra, staram się nią kroczyć,. ale nie raz się i poślizgnę,. upadnę i sie podnoszę,. aby znów na tą ścieżkę powrócić, wiem kim jestem to jest ta moja radość nawet wtedy jak sobie guza nabije.

  23. Drogi studencie,… zostawmy magie ,.. jasnym jest że bóg mojżeszowy to istota z poziomu materii,. skąd przybyła też jest teraz nie istotne, jedno jest pewne poziomem technologicznym przewyższała istoty ziemskie które tą technologie postrzegały jako boską a przybyłe istoty postrzegano jako bogów i na to są dowody niepodważalne zawarte chociażby i w Biblii. No ale to ja tak uważam i nikt nie musi w to wierzyć. Jest jeszcze coś o co chciałbym Ciebie zapytać, czy zetknąłeś sie z Kabałą, tam podobno jest opis stworzenia świata i w tłumaczeniu z hebrajskiego wygląda to mniej więcej tak,. i Ten który był ogniem stworzył Niebo i Niebian. Wynika z tego jasno że nic innego nie istnieje oprócz Nieba i synostwa Boga czyli Niebian( wszelkie stworzenie). My teraz też jesteśmy w Niebie, ale z pewnych przyczyn o których teraz nie warto dyskutować zamieszkujemy ciała fizyczne ,.. przestawiając sie na dobro(miłość) bez względu na to co by sie z nami i z tym naszym światem nie działo mamy szanse na zbawienie czyli na przedostanie sie na wyższe poziomy wibracji wprost do Nieba i Jezus o tym nauczał, że mamy wybór że zawsze mamy wybór,.. przecież nawet te przykazania nie są przykazaniami tylko propozycjami, np. nie kradnij,. tak nie brzmi to przykazanie bo jest formą nakazową,..i Jezusowy Bóg nie ma z tym nic wspólnego miłość nie uznaje nakazów bo jest bezinteresowna, przykazanie nie kradnij jest propozycją wybieraj,. możesz kraść lub nie,. ale licz sie z konsekwencjami,..to jest bezinteresowność i wolna wola.

    • Drogi WOLNY, kupiłem kiedyś książkę pod tytułem „Kabała Pieśń duszy” (autor rabin Jachiel Bar-Lew), ale mimo wysiłku, nie udało mi się pojąć, o co właściwie w niej chodzi. Jakby o aniołach, o Adamie Kadmonie (coś jakby Chrystus kosmiczny lub pierwowzór boskiego człowieka), o sefirotach itp. Miałem też wrażenie, że opisuje także ludzkie tzw. subtelne ciało, ale nie używa takich nazw jak czakramy, meridiany itp. Jednak bez nauczyciela trudno to pojąć, moim zdaniem.

      Z kolei w Internecie wysłuchałem z dużym zainteresowaniem pewnego rabina, który na YouTube wykłada Kabałę dla początkujących. Jest tam wiele bardzo ciekawych i inspirujących do duchowości nauk. Tak to odebrałem. Możesz zajrzeć, jeśli jeszcze to jest dostępne. Pozdrawiam

  24. ,..czytam stosując podpowiedź studenta, czyli czytam zamieszczone tu wypowiedzi z pewnym dystansem,. jak to przekazał Jezus „słowo zabija”, lecz prawdziwy jego sens może tworzyć, ale powtórzę prawdziwy,.. i tu jest to coś, czyli inaczej,.. rozumiem tyle,. na ile zrozumiałem. Mnie na ten przykład zastanawia mistrzostwo świata twórców Biblii,.. jak im się udało połączyć bożki z Bogiem i na dodatek wytworzyć z tego wiarę ???

    • Drogi WOLNY (swój głos w dyskusji odnoszę też do komentatora „glejt”, która ostatnio pisze pod wpisem „Jezus o magii”. Gdy czytamy Biblię Hebrajską, Bóg JHWH (lub są to bogowie Elohim) jest zazdrosny o innych-cudzych bogów. A więc składanie im ofiar jest bałwochwalstwem i obrzydliwą magią. Ale z drugiej strony składanie krwawych ofiar dla siebie, ten Bóg pochwala (sam już nie wiem, czy pisać z wielkiej czy małej litery).

      Jak uważacie, czy składanie ofiar jako takie nie jest przypadkiem magią? Co o tym mówi Jezus w Kursie? Już w Nowym Testamencie mówi On: „Ofiarą miłą Bogu jest…” poczytajcie sami co – sami. Nie chodzi tu bynajmniej o krwawe ofiary, od których Jezus z pewnością moim zdaniem się odcina. Jemu chodzi o nasze serce czyli umysł. Przecież jesteśmy duchem, prawda? Pozdrawiam serdecznie 🙂

  25. ‚studencie”,.. powiadasz co lubisz pogadać z normalnymi,.. ja sądzę że do takowych się zaliczam,. dlatego też i mam wiele pytań ,.. a jedno z nich to ,a cóż w tym takiego osobliwego że żyjemy tu sobie w tym magicznym wszechświecie i nie inaczej . Czy Nasz Ojciec w Niebie, ma coś przeciw temu, że sobie tu śnimy ten swój sen, śmiem wątpić,.. bez jego woli nawet ten sen byłby raczej niemożliwy, tak przypuszczam, bo nie wiem,… Często gęsto czytam,. bo to życie to matrix, fikcja i takie tam, i tak zapewne jest,.. z punktu widzenia,. lub inaczej,.. z wyższego poziomu istnienia,. ale My tu śnimy o magicznym świecie w magicznym świecie i w magicznych realiach i nie udamy się na lotnisko i nie kupimy sobie biletu do Nieba bo nam się tak chce . Tak sobie też myślę że i w magii musi być moc Boga gdyż bez Niego nic istnieć nie może, więc czego tu jest sie obawiać,.. że niby co ?? A tak po prawdzie to kto to wie ile tych poziomów ,rodzajów i form tych Naszych snów(wszechświatów) istnieje ,..najprawdopodobniej nieskończenie wiele,. może Niebo odwiedzamy tylko na chwilkę przebudzenia, aby sie upewnić że jesteśmy w bezpiecznym domu w ramionach MIŁOŚCI… i zapadamy w kolejny sen doświadczając kolejnych cudownych przygód w nieskończoności,.. Jezus o tym raczej nie mówi,. no bo i po jake cholere nam to wiedzieć ??? I tak siem ludziska bojom śmierci, której nie ma,to jeszcze jakby tak wiedzieli że bedo se tak wędrować po nieznanych poziomach i formach życia to ja pierdziule,.. oszaleli by ze strachu. Mam nadzieję że mi zostanie wybaczona ta moja magiczna polemika??? Dziwna radość spływa na mnie w tej chwili bo mogę pofolgować sobie ile wlezie a to jest takie superowe,. normalni chyba tak mają,. a może to objaw nienormalności ?? Aha bym zapomniał,.. a czy słowa ” nie używamy niecenzuralnych słów ” nie jest czasem wyrazem szczególności i oddzielenia.. inności,.. bo my jestemy te lepsze niby to , czyli Ci co to nie bluzgają jak ta reszta chołoty, bo my to te co to do Nieba se idziem jako te wybrańce ??? Sory za wykoślawienia słowotwórcze, ale dla mnie jest to bez znaczenia.

  26. „Ale jednak w świecie złudzeń (snu, halucynacji) jakieś procesy zachodzą. Czasem o nich piszę, aby porozmawiać z tzw. normalnymi ludźmi o normalnych, magicznych sprawach. Potrafię być także nawiedzony, wtedy rozmawiam z nawiedzonymi. Tak mówił apostoł Paweł: „Dla Greka jestem Grekiem, a dla żyda – żydem.” Pozdrawiam serdecznie”. Cyt.: Student | 21 listopada 2015 at 21:56
    „Ja ze swej strony uzasadnię, dlaczego czasem (a może często) mam wypowiedzi wykraczające poza naukę Kursu cudów. Powód jest prosty: aby wywołać dyskusję. Nikt nie poznałby np. twoich korygujących idei, gdyby nie było tego wpisu.” Cyt.:Student | 21 listopada 2015 at 21:56

    Wklejam te cytaty tylko po to aby uzmysłowić Braciom dlaczego od czasu do czasu należy być niekonwencjonalnym niesubstandardowym a nawet niecenzuralnym, czy to jest pozytywne ??? moim skromnym jest, a nawet wskazane, czy bycie sobą jest negatywne ???… Nie jestem zwolennikiem burdelu słownego,. lecz co poniektórych idei nie da sie inaczej wyrazić, tak ja myślę…

    „Mdli mnie, gdy np. na FaceBooku w grupie kursu spotykam same cytaty z Kursu, kotki, serduszka i kwiatki. To nas usypia. Sądzę, że potrzebna jest dyskusja”. Cyt.” Student | 21 listopada 2015 at 21:56 |

  27. ‚studencie”,.. dodam tak na marginesie i oczywiście od razu proszę o wybaczenie za używanie niecenzuralnych słów symboli, ale ja to coś,. o czym Ty wspomniałeś,. to znaczy o nie zajmowaniu się tym światem określam bardzo krótkim sformułowaniem choć bardzo wymownym,.. a mianowicie „[NIE UŻYWAMY NIECENZURALNYCH SŁÓW – admin.]”….

  28. „studencie”,.. powiem tak,.. dobrze że jesteś,.. zacząłem błądzić,.. DZIĘKUJE…!!!

  29. Drogi „studencie”,… mam pytanie,.. gdyż wciąż ono nie daje mi spokoju i nie wiem jak mam sie do tego faktu ustosunkować,. a chodzi mi o to że moim skromnym zdaniem KC nie po to został Nam podyktowany abyśmy uczynili z niego sposób na życie( narzędzie do robienia kariery lub uzyskiwania korzyści dla ciała ),. tylko po to,.. abyśmy nauczyli się żyć i to żyć zgodnie z PRAWEM BOGA OJCA. Jak zapewne wiesz,. w co nie wątpię, to wokół KC naprodukowało się wiele jakichś tworów typu sekta,. a co za tym idzie i samozwańczych guru nauczycieli interpretujących KC jak im się tam rzewnie podoba fałszujących jego treści tylko dla jednego celu szczególności i materialnych korzyści. Ja osobiście stosuje przebaczenie tymże braciom, wiem że są niewinni, dręczy mnie tylko niepewność,. czy ja powinienem być wobec nich totalnie bezbronny, czy milczenie będzie tu najodpowiedniejszym zachowaniem. Czy Jezus podczas swej wędrówki po tym piekle w jakim ja się teraz znajduje był aż tak milczący wobec fałszu i kłamstwa jaki spotykał na swej drodze, czy nie demonstrował swego oburzenia ?? i czy My nie mamy też do tego prawa . Jezus to powiedział „strzeżcie się fałszywych proroków”,.. czy to ma oznaczać ucieczkę ??? a może przyzwolenie na rządy ego. Przebaczam każdemu jako Synowi Boga, ale czy to oznacza że mam być biernym ćwolem, i mam akceptować wszystko jak leci,.. jestem w stanie tak czynić i raczej czynię,. ale czy to jest prawidłowe tego nie wiem ??????

    • Drogi wolny, poruszyłeś kilka spraw. Pierwsza to pytanie do mnie. Ja nie wiem nic, mogę tylko przypuszczać, domyślać się, tworzyć hipotezy. W taki więc sposób potraktuj moje odpowiedzi, proszę.

      Druga sprawa: trochę Cię nie rozumiem. Piszesz, że KC „NIE jest sposobem na ŻYCIE”, ale także jednocześnie piszesz, „abyśmy ŻYLI zgodnie z…”. Widzę tu w twoich słowach jakąś sprzeczność. Jednak, co mi teraz przychodzi na myśl, to sprawa „korzyści dla dla ciała”. Zgadzam się, że ciała nie ma, więc nie dla ciała został podyktowany Kurs. Bo nasze życie całkowicie umieszczone jest w Niebie. Ale jednak, jak mówi Jezus: -> Skoro ciało jest tylko halucynacją, to gdy tylko rozpoznamy ten fakt, łatwo nam będzie dokonać cudu, czyli np. dostrzec niebyt choroby a rzeczywistość zdrowia. I tak pozornie uzdrowimy pozorne ciało pozornego człowieka.

      Trzecia sprawa: sekty i guru interpretujący Kurs cudów. Wydaje mi się, że motywy założycieli sekt mogą być różne. Różne mogą być także owoce ich działania jak i poprawność interpretacji Kursu. Ale ja osobiście wystrzegam się bardzo, aby ich nie osądzać. Bo kimże ja jestem, aby rozstrzygać, kto z nich postępuje źle czy dobrze, kto interpretuje Kurs źle czy dobrze? Przecież nawet Bóg nikogo nie osądza, ani nie rozsądza. To tym bardziej ja, jego Syn. Ja zostałem stworzony przez Ojca na Jego podobieństwo i robię tylko to, co On, jak sam piszesz wcześniej.

      Sprawa czwarta: oburzenie Jezusa, o którym czytamy w ewangeliach obce jest Jezusowi Kursu cudów. W Kursie Jezus mówi nam, że uczniowie jego nie pojęli jego nauki i błędnie zapisali historię wydarzeń z nim związanych. A już szczególnie te fragmenty, które mówią o gniewie, oburzeniu czy złości Jezusa. Przecież to cechy Jehowy, boga Biblii Hebrajskiej, który był straszny i kazał mordować miliony ludzi. Jezus to postać całkiem inna. On sam o sobie mówi w Kursie, „że jest cichy i pokornego serca” (w istocie i praktycznie).

      Po piąte: piszesz o ucieczce. W Europie taka postawę nazywa się eskapizmem i ocenia negatywnie. Zachód (nauczony przez Żydów i Rzymian) każe każdemu walczyć o swoje. To jest obrona ego przed innym ego. „Bij zabij, na śmierć i życie. Bohaterstwo, duma narodowa” itp. Ale czy da się w ten sposób poprawić świat? Z pewnością nie. TEGO ŚWIATA NIE DA SIĘ POPRAWIĆ! (tzn. że ego jest niereformowalne, jak wiemy z KC). Więc jakie jest rozwiązanie? Ucieczka! Tak, ucieczka z tego świata do Nieba. Przeniesienie się. Wycofanie się z miejsca zepsutego do miejsca, które jest tutaj i teraz (Królestwo Boże). Ale jak można tego dokonać? Najpierw trzeba przestać zajmować się tym światem. I pozytywnie i negatywnie. Przecież ON NIE ISTNIEJE!!! Tylko taka wstępna postawa pomoże nam postawić dalsze kroki do Królestwa. Bo swoją walką i osądem świata nie tylko podtrzymujesz ten świat, ale go umacniasz i rozbudowujesz.

      Ja nie akceptuję świata, ani też go nie potępiam. Nic z nim nie robię, BO ON NIE ISTNIEJE. Ważne jest, aby to rozpoznać. Pozdrawiam.

    • hej studencie, trochę się chyba zagalopowałeś w kwestii oburzenia Jezusa. Uczniowie rzeczywiście niewiele rozumieli z Jego nauk
      (poza Marią Magdaleną, która w czasie jednej z dyskusji z Jezusem potrafiła zadać 29 pytań na ogólną liczbę 31). Może jeszcze Tomasz czasami jej dorównywał. Kontrowersje dotyczą Jego nauk błędnie przez nich pojmowanych. Jednakże są fakty które pozostają poza interpretacją, takie jak wywracanie stołów ustawionych przez handlarzy przy świątyni w Szabat i wiele innych temu podobnych.
      Sam fakt nie podlega przecież dyskusji, natomiast świadczy o charakterze Jezusa. Powstaje pytanie ile w Jezusie było Chrystusa.
      Przecież KC mówi, że Nauczyciele ( a więc w tamtym czasie też Jezus) też uczą się od swoich uczniów. KC mówi też, że co prawda Głosu Boga można słuchać cały dzień, bez przerywania swoich czynności, ale jest to trudne. Czy Jezus słuchał Głosu przez cały dzień? Wydaje mi się że nie. W wielu miejscach Ewangelii można znaleźć znamienne zdanie „Nie od siebie to wam mówię”. Z tego jasno wynika, że nie zawsze był „tubą” Boga i mówił też od siebie (prezentował poglądy swojego ego?). Dla mnie był Jezusem-Chrystusem gdy mówił „Nie od siebie to wam mówię” – wówczas był cichego i pokornego serca, natomiast był Jezusem gdy wywracał stoły kupcom przed świątynią. Zresztą, bycie takim Jezusem (bez Chrystusa) to i tak wielkie osiągnięcie.
      Jeszcze jedno odnośnie uczniów i ich Ewangelii. C.G. Jung już za życia zyskał sobie dużą renomę. Wielu jego uczniów stworzyło szkoły „jungowskie”. Kiedy Jung zapoznał się z „jungowskimi” zasadami obowiązującymi w tych szkołach, powiedział żartobliwie „jak to dobrze, że jestem Jungiem, a nie jungistą”
      Pozdrawiam

    • To ciekawe, co mówisz. Nie chcę z Tobą polemizować, bo brak mi podstaw, abym wątpił w hipotezy oparte na np. ewangeliach, które są wątpliwej wiarygodności. I to trudno mi stwierdzić jak powiedziałeś, gdzie jest Jezus, a gdzie zaczyna się Chrystus. Jeśli Ty to wiesz, to OK. To jest twoje objawienie. Ja jeszcze tego nie wiem. Jestem bardziej studentem niż Chrystusem, jak to objawiam swymi słowami. Dobrze chociaż, że odróżniamy Jezusa od Chrystusa. Chrześcijanie tego nie potrafią zupełnie. Podobnie jest z Bogiem-Jezusem. Pozdrawiam serdecznie

  30. Możemy znaleźć wyjaśnienie, w jaki sposób pojawia się Uzdrowienie w przekazie z października 2015 na YouTube p.t.
    Idziemy dalej – Doświadczenie poza czasem
    Idziemy Dalej 🙂

  31. KC to moim zdaniem kurs bezinteresownej i bezwarunkowej miłości, to jest antywirus na wirusa ego, albo go zainstaluje i sie uzdrowię, albo będę tym zarażonym nosicielem pozostając w pętli inkarnacji w przysłowiowym piekle,.innej drogi do innej rzeczywistości nie ma, to jedyna droga do NIEBA.

  32. student ; kloszard ,..serdecznie dziękuję , ale czy to wystarczy ?? mnie po przeczytaniu Waszych słów jakieś miłe ciepło spłynęło na serce i umysł,.. coś jakby kolejne uwolnienie,.. kolejne ogniwo kajdan błędów pękło,. i radość, a radość to przecież DUCH .

  33. sudent ; kolszard ,..serdecznie dziękuję , ale czy to wystarczy ?? mnie po przeczytaniu Waszych słów jakieś miłe ciepło spłynęło na serce i umysł,.. coś jakby kolejne uwolnienie,.. kolejne ogniwo kajdan błędów pękło,. i radość, a radość to przecież DUCH .

  34. ..kurcze , zaczynam trzeci raz studiować teksty i ku memu zdziwieniu okazuje się,. że ja go wcale chyba nie studiowałem,. skoro już na samym początku odczytuje coś co przecież czytałem a jakbym wcale tego nie widział(nie czytał), a chodzi mi o wybaczanie. Przybliżę może bardziej o co mi chodzi,. i nie wiem jak to opisać aby było zrozumiałe, ale napisze tak jakbym nigdy nie miał do czynienia z KC. Przykładowo,. w trakcie rozmowy z kimś tam użyłem słów lub zdań, które wywołały zranienie u tego kogoś, no zwyczajnie się obraził , więc ja aby to jakoś naprawić zawsze albo przepraszałem co było głupotą i to jaką,. gdyż za chwilę była powtórka z rozrywki czyli znów mogłem ranić ,. ewentualnie prosiłem o wybaczenie oczekując że może ten ktoś sie ulituje i mi wybaczy tą gafę krzywdę cierpienie mu zadane ,oczywiście wszystkie te swoje zabiegi wykonywałem w poczuciu winy i to nie ulega żadnym wątpliwościom, pomniejszając sie przy tym do nanoistoty i cierpiąc nie mniej od poszkodowanego, no zwyczajnie czułem się jak zbity pies. To była farsa a nie wybaczanie, dwóch chorych na umyśle wykonywało wyrok śmierci jeden na drugim, tak to teraz widzę i pomijam całą gamę błędnych schematów myślowych obu mścicieli. Dziś jak się okazuje sprawa się wyjaśniła gdyż zrozumiałem (tak mi sie wydaje) że prosząc o wybaczenie okazuję swego rodzaju miłosierdzie i jest to pewien rodzaj prośby skierowany do poszkodowanego aby mi wybaczył i zapomniał o zdarzeniu dla własnego dobra aby uniknął cierpiane związanego z urazą i że nie chodzi tu wcale o mnie ale o niego, a ja zawsze myślałem odwrotnie. Pomińmy w swych rozważaniach wszystko oprócz właśnie tej jednej kwestii,. gdyż to o czym tu pisze sprawia że prośba skierowana do drugiego człowieka o wybaczenie staje sie nie torturą ale wielką radością,. bynajmniej ja to teraz tak odczuwam, i to bez względu na to czy mi ten ktoś wybaczy (czyli sobie) czy też nie . Proszę o komentarz bo może ja to źle jednak interpretuje ,. tego nie wiem ??? choć czuję radość i jakąś ulgę ,.. to chyba jest OKI??

    • Zaciekawiła mnie twoja analiza tego rodzaju dialogów. Należy w takim razie cieszyć się, że potocznie przyjęło się używanie zwrotu „proszę, wybacz mi”. Teraz na ile ktoś spełnia naszą prośbę i jak to zrobi (czy wg schematu czy wg Kursu), mogłoby się wydawać, że od niego zależy. Ale czy na prawdę?

      Przecież to ja projektuję na bliźniego swego. Więc jeśli uda mi się rozpoznać w Duchu, że on mi rzeczywiście wybaczył, to mamy właśnie cud, gdzie połączonych zostało dwóch braci. Tyle że tym razem to on, a nie ja jemu, mi przebaczył. Jeszcze raz się cieszę z Twoich uwag. Ściskam Cię 🙂

    • Kloszard

      Wolny , wydaje mi się że wiem o czym piszesz . Jezus w Kursie również musiał użyć symboli czyli słów , aby opisać coś czego się nieda opisać słowami , tylko doświadczenie umożliwia pełnie teogo zrozumienie . Ja także mam podobne doświadczenia……. 🙂 pozdrawiam

  35. Drobi Studencie w żaden sposób mnie nie uraziłeś i przebaczam Tobie jak i sobie …..:) pozdrawiam

  36. ..i tu zgadzam się z wypowiedzią „studenta” ,..absolutnie ,.. mnie się wydaje, a nawet pewien jestem,. że ten cały grzech oparty jest na dualności,. czyli na podziale na dobro i zło,. a takiego podziału może dokonać jedynie ego,. to co dla chrześcijanina jest złem dla innych jakichś tam systemów religijnych jest dobrem i na odwyrtkę,. więc powstał jeden wielki kulturowy fisz masz ,..lecz KC załatwia sprawę bardzo prosto ,. nasz Ojciec jest Miłością , Miłość jest bezwarunkowa , więc jakakolwiek pokuta ofiara przebłaganie czy odkupienie jest w tym przypadku absurdalnym pojęciem, owszem mogę popełnić jakiś błąd pomyłkę,. ale to się da naprawić,. skorygować, i na tym koniec,.. a nie będę szukał niewinnych barnów na żeś którymi najczęściej bywali inni Synowie albo ja sam , to jest dopiero żenada .

  37. Mam pewien dylemat,. a dotyczy on „grzechu”,. i pomimo tego,. że KC jasno określa fałsz pojęcia grzechu, że jest czymś co nie istnieje i nie ma racji bytu, to jednak nie wiem jak wyeliminować z umysłu to pojęcie które jakby przyklejone tkwi gdzieś głęboko zakorzenione i nijak go wywalić w nicość. Dla mnie grzech jest złem ,więc może dlatego że nadal widzę jeszcze zło nie umiem sobie z tym poradzić i moja prośba,.. może by tak ktoś kompetentny jakoś mi w tym pomógł abym wywalił to paskudztwo ze swego umysłu ..???

    • Powiem, co myślę nt. grzechu. W systemach takich jak religie, grzech jest przyczyną skutku, która ma być rodzajem zemsty lub kary. W hinduizmie i buddyzmie mówi się wtedy o „prawie karmy”, od którego nie ma ucieczki. W judaizmie i chrześcijaństwie mowa jest o tzw. „sprawiedliwym Bogu”, który za dobre wynagradza, a za złe karze. Tu także nie ma ucieczki przed karą. W Biblii powiada się, że „Bóg jest mściwy i gniewny”, a „zapłatą za grzech jest śmierć”. Ten wyrok wg Biblii jest nieodwołalny.

      Ludzie więc wymyślili sposoby, jak sobie z tym radzić. W hinduizmie i judaizmie składa się ofiary ze zwierząt, aby „zadośćuczynić” jakoś Bogu. Ludzie czują się wtedy trochę lepiej, bo myślą, iż być może Bóg przyjął ich ofiarę i jego zemsta nie będzie tak wielka.

      Funkcjonuje też kozioł ofiarny, na którego zrzuca się grzechy, i którego wypędza się poza miasto. A niech tam zabierze je sobie i zdechnie z nimi. Podobną koncepcję ma apostoł Paweł w odniesieniu do ukrzyżowania Jezusa. Pisze, że jest on barankiem ofiarnym. Żądny krwi Bóg widząc krew Jezusa, lituje się nad ludźmi, a wierzących w Jezusa oszczędzi przed swą zemstą.

      A jak jest naprawdę? Prawo karmy a także zemstę wymyślili i wytworzyli w swym błędzie Synowie Boży. To ty i ja zaprojektowaliśmy te absurdy sądząc, że w ten sposób udoskonalimy swój charakter. Bóg nie stworzył nic podobnie błędnego. Ponieważ w rzeczywistości nie istnieje żadna karma, ani kara za grzechy, to także nie ma czegoś takiego jak grzech.

      (O przyczynie i skutku czytamy w Kursie m. in. te słowa: ” W rzeczywistości „Przyczyna” jest określeniem odnoszącym się do Boga, a Jego „Skutek” to Jego Syn. To ustanawia zbiór związków Przyczynowo-Skutkowych całkowicie różniących się od tych, które ty wprowadzasz do swego błędnego tworzenia. A zatem podstawowy konflikt w tym świecie toczy się między właściwym stwarzaniem a tworzeniem błędnym.” T2,7)

      A co zrobić w sytuacji, gdy widzimy, że coś jest jednak nie tak, jak być powinno, naszym zdaniem? Jeśli jest to czyn człowieka, nazwać go należy BŁĘDEM (tego uczy Kurs). A na błąd reagować należy nie żalem, czy inną emocją, nie karaniem się lub lękiem przed karą, lecz KOREKTĄ (tego uczy Kurs). Ta korekta nazwana jest też POKUTĄ (ang. atonement), błędnie przetłumaczoną przez p. Urbańskiego na „przebłaganie”. Co prawda oba pojęcia nie są trafione, bo pokuta sugeruje samokaranie (katolicy nadali jej takie znaczenie, w USA protestanci rozumieją to inaczej), a przebłaganie jakiś specjalny silny rytuał błagalny (jakby Bóg był grymaśny i nie dawał się uprosić).

      Pokuta po grecku (Nowy Testament) to meta-noia. Nous to umysł, a więc pokuta oznacza ZMIANĘ SPOSOBU MYŚLENIA, a właśnie o to chodzi Autorowi Kursu cudów. Bo gdy nastąpi KOREKTA NASZEGO MYŚLENIA, to za tym pójdzie korekta naszego postępowania.

      Pozostaje więc rada: nie generować emocji ale wprowadzić inteligentną korektę. Atonement (pokutę :-). Można być całkowicie przekonanym, że Ojciec nie opuszcza nas w żadnej sytuacji. Kocha nas także wtedy, gdy popełniamy błąd. Jeśli posiadamy stary nawyk karania się poczuciem winy, to rozpoznajmy, że skoro Bóg nas nie oskarża – to i my nie powinniśmy tego robić. Wielokrotne ćwiczenie takiej postawy – PRZEMIENI NASZ UMYSŁ (pokuta) i nasze postrzeganie. Przebaczajmy sobie – to jest nasza funkcja na Ziemi.
      Pozdrawiam

    • Zostałem wychowany w wierze katolickiej , jet grzech musi być pokuta albo piekło . Tak naucza kościół . Cezary Urbański na swojej stronie internetowej jasno to wyjaśnia dlaczego ATONEMENT jest przetłumaczone tak a nie inaczej ( na pewno nie błędnie )

    • Urbański ma pełen magazyn swoich tłumaczeń Kursu i broni ich zawzięcie. To zrozumiałe. Ale sam mówi, że słowo przebłaganie wziął ze Starego Testamentu. To właśnie jest błąd, gdyż ST jest autorstwa ego, a przebłaganie to ofiara składana bogu. Kurs uczy nas, że ofiara to system ego, my zaś rozpoznajemy naszą całkowitą wolność od ego. Jak więc student Kursu może mówić o ofierze „przebłagalnej”? To jest absurdalne! Jak można bronić tak nonsensownego poglądu? Chyba tylko wtedy, gdy nie szanuje się nauki Kursu.

    • „W pierwotnym przekładzie i podczas jego redakcji Atonement tłumaczone było przeze mnie jako „Pojednanie”. W wielu słownikach spotkałem się z taką samą definicją tego słowa na jaką natrafiła Helen Schucman – at-one-ment, czyli przestarzałe słowo określające pojednanie. Kenneth Wapnick – bliski współpracownik Helen i współredaktor amerykańskiego wydania A Course in Miracles, opiekujący się również jego przekładami na inne języki – udzielił mi wskazówki, że termin ten powinien mieć jednoznacznie negatywną konotację – ofiary, cierpienia i śmierci, której nie ma słowo „pojednanie”. Parafrazując przytoczone powyżej cytaty z Nowego Testamentu, Kenneth powiedział: „Jesus atoned for our sins by dying on the cross.” Zwrócił też moją uwagę na rozdział A Course in Miracles, zatytułowany „Atonement without sacrifice”, nawiązujący do tytułu 4 Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu – Ofiara Przebłagalna15. Dodał też, że najlepiej byłoby w tłumaczeniu Atonement użyć dokładnie tego samego słowa, co w nazwie żydowskiego święta Jom Kippur, które w polskiej tradycji biblijnej nosi nazwę Dnia Przebłagania16. Dlatego w kolejnej redakcji przekładu, po porównaniu Biblii Króla Jakuba (KJV), z której korzystała Helen i Jezus w Kursie cudów z różnymi polskimi wydaniami Biblii (w tym Biblii Tysiąclecia) i stwierdzeniu, że angielskie słowo Atonement w polskich przekładach Biblii jest konsekwentnie tłumaczone jako Przebłaganie, zastąpiłem nim dotychczas używane „Pojednanie”.

      We wrześniu 1998 i maju 2000 do zespołu polskiej edycji A Course in Miracles dołączyły dwie osoby w charakterze konsultantów, które miały kontynuować nadzór językowy nad przekładem, sprawowany dotychczas przez Wallace’a Witkowskiego. Użycie słowa „Przebłaganie” w przekładzie kursowego „Atonement” napotkało na silny sprzeciw jednej z nich. By uzasadnić przesłanki uzasadniające użycia tego słowa, we wrześniu 1998 r. opracowałem zestawienie tłumaczenia słowa Atonement, występującego w Biblii KJV 70 razy, z odpowiednimi cytatami z Biblii Tysiąclecia, Biblii Warszawsko-Praskiej i Warszawskiej. Z zestawienia jednoznacznie wynikała konieczność użycia słowa Przebłaganie. Nie przekonało to jednak tej osoby, która stwierdziła, że: „Przebłaganie kojarzy się jej z zakutanymi w chustki babciami, klepiącymi modlitwy różańcowe”, zupełnie ignorując [fakty]….”
      z „ATONEMENT: Przebłaganie, Pokuta czy Pojednanie?; Cezary Urbański”

    • Szanuję Twoje wychowanie, ale czy jesteś studentem Kursu? Bo ja też zostałem wychowany w tej miłej wierze, tyle że dzięki Kursowi uzyskałem możliwość odróżnienia wiary w ego od wiary w Boga. Lub inaczej – zobaczyłem, że chrześcijaństwo opiera się na ofierze za grzech. A przecież Jezus przyszedł po to, aby uwolnić nas od grzechu… Więc skoro wciąż grzeszymy, to znaczy, że z naszą wiarą jest coś nie tak. Dlatego też Jezus wyjaśnia nam w Kursie, jak możemy uwolnić się od grzechu faktycznie. Uff – i tak uwolniłem się od swojego miłego wychowania katolickiego i boga katolickiego na rzecz przejścia na stronę miłującego Boga. Przez duże B.

    • Tak , jestem z KC już jakieś siedem lat i bardo mi z tym dobrze 🙂 dr. Kenneth Wapnick „Głupotą jest używać Kursu Cudów , jednoznacznie opartego na zasadach przebaczania złudzeń osobności i fakcie jedności jako oręża przeciw innym studentom z powodu różnych interpretacji lub praktyk ” 🙂 pozdrawiam

    • Przepraszam, że cię uraziłem. Proszę cię o wybaczenie.

  38. Witam. Zapraszam do wspólnego słuchania Kursu Cudów w Częstochowie. Mój tel.: 693-037-279

  39. Witajcie, chciałbym zapytać o coś, co nie jest dla mnie zrozumiałe. Mianowicie chodzi mi o określenie, z którym się spotkałem w odniesieniu do Kursu, mówiące o zagrożeniu „popadania w zaprzeczenie”. Co to tak właściwie znaczy i z czym się wiąże?

    Była chyba o tym mowa w „Zniknięciu wszechświata”, znalazłem o tym wzmiankę również w opisie książki poświęconej ćwiczeniom: http://www.kurscudow.pl/Cwiczenia_komentarze.htm

    Nie przypominam sobie jednak, żebym spotkał się z tym sformułowaniem w samym Kursie. Czy ktoś może powiedzieć coś więcej w tym temacie? Może ktoś czytał książkę, do której podałem link i wie czy jest pomocna w prawidłowym zrozumieniu lekcji ?

    • Witaj! Pojęcie „zaprzeczenie” występuje w Kursie cudów 82 razy w różnych kontekstach i w różnych znaczeniach. Autor „Komentarza i uwag praktycznych” p. Urbański, moim zdaniem, po prostu zauważa, że pierwsze lekcje mogą wzbudzić sprzeciw początkującego czyli „zaprzeczenie” treści Kursu. Nic dziwnego – ego widzi świat inaczej i dlatego się broni.

      Poniżej zacytuję Kurs w miejscu, w którym mowa jest o jednym z „zaprzeczeń”. Znajduje się ono w Tekście, rozdział 17, podrozdział 17:

      „Kiedykolwiek zaprzeczasz błogosławieństwu i odmawiasz go swemu bratu, ty będziesz czuł się jego pozbawiony, ponieważ zaprzeczenie jest tak pełne, tak całkowite, jak miłość. Nie jest możliwym zaprzeczyć części Synostwa, tak jak nie można kochać go tylko częściowo. Nie jest również możliwe aby kochać go w pełni tylko od czasu do czasu. Nie możesz być zaangażowany całkowicie tylko czasami. Zaprzeczenie nie ma mocy samo w sobie, ale możesz dać mu moc twego umysłu, która jest mocą nieograniczoną. Jeżeli użyjesz jej do zaprzeczenia rzeczywistości, rzeczywistość dla ciebie zniknie i przestaniesz być jej świadomy. Rzeczywistość nie może być częściowo uznana. Oto dlaczego zaprzeczenie (wyparcie się) jakiejkolwiek jej części znaczy, że utraciłeś świadomość całości. Jednak zaprzeczenie jest rodzajem obrony, więc nadaje się ono do używania zarówno w sposób pozytywny, jak i negatywny. Użycie negatywne jest destruktywne, bo jest zastosowane do ataku. Ale użycie zaprzeczenia w służbie Ducha Świętego, może pomóc tobie rozpoznać część rzeczywistości i w ten sposób uświadomić sobie i docenić jej całość. Umysł jest zbyt potężny, by być przedmiotem odłączenia. Nigdy nie będziesz w stanie odłączyć siebie od swoich myśli.”

      Pozdrawiam 🙂

    • „Popadanie w zaprzeczenie” nie jest tym samym co „zaprzeczenie” w tym kontekście, ale wywodzi się i działa w oparciu o nie.
      Samo „zaprzeczenie”/ „wyparcie” to jedna z kluczowych idei kursu. Autor omawia je bardzo dokładnie, ale bez wchodzenia w specyficzne odniesienia.
      Specyficzne odniesienie padło m.in. w Zniknięciu Wszechświata.
      Student podał fragment, gdzie J. mówi o posługiwaniu się zaprzeczeniem na rzecz dwóch wyborów.
      [Zaprzeczenie>projekcja>postrzeganie]
      Co do tego nie ma niejasności.

      Natomiast popadnięcie w zaprzeczenie dotyczy sfery psychologicznej i oznacza nic innego, jak działanie po linii niesłusznego umysłu, najczęściej pod maską najjaśniejszego umysłu, bądź też odwrotnie.

      Jest to konflikt podobny konfliktowi osobowości. Osoba taka nie jest do końca pewna, jaka jest, i co powinno ją określać: cechuje ją rozmaity wachlarz często sprzecznych zachowań i emocji, a w razie konfrontacji takich sprzeczności wychodzi dumnie bądź pobłażliwie na opoce konformizmu. To prowadzi do depresji bądź zaprzeczenia wewnętrznemu rozłamowi osobowości i popadnięcia w zaprzeczenie. W tym stanie, robi się jedno a myśli drugie, niekiedy wynosząc wnioski trzecie. I mimo odczuwalnego bólu psychicznego, będzie się kontynuować chore postępowanie z racji na obraną przesłankę, nawet jeśli jest jawnie mylna. Oczywiście nie jest to zauważane. Ego jest mistrzem złudnych konstrukcji i schematów, dosłownie…

      W rozwoju duchowym, jak się to mówi, konflikt ten często jest bardzo ważny i elementarny, bo umysł widzi, że może przybierać każdą formę, albo oszukiwać formą, mając za treść inną wartość. Odkrywa się elastyczność, nieosobowość….

      Wyżej omówione porównanie to bułka z masłem.
      W ujęciu kursowym, popadnięcie w zaprzeczenie to o wiele bardziej złożona sprawa, zagrożenie. Zatem.
      Co to tak właściwie znaczy i z czym się wiąże?

      Znaczy nieuświadomione wzmacnianie ego „z pomocą Kursu”.
      Wiąże się z własną interpretacją nauczania Jezusa w Kursie Cudów. Ogólnie łączy się się z pozostaniem przy własności, swojej szczególności (gdzie swojej, mam na myśli każdą osobę, obraz myśl – mówiąc o jednym odosobnieniu).
      Jeśli student nie jest pilny, a jego oświecenie nie jest dokonane, to wówczas ego cały czas gorączkowo pracuje nad zawartością umysłu. Błyskotliwie działa w warstwach podświadomości i nieświadomości, w końcu zatruwając delikatnie i subtelnie świadomość i odbudowując fortecę w podświadomości, zyskując dostęp do kwestionowania przeświadczeń (nawet poprzez skojarzenia).
      Ego nigdy nie jest wpuszczane nie niechciane. Jezus zaznacza wielokrotnie, że ego jest wyborem, wyborem myślenia wbrew Bogu, jakkolwiek to szaleństwo, właśnie teraz to czynię. I teraz to mogę odczynić. Właśnie – bo, do tego zmierzam.
      Nie będę podawał przykładów, ale popadnięcie w zaprzeczenie jest najczęstszą dolegliwością wśród kursantów po problemie mylenia poziomów nauczania. Można tak chyba powiedzieć. Koniec końców wszystko można powiedzieć i można nic nie mówić.
      Student, który popadł w zaprzeczenie zwykle nosi solidną maskę świętości, złożoną z gnoju samo-oszustwa. Solidną, bo ego nie robi dla studentów kursu tandetnych podrób. Z gnoju samo-oszustwa bo taki mość nie jest konsekwentny wobec myśli-czynów-słów, czyli wierzy w podział złudzeń. Np. mówi o świętości brata, a za plecami obrzuca gnojem innego. Przykładów nie trzeba podawać.

      Jednak najznamienniejszą kwestią popadnięcia w zaprzeczenie jest kwestia nie-dualności, to znaczy nierzeczywistości jaźni i świata a rzeczywistością Boga i Jego Jaźni, w Której On i Syn są jednym. Taki adept duchowy studiuje niedualność, ale gdzieś w zakamarkach umysłu jest przeświadczony, że on sam jest prawdziwy, czy jakikolwiek element jego świadomości. Pokusa szczególności. Tutaj można by powiedzieć o przykładach „nauczycieli kursu”, którzy chętnie zaprzeczają jaźni innych, ale nie spoglądają takim samym okiem na swoją. A wszystkie pojedyncze jaźnie sprowadzają się do jednej jaźni jako idei i są nierzeczywiste. Pojednania dostępuje jeden umysł, bo jest tylko jeden umysł. Jakim szalonym trafem ktokolwiek mógłby być wykluczony z tego przedsięwzięcia? Dosyć tych oczywistości i banałów.

      I jak już powiedział Student, może to być odniesienie do przypadku, gdzie Kurs robi się jakby na siłę, czyli czyta go się, ale nic z tego nie wynosi poza burzą myśli, robić lekcje, ale głęboko się nie zgadzać z ich przesłaniem i co gorsza zastępować to jakimś jeszcze innym, pokrętnym miszmasz myślowym. Stety czy niestety, czas pokazuje coraz więcej przypadków ludzi z takim podejściem, jak i odwrotnie. Stale przybywa oddanych studentów, poprzez których posłanie Kursu jest niesione niezmienione. Lecz, gdzież ono ma być niesione? (To pytanie jest kluczowe, o modlący się o zdrowie umysłowe!)

      Filmik, który pokazuje ten temat, ale niestety nie w takiej głębi, jak ma to miejsce w środowisku studentów kursu: https://www.youtube.com/watch?v=ZGgcf295fRQ [Pułapka Advaity – Absolutne i Relatywne Zagubienie[PL].avi]
      Filmik, w którym Adyashanti mówi o „oświeconym ego”, zbieżny temat: https://picasaweb.google.com/104375611327815743405/AdyashantiOswieconeEgo#5732818246962878354 [Adyashanti – Oświecone ego]

      Poza tym, Podręcznik dla Nauczycieli, Ćwiczenia i Tekst 😀

      Jak coś przeoczyłem albo zbluźniłem to Student mnie poprawi, na miłość Boską 🙂

    • Dziękuję Wam Studenci. Do tej pory moje pojmowanie tego zagadnienia było dość prymitywne i raczej niezbyt trafne. Skupiało się głównie na tym by nie podchodzić do świata złudzeń w sposób lekceważący poprzez „wyparcie” tego co powierzchowne, ale nie dostrzeganie niczego w zamian. W rezultacie trudno mówić o jakiejkolwiek nauce.

      Co do zagrożeń płynących z zaprzeczenia to myślę, że już samo studiowanie KC lub jakichkolwiek innych nauk duchowych może rodzić pokusę odczuwania wyższości. I im bardziej się w to zagłębiamy tym trudniej dostrzec pułapki w jakie wpadamy za sprawą ego.

      Cieszę się, że o to zapytałem 🙂 Wasze odpowiedzi są bardzo pomocne, myślę, że nie tylko ja coś z nich wyniosę. Chciałbym tylko być bardziej czujny i spostrzegawczy wobec tego jak sam siebie oszukuję.

  40. I sie narobiło ,..dzis rano zrozumialem dualnośc i jej negatywne skutki jakie wywoływala w moim umyśle , jestem taki jakiś dziwnie radosny że nie umiem tego opisać,.. a te depresyjne stany uważam za niebyłe i nie warte nawet najdrobniejszego wspomnienia,. choć muszę się przyznać że miewałem takowe i były dla mnie dużą trudnością . Teraz rozumiem że wszystko jest dobrem i miłością nawet to co nazywałem złem było dobrem,.. choć ja tego nie widziałem .. naprawdę cudownie sie czuje , jestem jakiś taki lekki bym powiedział ,..jakby coś ze mnie wyszło ,..coś co było ciężarem ,. i zaznaczam że nie są to jakieś wyimaginowane fiu-bździu,. a na dodatek jak zwykle zrozumienie przyszło rano w najmniej oczekiwanym momencie .
    Pozdrawiam serdecznie .

  41. jpack,..dziekuje Ci sedecznie za wyjaśnienie , tak troche to i ja przypuszczałem że tu ego jest tym czynnikiem sprawczym tych wygibasów( ma narzedzie nie do pobicia aby pokazać sie z tej pieknej strony czym ono tak faktycznie jest hahaha) , trudno jest mi sobie tylko wyobrazić że to ego może zawładnąć aż tak ciałem i robić z nim wprost niesamowite rzeczy jak zmieniać głos czy wykręcać twarze w różne dziwaczne pozy, a siła tego człowieka jest wprost niewyobrażalna. No ja osobiście to rozumiem i wiem w czym rzecz i z drugiej strony absolutnie nie dziwię się obserwatorom tychże girek tego sztucznego tworka egona i że dają sie nabrać na te diabelskie sztuczki , a wystarczyłoby choć odrobinę przebaczenia i po bólu …. dlaczego ta prostota jest tak trydna do zrozumienia ???/ hummm???

    • wolny: w tych przypadkach ego korzysta z mocy umyslu, ktora jak wiesz jest ogromna, stąd te różne fenomeny. np niektorzy ludzie w hipnozie, też robią różne rzeczy, to jest na podobnej zasadzie.

  42. Mam pewien nazwijmy to problem , otóż moja żona była ostatnio w Częstochowie na jakimś tam zlocie, pielgrzymce, czy czymś tam, jak zwał tak zwał , no i opowiadala mi o swoich doświadczeniach w trakcie mszy egzorcystycznej . Z wielkim przejęciem opowiadała o tym co zobaczyła jak pod wplywem księdza egzorcysty demon ktory opanował człowieka wyczynial z tymże człowiekiem różne dziwne rzeczy począwszy od wydawania przerażających dźwieków, wykoslawień na twarzy, po drgawki konwulsje i inne tego typu wygibasy, innymi słowy horror na całego . Dlaczego tak się działo… ja tego nie potrafię wytlumaczyć,.. więc zwracam się z pytaniem czy to były tylko wygibasy ego czy coś innego?? Nie potrafię zrozumieć co jest tym czynnikiem który wywoluje takie przedziwne zachowania u tychże ludzi ???
    Pozdrawiam .

    • Hej,

      Myślę że tego typu zjawiska są związane z głębokim zaprzeczeniem. Często tzw „opętania” występują u ludzi „religijnych”. Wiadomo że każdy kto żyje w tym świecie w jakimś stopniu wierzy że jest winny (świadomie i podświadomie), i ta wina w jakiejś formie zawsze się ujawnia na zewnątrz, w postaci zdarzeń, myśli, w relacjach z innymi itd. Wg mnie u ludzi u których dochodzi do tzw „opętań”, występuje zjawisko całkowitego zaprzeczenia (przez bardzo długi czas) jakichkolwiek negatywnych rzeczy które wychodzą na wierzch do umysłu. Np pojawiaja sie u takiej osoby jakieś „złe” nieprzebaczające myśli, i taka osoba zamiast sobie z nimi poradzić – zamiast je przebaczyć, jak wg KC powinna uczynić, to ona im zaprzecza i neguje je. Jeśli to trwa bardzo dlugi czas i jest połączone z ortodyksycznym, typowo dualistycznym kościołem katolickim z który ta osoba jest związana. To tworzy się wtedy podział osobowości. Z jednej strony mamy osobę która jest religijnym katolikiem, z drugiej strony mamy osobę u której pojawiają się myśli nieprzebaczające i złe które są całkowicie negowane. W jakimś momencie krytycznym u takiej osoby następuję „przeskok” z jednej osobowości (np religijny katolik) na część wypieranej osobowości. I wtedy się mówi „tą osobę coś opętało”. a tutaj mamy do czynienia wyjściem na światło osobowości, która już dłużej nie może być wypierana i się „ujawnia”. W psychologii jest takie zjawisko. Ego w ten sposób wykorzystuje takie zjawiska jako dowód istnienia diabła, który stoi w opozycji do Boga. Jest to bardzo sprytne zjawisko, jednak jest to nic innego jak przejaw działania ego, które jak wiadomo jest zwykłym złudzeniem.

      Mam nadzieję że wyjaśniłem to w miarę jasno;)
      Pozdr
      jpack

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *