Blog Studenta "Kursu cudów"

Czym Kurs cudów nie jest?

kurscudowSkrajnie ambiwalentne emocje wyzwalają w ludziach myśli o Kursie cudów. Od zachwytu nad zawartą w nim mądrością, czasami prowadzącego do uznawania go za Pismo Święte XXI wieku, aż do nieskrywanej niechęci wyrażanej słowami „bełkot”, „herezja” itp. W obu wymienionych grupach komentatorów znajdują się tacy, którzy widzą w nim lub też chcieliby w nim widzieć miły im, a więc zgodny z ich oczekiwaniami, obraz otaczającego świata. A tu wbrew temu bardzo często w Kursie dostrzegamy opis przykrych zjawisk wynikających z natury ego, której cały ten tzw. „świat” jest podporządkowany. Prawda o skutkach działania zasady ego jest, jak powszechnie wiadomo,  doprawdy wstrząsająca.

A więc także i z tego powodu ludzie niechętni Kursowi odrzucają go – sprawia im przecież przykrość czytanie o zasadzie, która rządzi wg ich mniemania ich życiem. Ale i zagorzali zwolennicy Kursu mogą podchodzić do tej strony Kursu w sposób zakłamujący jego przesłanie. Sposobem, którym mogą się posłużyć, jest unikanie niemiłych tematów poruszanych w Kursie. Ponieważ zamierzam w kolejnych wpisach położyć nacisk na „ciemną stronę mocy”, uprzedzam je tym właśnie krótkim wpisem. Aby Ci, którzy naprawdę chcą się oczyścić – oczyścili się całkowicie. Bez ukrywania czegokolwiek – gdyż ukrywanie złudzeń, zamiast je usuwać – utwierdza jedynie ich panowanie.

A więc wróćmy do tytułowego pytania. Czym Kurs cudów nie jest? Moim zdaniem:

1. Kurs cudów nie jest zbiorem pozytywnych sugestii mających na celu poprawienie samopoczucia czytającego. Choć lekcje Książki ćwiczeń zawierają wiele budujących naszą percepcję myśli, to ich celem nie jest jedynie poprawa nastroju, a pogłębianie naszego związku z Ojcem i braćmi.

2. Kurs cudów nie jest wykazem afirmacji mających przynieść czytającemu powodzenie w życiu. O wiele więcej – celem Kursu cudów jest zmiana naszej percepcji w poznanie prawdy o naszym życiu. O tym, że już jest ono pełne powodzenia. Jedynie nasz błąd poznawczy każe nam wierzyć, że jest inaczej.

3. Kurs cudów nie jest przedstawieniem poglądów i koncepcji mających dać czytającemu zadowalający go światopogląd. To prawda, że światopogląd spełnia regulującą rolę w życiu człowieka. Kurs cudów zamierza jednak doprowadzić go poza wszelki światopogląd. Ma dać mu przebywanie w innym miejscu wobec czasu i przestrzeni.

4. Kurs cudów nie jest świętą księgą mającą czytającemu dać zbawienie przez samo tylko jej studiowanie. Jak sama nazwa Kursu wskazuje, czytelnik musi przejść praktycznie przez ten kurs, zastosować jego wskazówki, by w końcu zdać egzamin z pozytywnym wynikiem.

5. Kurs cudów nie jest książką łatwą do czytania. Wręcz przeciwnie – skierowany jest do bardzo zdeterminowanych i wytrwałych studentów, którzy znajdą sposób na jego studiowanie, ćwiczenie i wdrożenie do swych codziennych zajęć życiowych. Jego język jest trudny, a czytający go od dawna zalecają koncentrowanie się na krótkich jego fragmentach i zastanawianie się nad ich głębokim znaczeniem. Prowadzić to ma do rozpoznania rzeczywistości stojącej za słowami danego fragmenciku Kursu.

6. Kurs cudów nie jest zbiorem prawd, które każdy człowiek przyjmuje szybko i z entuzjazmem. Jego przeciwnicy łatwo stają się jego wrogami. Ma to miejsce szczególnie wtedy, gdy któryś z członków rodziny próbuje ich „nawrócić”. Jego zwolennicy także mają skłonność do wybiórczego traktowania tekstu. Ponieważ materiał jest wielki, wybierają „co smaczniejsze kawałki”. Trudne do zrozumienia lub zaakceptowania niestety pomijają.

7. Kurs cudów nie jest podręcznikiem dla tych, którzy mają pragnienie występowania przed ludźmi w postaci cudotwórców. Prawdziwe cuda dokonują się bowiem wtedy, gdy osoba „cudotwórcy” jest sama cudownie uzdrowiona. Uzdrowiona między innymi ze skłonności do egocentryzmu.

8. Kurs cudów nie jest podręcznikiem, którego materiał rozłożony jest „liniowo”. Mówi się, że tematyka kursu rozłożona jest „holograficznie”. Oznacza to, że w każdym prawie akapicie napotkamy podobne zasady – choć opisane innymi słowami lub w inny sposób. Daje to nam tę korzyść, że wciąż powtarzamy to, co jest w istocie najważniejsze, ale stwarza też ten kłopot, że będąc początkującym czytelnikiem – gubimy się w treści Kursu. Dopiero po przekroczeniu pewnego progu ilości lektury – zaczynamy widzieć głęboki sens i praktyczną mądrość Kursu.

9. Kurs cudów nie jest księgą, której zastosowanie jest jedynym środkiem danym ludzkości do zbawienia. Wręcz przeciwnie, jak czytamy, jest jedną z wielu ścieżek opisujących sposób dojścia do „Ojca, który jest w Niebie.”

10. Kurs cudów nie jest podstawą do założenia organizacji religijnej. Jego nauka opiera się na założeniu, że zbawienie dokonuje się przez korektę tożsamości wiodącą do utożsamienia z Ojcem. Dlatego też wyklucza się tu myślenie o kościele i utożsamieniu z jego strukturą jako rękojmi zbawienia. Kurs ma łączyć człowieka z braćmi przez osobistą pracę nad sobą samym. Trzeba jednak zaznaczyć, że o ile mi wiadomo, nie zakazuje spotykania się studiujących Kurs. Byłoby to wnioskiem zbyt daleko idącym.

Gdybyś miał coś do dodania lub nie możesz zgodzić się z którymś z moich spostrzeżeń – zapraszam do dyskusji. Mile widziani są także przeciwnicy Kursu. Pozdrawiam wszystkich czytelników serdecznie!

Poprzedni

Dwa małe a ważne słówka

Następne

Czy chcesz być świętym?

  1. Gdy mowimy o zakładzie, to od razu potencjalnie może być to niezły dowcip. Ale Spinozo, nie możesz skwitować tego wpisu w ten sposób. Są powody, aby pisać o czymś właśnie w taki sposób. Zauważ, że z zasady wszystkie wpisu tego blogu mówią o szczegółach Kursu w sposób pozytywny – określają to, czym on jest. Sam Kurs, co jest oczywiste, zawiera takie podejście. ALE MIMO TEGO wciąż pojawiają się ludzie, którzy opowiadają o nim „niestworzone historie”. Właśnie takim należy poświęcić trochę czasu i pracy. Poza tym istnieje w wielkiej historii poszukiwań ludzkich metoda, która nakazuje wręcz opisywać określany przedmiot na różne sposoby, różnymi słowami, z różnych punktów widzenia. Tak postępuje sam Autor Kursu. Ile razy mówi o tym, jaki Bóg NIE JEST, a jaki jest. Dziękujemy za komentarz. Pozdrawiam

  2. Spin0za

    Na zebraniu załogi zakładu pracy zaproponowano dla poprawy wydajności coaching a ponieważ prawie nikt nie wiedział co to takiego, to tłumaczący coach opowiadał czym coaching nie jest.
    Odebrałem to jako dziwactwo.
    Czy można odpowiadać na pytania w rodzaju czym nie jest Słońce?
    pzdr

  3. Amadeo! Jesteś super gość. Zachęciłeś mnie i dodałeś wszystkim ognia. Aby włączyli rakiety radości i zobaczyli, jak cudnie jest naprawdę. Przebaczyli winy i weszli w światło entuzjazmu stwarzania. No ale ego trzeba ujawnić. Zdemaskować, odkryć. Bo się chowa pod dywanem, jak łapówkarze i tajni donosiciele. Uknuło plan, a my daliśmy się nabrać i wierzymy, że musimy wierzyć weń. Pozdrawiam Cię Amadeo! 🙂

  4. Dobre herezje 🙂
    Brat, idziemy w świetle i za Światłem; tak jak zapowiadasz – tak poczyń, nie ukrywaj nic z dynamiki ego;
    Jedni będą się śmiać
    Drudzy będą ze strachu srać
    To nie ma znaczenia.
    Nie zachowuj nic, nie oszczędzaj wstydu, gniewu, zazdrości, żalu i wszystkich zabawek ego, które dzięki spoglądaniu na nie, ale nie sami, lecz z Duchem Świętym, Jezusem i całą Pomocą Nieba mamy możliwość zrozumieć i oczyścić. A czyniąc tak zmieniamy strukturę siatki przeświadczeń, z której odchodzi wina, lęk i grzech, a przychodzi wraz z Głosem za Bogiem niewinność, światło i świętość. Hej ho! Jedziemy z tym, długo tu nie zabawimy 🙂

    Kurs Cudów jest trudny tylko dla tych, którzy nie chcą być konsekwentni i zarazem rozsądni. Nie jest trudny, jeśli nie próbujesz pogodzić lęku z miłością; zawrzeć kompromisu Prawdy ze złudzeniami. „Zachowaj jedno złudzenie, a zachowasz cały system”
    Buziaki :*

    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=391791814277013&set=a.386840298105498.1073741829.373008446155350&type=1&theater

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *