Prawdziwa przyjemność

Czy chciałbyś doświadczać prawdziwej przyjemności? Jasne! A czy ją odczuwasz? Tak czy nie? Powiem ci coś: Jeśli pod powierzchnią radości kryje się obawa i lęk lub gniew a może niechęć, to taka przyjemność nie zasługuje na nazwanie jej „prawdziwą przyjemnością”. Bo nawet odrobina dziegciu zepsuć może słodycz całej beczki miodu. Czy możliwa jest pełna i prawdziwa przyjemność?

Kurs cudów jasno stawia sprawę. W „tym świecie snów” nie zachodzi zjawisko cyklicznego pojawiania się przyjemności i przykrości, ale cyklicznego pojawiania się wyraźnej przykrości z przykrością zawoalowaną – ukrytą. Woal – zasłonę ustanowiliśmy sami. Postanowiliśmy, że za radosne uznamy takie doświadczenie, które jest zgodne z postawionymi przez nas wymaganiami lub wymyślonymi potrzebami. Ale i tak w końcu okazuje się, że pod taką pozorną przyjemnością kryje się ciężka bryła lęku będącego jej sednem. Jeśli jesteśmy wystarczająco szczerzy – możemy potwierdzić te konstatacje. Jeśli zaś wolimy udawać, że „nic się nie stało”, stwierdzimy, że „w tym świecie” nie ma śmierci, chorób, zdrad, wojen, bólu, lęku, agresji lub zwyczajnej samotności i smutku.

Teraz musisz się zdecydować, czy rzeczywiście zależy ci na przeżywaniu tylko i wyłącznie radości. Czy rzeczywiście chcesz być człowiekiem wyzwolonym, zbawionym, oświeconym itd. itp. Jeśli tego chcesz to powinieneś być bezkompromisowy. Powinieneś uznać, że tutaj „w tym świecie iluzji” w opakowaniu szczęścia kryje się coś, co zawsze w końcu ujawnia swe macki. Dlaczego potrzebne jest takie przekonanie? Gdyż nie można w świecie iluzji zbawionym być od cierpienia a iluzorycznych przyjemności trzymać się dalej. Aby się obudzić należy puścić zarówno radości jak i przykrości. Uznać je za jednakowo nic nie warte – nie posiadające żadnego prawdziwego znaczenia. Tylko takie podejście umożliwia przebudzenie. Bo czyż można obudzić się z niektórych tylko snów, a w niektórych śnić nadal?

Przebudzenie to cud, w którym budzimy się ze wszystkich snów. Te sny, które ci się podobają, uniemożliwiają ci bowiem przebudzenie się. A więc jak dokonać i jednocześnie doświadczyć cudu obudzenia się? Trzeba rozpoznać swego zbawiciela, który przychodzi w postaci atakującego cię brata. Ten moment, w którym on atakuje jest okazją, aby mu wybaczyć i zobaczyć w nim światło mieszkające w głębi jego serca. On w ten sposób prosi cię o zbawienie, a gdy je otrzymuje z twego wybaczającego serca – ty sam otrzymujesz wyzwolenie.

Ponieważ trudno nam dokonać tego zadania bez wsparcia z wysokości, dany nam jest święty Pomocnik. On widząc naszą determinację – wykorzystuje każde marzenie senne, aby wesprzeć naszą decyzję o wybaczeniu. Tak kroczymy drogą cudów ku całkowitemu wyzwoleniu. U jego kresu czeka nas prawdziwa przyjemność. Wprawdzie taka radość jest już tutaj obecna, obok nas – śpiących. Czy chcesz się obudzić i ujrzeć prawdziwy świat? Jeśli tak, to wejdź na drogę cudów. (Powyższe rozważanie w oparciu o T29,4)

11 responses to “Prawdziwa przyjemność

  1. nie dokonano w tej dyskusji dokladnego podzialu poziomow/mylenie poziomow o czym jest napisane w 52 zasadach czynienia Cudow na samym poczatku Tekstu. Otoz dopoki nie oddzielimy tych poziomow i nie uzmyslowimy sobie ktory z nich za co odpowiada to nic nie zrozumiemy. Znowu chodzi o fundamenty i budowle. Co jest czym i jakie ma cechy? Nie wiem tego czytajac Wasza dyskusje. Nikt nie podjal sie tego aby jasno i ostro wypowiedziec sie czym co jest. OK…12 pkt z tekstu Romualda Lipu_Akoharda brzmi :
    12. Cuda są myślami. Myśli mogą reprezentować niższy, cielesny poziom doświadczenia, albo wyższy, duchowy poziom doświadczenia. Pierwszy poziom wytwarza to, co fizyczne, a drugi stwarza to, co duchowe.
    Wiec gdy juz wiemy o co chodzi to mozemy podyskutowac na tej podstawie.
    Wyraznie tutaj zaznaczono, ze sa dwa poziomy : duchowy i cielesny. Dalej w K.C. znajdziecie info o tym z czego bierze sie ludzki blad – z mylenia poziomow…o czym jest w pkt.12 🙂
    Wiec albo wiemy jakie sa dwa podstawowe i jedyne poziomy oraz ktory z nich jest przyczyna i skutkiem i kojarzymy z nimi uczucia, wiedze i pewnosc…albo tego nie wiemy 🙂
    Obserwujac dyskusje moge stwierdzic sam dla siebie , ze nie wiecie o czym mowicie w tym sensie ze w waszych wypowiedziach wszedzie sa pomylone poziomy. Troche stad, troche z tamtad, mikser i cos z tego chyba wyjdzie.
    Zrozumcie prosze moj sposob myslenia. Nie osadzam Was za wypowiedzi a wrecz przeciwnie…ciesze sie, ze je napisaliscie bo mam material do rozmyslania. W tym jest Wasza sila i inspiracja dla mnie. To sie liczy i jest pozyteczne, bo jeden facet chce cos opisac i odpowiedziec na tego posta. Czy to nie jest pozytywne? dla mnie jest bo musze sie wysilic i cos zrozumiec o czym tutaj pisaliscie moi drodzy przyjaciele i przyjaciolki (kolejnosc plci niezamierzona).
    Zastanowmy sie wspolnie…jest poziom uczuc i doznan w ciele i to jest ego/cialo. Umysl zawsze mowi TAK na cokolwiek co do niego poslecie. Poprostu: inna funkcje i wlasciwosci ma umysl a czyms innym sa doznania w ciele i jego uczucia. Umysl jest z gruntu pewny i wie oraz nie osadza zadnych sytuacji. Tylko my jako ciala czujemy/widzimy/slyszymy co sie dzieje ale to jest postrzeganiem tego czego umysl juz jest PEWNY.
    Przyczyna jest w umysle/PEWNOSC ,a uczucie radosci lub odczucia fizyczne sa skutkiem tego. Cwiczenia pierwsze mowia: nic co widzisz fizycznym wzrokiem nie istnieje i nie moze Ciebie wprowadzic w stan leku/strachu.
    No i dlaczego cos fajnego laczy sie z czyms przykrym.Pozwolcie abym napisal o tym co mysle…jestem istota fizyczna jak kazdy tu na ziemi.Kwestia: w ciagu 24 godzin kazdego dnia ile czasu jest naszym bezgranicznym szczesciem?? sam odpowiem…malo…2 godziny,pol a moze 30 minuty na dobe czujemy sie swietnie. A moze czujemy sie swietnie jednego dnia w miesiacu…ale tez przez kilka chwil…w dniu wyplaty pieniedzy za prace 🙂 Wiec jezeli w ciagu doby czuje sie srednio zadowolony przez godzine to oznacza ze przez kolejne 23 godziny czuje sie zle…chociaz wydaje sie ze moge czuc sie neutralnie.
    Co do przechodzenie uczuc z fajnych na zle to musialbym zalozyc nowy watek.Tzn. dlaczego tak jest, skad to sie bierze i jak i dlaczego to funkcjonuje w mojej i Waszej swiadomosci.
    Pozdr.
    A.

  2. Ciało nie jest niczym złym. Jest ono tylko wynikiem pomyłki. Czyżby Bóg mógł stworzyć coś, co cierpi, choruje i w końcu umiera? Czy Bóg mógłby popełnić błąd? O nie! To jest jasne. Ciało zostało wytworzone przez błędną myśl zwaną ego.

    Jednak mimo wszystko, ciało może zostać wykorzystane w służbie zbawienia. Nie tylko w sytuacji, gdy wydaje się, iż „jedno ciało mówi do drugiego”. Głównie wtedy, gdy ciało cierpiącego brata jest dla nas sygnałem, abyśmy mu przebaczyli. Tzn. abyśmy wejrzeli głębiej niż ciało – do jego prawdziwej głębi, pełnej zdrowia, radości, pokoju i błogości. To da mu uzdrowienie, gdyż rozpozna to, co jest prawdą, i to, co my właśnie rozpoznajemy. Przecież mamy jeden wspólny umysł.

  3. Przebaczenie versus krzywda.
    Lgnięcie do piękna versus odwracanie się od brzydoty.
    Pragnienie przyjemności versus ucieczka od cierpienia.
    Czy słodycz szczęścia czy gorycz cierpienia – dla Boga to jeden smak.
    Nasze starania w scalaniu nierzeczywistych przeciwieństw w jedno – to droga do wyjścia z iluzji.

  4. „Takiej miłości każdy młodzian czeka,
    tak być kochana chce każda dziewczyna;
    czemuż w najświętszym z popędów człowieka
    tkwi tak straszliwego cierpienia przyczyna?”

    Johann Wolfgang von Goethe, Cierpienia młodego Wertera

  5. Studencie, dziękuje za Twój post. Teraz mogę się z Tobą zgodzić. Napisałem swój komentarz ponieważ chciałem żeby było jasne, że każdy w tym świecie ma i będzie miał jakieś swoje preferencje. Jeden lubi jeździć na nartach, drugi chodzić do kina, kolejny jeszcze coś innego. Wszystko to są przyjemności, które nie mają nic wspólnego z Bogiem, jednak nikt nie powinien czuć się winny z powodu tego że ma np jakieś swoje hobby. Każdy powinien mieć świadomość że prawdziwe szczęście pochodzi od Boga. Jednak czynienie sobie wyrzutów z powodu swoich preferencji to już jest domena ego i trzeba być czujnym żeby nie wpaść w taką pułapkę. Prawidłowa reakcja na takie zjawisko to przebaczenie i oddanie swoich preferencji Bogu. Duch Święty na pewno zrobi z nich dobry użytek.
    Dzięki, pozdrawiam!

    jpack

  6. Do jpacka. To prawda, mowa jest o ideale, który realizowany jest we śnie. Ale tu uwaga i podkreślenie: Jeśli nawet ktoś nie sięga we śnie ideału, to musi być pewien, że jest całkowicie niewinny w rzeczywistości. Żadnej winy, grzechu czy złych odczuć nie sugeruje nikomu, bo przecież wszyscy w istocie są święci i nienaganni. To jest źródłem naszej wielkiej radości. Nawet w tym świecie snu.

    Trudno mi jednak zaprzeczać fundamentalnej nauce Kursu. Prowadzi nas ona do celu pod warunkiem jej dokładnego zastosowania. Jest ona jednak zero-jedynkowa. Albo jesteś w Niebie, albo cię w nim nie ma. Nie ma trzeciej możliwości. Kurs pisze o tym tak:

    Nie możesz śnić jakichś snów i przebudzić się z innych, gdyż masz tylko dwie możliwości: albo śpisz, albo nie śpisz. A śnienie dotyczy tylko jednej z nich. Sny, które ci się podobają, chciałby cię powstrzymać (przed przebudzeniem), tak samo jak te, w których doświadczasz strachu. Albowiem każdy sen jest tylko snem o strachu i nie ma znaczenia, jaką formę wydaje się przybierać” (T29,4).

    Jeśli chodzi o ostatni etap przed przebudzeniem, na którym mamy sny szczęśliwe, to są to sny wynikające z przebaczenia naszemu bratu i ujrzenia go świętym. To widzenie jest jeszcze snem, ale nazywane jest „szczęśliwym snem”, o którym pisze jpack. Kurs mówi o nim np. w takich słowach:

    Pierwszą twą wymianą tego, co wytworzyłeś na to, czego chcesz, jest wymiana sennych koszmarów na szczęśliwe sny o miłości. Te szczęśliwe sny opierają się na prawdziwych spostrzeżeniach, ponieważ Duch Święty naprawia świat snów, gdzie znajduje się całe postrzeganie” (T13,7).

    Te „szczęśliwe sny” są „prawdziwą przyjemnością”, gdyż są zgodne z Wolą Bożą (T1,7,1). Pozostałe przyjemności są zmieszane z cierpieniem. Kurs poświęca temu kilka rozdziałów. Oto jeden z bardziej mocnych i jednoznacznych (nie mojego autorstwa jpacku:) cytatów:

    Nie jest możliwe, aby szukać przyjemności dostarczanych poprzez ciało i nie doświadczyć bólu. Jest
    niezwykle istotne, żeby tę zależność zrozumieć, ponieważ w tym związku przyjemności i bólu ego postrzega
    dowód grzechu. Ale w rzeczywistości nie jest on wcale karzący. Jest to jedynie nieunikniony skutek zrównania siebie z ciałem, co stanowi zaproszenie dla bólu. Albowiem zaprasza się wtedy lęk, aby zagościł w tobie i stał się twoim celem. Urok winy musi wkroczyć razem z nim i dlatego też wszystko, co lęk każe robić ciału, jest bolesne. Będzie ono współdzieliło ból wszystkich iluzji, a iluzja przyjemności stanie się tym samym co ból
    ” (T19,4,B,i,4).

    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich i innych nie posiadających win śpiochów.

  7. Do Amadea. To fakt, że w przeważającej części tekstu Kurs mówi o przyjemności cielesnej. A wiadomo, że ciało jest wytworem ego ze wszystkimi tego konsekwencjami. Taka przyjemność bez wątpienia kryje w sobie cierpienie. Można o tym sporo przeczytać w Kursie.

    Ale z drugiej strony już w pierwszym rozdziale czytamy, że „Wszelka prawdziwa przyjemność pochodzi z wypełniania Woli Boga” (T1,7,1). A więc na podkreślenie zasługuje słowo „prawdziwa” i o takiej też przyjemności pisałem (patrz tytuł:). Czasem używałem też jej zamiennie ze słowem radość. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  8. Witam,

    Amadeo, jeśli stwierdzasz, że Jezus używa słów przyjemność-cierpienie zamiennie, to proszę wskaż taki fragment.

    Chciałbym przestrzec przed takim zero-jedynkowym podejściem o jakim pisze Student. Dlaczego? Otóż dlatego, że jak mniemam tą stronę czyta dużo osób, które dopiero zaczynają przygodę z Kursem, a może nawet z duchowością jako taką i może opacznie zrozumieć to co pisze Student.
    Świat jaki widzimy rzeczywiście jest snem uczynionym z lęku i winy. Jednak mimo to w każdej chwili gdy wybieramy Ducha Świętego za przewodnika możemy czuć prawdziwą radość i szczęście. Nie blokujmy sobie wrażenia że zawsze gdy będąc w tym świecie czujemy się dobrze, jest to ułudne radość, którą należy porzucić. Proszę pamiętać, że Jezus w Kursie pisze, że zanim osiągniemy Oświecenie sny o lęku muszą zamienić się w sny szczęśliwe.
    Student pisze w takim tonie, że zawsze gdy czujemy się dobrze lub odczuwamy przyjemność powinniśmy czuć się winni bo to nie jest IDEALNE szczęście. Pamiętajmy, że ideał będzie dopiero gdy na nowo uświadomimy sobie jedność z Bogiem. My będąc w miejscu,w którym jesteśmy powinniśmy uczyć się przebaczać i to jest najważniejsze. A jeżeli ktoś odczuwa przyjemność z różnych małych przyjemności tego świata nie powinien dręczyć się myślą że „ta przyjemność to cierpienie” (każdy chyba rozumie, że byłaby to subtelna obrona ego). Powinien pamiętać że ta przyjemność nie jest ani dobra ani zła bo jest po prostu nierzeczywista, ale nie powinna wzbudzać winy u nikogo!

    Student pisze:

    „Aby się obudzić należy puścić zarówno radości jak i przykrości.”

    Myślę że zapomniałeś o lekcji „Bóg będąc Miłością, jest także szczęśliwością”.

    Pozdrawiam
    jpack

  9. Co podziela wspólny cel jest tym samym. Nie muszę się rozpisywac bo doskonale wiesz co mam na myśli. Wejrzyj w znaczenie zdań a nie ich konstrukcje i kształt. 🙂
    <3

  10. Jestem zaskoczona, że Jezus Kursu używa słów „przyjemność” i „cierpienie” zamiennie. Czy mógłbyś Amadeo wskazać fragment na poparcie tego?
    Rozumiem, że przyjemność prowadzi do cierpienia, choćby z powodu swojej nietrwałości, gdy weźmie się pod uwagę czas. Lecz w chwili przeżywania przyjemności, jest tylko ona. Prawda?
    Dopiero refleksja zrodzona z obserwacji upływającego czasu, każe przyjemność uznać za przykrość, ale tylko, moim zdaniem, z powodu przemijania.

  11. Jezus w Kursie słów przyjemność i cierpienie używa jako synonimy, których antonimem jest radość 🙂
    Radość jest wynikiem porzucenia złudzeń i przyjęcia Poprawy postrzegania.
    Ciało i wszystko z nim związane jest bożkiem, którego zabawki mu służące są tym samym, co wybór bólu, nawet jeśli zdają przybierać się piękne formy.
    Nie oznacza to w żadnym wypadku pozbywania się czegoś bądź ofiary, wręcz odwrotnie. Wszystko będzie ci dane, od szczęśliwych złudzeń po wniebowstapienie 😀
    Życie jest piękne. Tak. Ale ciało nie żyje a świat nie reprezentuje życia a jedynie ukazuje żałosną parodię twego autorstwa…
    🙂
    Przebaczenie jest kluczem do szczęścia, które jest twoim.

    Ojcze, niechże nie zadawalam się dłużej zabawkami, które tylko raniły mnie. Teraz chcę przyznać się do całkowitej porażki i z wdzięcznością przyjąć Twoją alternatywę poprzez przebaczenie, którego nauczyłem się poprzez Twą Miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *