Jaki właściwie jest Bóg?

 

bogiadamKiedyś pewien chrześcijanin zadał mi pytanie – jaki właściwie jest Bóg? Trochę się zdziwiłem, że o to pyta. Odpowiedziałem krótko, że jest podobny do człowieka, bo skoro Biblia mówi, że człowiek został stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, to wniosek jest prosty. On zagadnął, czy w takim razie Bóg ma ręce i nogi? W swym wnętrzu odczułem silny sprzeciw na takie dictum, ale delikatnie powiedziałem – matematycy uważają, że dwa trójkąty są „podobne” wtedy, gdy mają kąty identyczne, choć boki różne. Podobnie rzecz ma się z Bogiem – są sprawy, w których Bóg i człowiek są identyczni, ale i takie, co do których się różnią. On już nie miał więcej czasu na rozmowę. Ale my tutaj mamy czas 🙂 . A więc jakie są różnice i podobieństwa między nami a Bogiem?

Oczywiście od razu odwołamy się do naszego „głównego” Kursu. Występuje w nim co najmniej 187 odniesień do naszego pytania. Tych, którzy jeszcze tego nie robią, zachęcam do studiowania Kursu. Kopalnia wiedzy duchowej! Wybierzmy jeden z cytatów:

„Bóg jest Umysłem, którym myślę.” (Lekcja 45)

Idea ta stoi w jawnej sprzeczności z obrazami, które zostały wytworzone w świadomości zbiorowej ludzi Zachodu pod wpływem między innymi doktryny żydowskiej, chrześcijańskiej oraz naprawdę pięknych dzieł sztuki pokazywanych np. na ścianach świątyń w Watykanie (ilustracje we wpisie). Bóg wg tej idei znajduje się na zewnątrz człowieka, podczas gdy Kurs uczy nas, że Bóg jest wewnątrz nas. Utarło się bowiem uważać, że umysł jest czymś wewnętrznym w stosunku do człowieka. Błagam jednak Was gorąco! Nie mylcie umysłu z mózgiem. Mózg jest materialnym organem ciała fizycznego – umysł jest zaś czymś subtelnym, delikatnym, ulotnym, duchowym.

Więcej światła na tę sprawę odnajdujemy w tejże lekcji:

„Myślisz Umysłem Boga. Zatem współdzielisz z Nim swoje myśli, tak jak On współdzieli Swoje myśli z tobą. Są to te same myśli, ponieważ są one myślami tego samego Umysłu. Współdzielić oznacza czynić podobnym lub jednym. Myśli, które myślisz Umysłem Boga nie opuszczają twego umysłu, ponieważ myśli nie opuszczają swego źródła. Zatem twoje myśli są w Umyśle Boga tak jak i ty tam jesteś. One są także w twoim umyśle, gdzie On również jest. Ponieważ jesteś częścią Jego Umysłu, zatem twoje myśli są częścią Jego Umysłu.” (Lekcja 45,2)

Tematu nie zgłębimy całkowicie, pragnę tylko podkreślić, że umysł jest miejscem, gdzie pojawiają się myśli. Nie należy więc mylić umysłu, który jest zbiornikiem, z myślami, które jak rybki – w nim pływają. Sam umysł człowieka lub Umysł Boga może istnieć będąc pustym. I jest Mu z tym bardzo „dobrze”. Jednak myśli nie miałyby gdzie się podziać, gdyby nie istniał Umysł. Bóg jest więc Umysłem, w którym znajdują się umysły ludzi oraz wszystko inne. Te umysły ludzi są tylko pozornie oddzielone od siebie nawzajem i od pozostałych rzeczy, bo w istocie mieszczą się w jednym „wielkim” morzu Umysłu Bożego.

Wynika stąd wiele praktycznych wniosków. Jeden, główny, to wspaniały fakt, że żaden człowiek nie jest oddzielony od Boga. Każdy z nas ma Boga w swym umyśle, ale to raczej nasz umysł jest częścią Umysłu Bożego – jesteśmy więc od zawsze i na zawsze połączeni z Bogiem. A drugi wniosek, który się nasuwa od razu to istnienie Boga we wszystkim, co nas otacza. On nie tylko znajduje się w sercach ludzi, jak mówi Jezus znanej ewangelii, ale także w zwierzętach, przedmiotach, powietrzu i pustej przestrzeni. Mówi o tym Jezus w starszej od ewangelii synoptycznych – Ewangelii Tomasza:

Rzekł Jezus: „Ja jestem światłością, która jest ponad wszystkimi. Ja jestem Pełnią, Pełnia wyszła ze mnie, Pełnia doszła do mnie. Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam„. (Ewangelia Tomasza 77)

Konkluzja – sprostowanie nieporozumienia

boggniewnySprostujmy teraz zachodnie nieporozumienie. Bóg nie znajduje się gdzieś daleko w górze. Poza chmurami, ponad gwiazdami. Bóg nie posiada rąk i nóg, siwej brody i ciała fizycznego. Bóg nie jest naszym wrogiem, aby się od nas izolować lub na nas czatować. Bóg nie pilnuje, aby złapać nas na jakimś grzechu. Bóg jest jednak podobny (jak dwa trójkąty) do człowieka w tym, że jest Umysłem, „w którym poruszamy się i jesteśmy” (Dzieje Apostolskie 17:28). I na odwrót – człowiek jest umysłem tj. duchem podobnie jak Bóg. Sam Jezus powiada w ewangelii, że:

„Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie.” (Jana 4:24)

Gdyby niektórzy z Was mieli wątpliwości, gdyż widzą tu dwa pojęcia: duch i umysł, wyjaśniam: Kurs cudów te dwa pojęcia używa z zasady wymiennie, choć słowo Duch zarezerwowane jest raczej dla Ducha Świętego, Umysł  dla Boga, a umysł przez małe „u” dla ducha ludzkiego. Jak np. w tym wspaniałym fragmencie:

„Od tego jednego wyboru zależy cały twój świat, ponieważ w ten sposób ustanowiłeś to, czym według ciebie jesteś i określiłeś, czy wierzysz, że jesteś ciałem, czy też duchem. Jeśli wybierzesz ciało, nigdy nie uciekniesz od tego ciała jako swej własnej rzeczywistości, gdyż postanawiasz w ten sposób, że go chcesz. Ale gdy wybierzesz ducha, całe Niebiosa skłonią się w twą stronę, by dotknąć twych oczu i błogosławić twoje święte widzenie, żebyś już więcej nie oglądał tego świata ciał, z wyjątkiem sytuacji, gdy je uzdrawiasz, pocieszasz i błogosławisz.” (T31,6)

Dygresja nawiązująca do wzniosłej szkoły buddyjskiej dzogczen

Ta końcówka pomyślana jest dla wytrwałych czytelników, którzy jeszcze się nie zmęczyli oraz nie obawiają się zajrzeć do cudzego ogródka.

A więc jak można poznać Boga? Czy za górami za lasami, czy gdzieś tam po śmierci za gwiazdami? (Żartuję 🙂 ). Nie trzeba Go wcale szukać. On już jest w tobie tutaj i teraz. Spójrz tylko uważnie. Dalej podam obszerne dwa cytaty z cennego buddyjskiego źródła dzogczen pt. „Samowyzwolenie przez widzenie nagą świadomością”. Autorem jest Padmasambhawa, mistrz buddyjski, który zaniósł buddyzm do Tybetu w ósmym wieku po Jezusie.

Jedyny komentarz, który powinienem dodać, wiąże się on z odmiennym użyciem słowa „umysł”. Buddyści odróżniają dwa pojęcia: „umysł” i „wrodzony umysł” (zwany też naturą umysłu lub pierwotnym umysłem). To rozróżnienie odnosi się do naszych wcześniejszych rozważań. Otóż „umysł” w ich terminologii to czysty umysł „wraz” z myślami. Gdy myślą o Umyśle Bożym (czystym – pustym), który jest podstawą istnienia wszystkiego, mówią „wrodzony umysł” lub „pierwotny umysł”. Używają też innych określeń (np. świadomość), ale nie tu miejsce na takie rozważania. Oczywiście nigdy nie pada z ich strony słowo Bóg. (Chyba są w przestrzeganiu pewnego przykazania lepsi od żydów 🙂 ). (Żydów nie obrażam! żydzi – to religia, Żydzi – to naród). A więc oto cytaty z rozdziału 7 i 9 jako ciekawostka do zastanowienia:

  • Teraz, kiedy przedstawia ci się (twoją własną, wrodzoną świadomość), metoda wejścia w nią ma trzy aspekty.
  • Myśli w przeszłości są przejrzyste, puste i nie pozostawiają za sobą śladów.
  • Myśli w przyszłości są świeże i niczym nie uwarunkowane.
  • Zaś w chwili obecnej, kiedy (twój umysł) pozostaje w swoim własnym stanie bez stwarzania czegokolwiek, ta świadomość, w tym momencie, jest sama w sobie zupełnie zwyczajna.
  • I kiedy w ten sposób wejrzysz w siebie w nagi sposób (bez żadnych dyskursywnych myśli), istnieje tylko czysta obserwacja, znajdzie się klarowną przejrzystość, bez nikogo, kto byłby obserwatorem: obecna jest jedynie naga, przejawiona świadomość.
  • (Świadomość ta) jest pusta i nieskończenie czysta, nie została przez nic stworzona.
  • Nie jest trwała, a mimo to nie została przez nic stworzona.
  • Nie jest to jednak sama nicość czy coś usuniętego, ponieważ jest przejrzysta i obecna.
  • Nie istnieje jako pojedynczy byt, ponieważ jest obecna i przejrzysta w kontekście wielości.
  • (Z drugiej strony) nie jest stworzona jako wielość rzeczy, ponieważ jest niepodzielna i ma jeden smak. (Rozdział 7)

(…)

  • Kiedy w ten sposób zostaje ci przedstawiona (twoja własna świadomość), poprzez tę niezwykle potężną metodę wejścia w praktykę,
  • (Odkrywasz bezpośrednio), że twoja własna, bezpośrednia samoświadomość jest właśnie tym (i niczym innym)
  • I że ma wrodzoną samoprzejrzystość, która w żaden sposób nie została wytworzona.
  • Jak więc możesz mówić, że nie rozumiesz natury umysłu?
  • Co więcej, ponieważ medytujesz, nie znajdując nic, na co można by medytować,
  • Jak możesz mówić, że medytacja nie idzie ci dobrze?
  • Ponieważ twoja własna, przejawiona wrodzona świadomość jest właśnie tym,
  • Jak możesz mówić, że nie możesz znaleźć własnego umysłu?
  • Umysł to właśnie to, co myśli;
  • Mimo to, choć szukałeś (tego, kto myśli), jak możesz powiedzieć, że go nie znajdujesz?
  • Co się tego tyczy, nigdzie nie istnieje ten, kto jest przyczyną (aktywności umysłu).
  • Mimo to, ponieważ (ta) aktywność istnieje, jak możesz twierdzić, że ona nie powstaje? Ponieważ wystarczy pozwolić (myślom) osiąść w swoim własnym stanie, nie próbując ich w żaden sposób modyfikować,
  • Jak możesz twierdzić, że nie potrafisz przebywać w stanie spokoju?
  • Ponieważ wystarczy pozwolić myślom być takimi, jakie są, nie próbując z nimi nic zrobić, Jak możesz twierdzić, że nie jesteś w stanie nic z nimi zrobić?
  • Ponieważ przejrzystość, świadomość i pustka są nierozdzielne i spontanicznie samodoskonałe,
  • Jak możesz twierdzić, że twojej praktyce nie udało się niczego osiągnąć?
  • Ponieważ (wrodzona świadomość) jest samopowstała i spontanicznie samodoskonała, bez żadnych poprzednich przyczyn i warunków,
  • Jak możesz twierdzić, że nie jesteś w stanie niczego osiągnąć swoim wysiłkiem?
  • Ponieważ powstawanie dyskursywnych myśli i ich wyzwolenie wydarza się równocześnie,
  • Jak możesz twierdzić, że nie udaje ci się zastosować antidotum?
  • Ponieważ twoja własna, natychmiastowa obecność jest właśnie tym, jak możesz powiedzieć, że nic nie wiesz na jej temat? (Rozdział 9)

 

 

 

 

12 Replies to “Jaki właściwie jest Bóg?”

  1. Fajny tekst, ale mi się taka odpowiedź nasuneła na pytanie z tematu : Może Bóg jest naszym najdoskonalszym wzorcem do którego mamy dążyć i poznawać? W jakiego boga wierzymy takiemu się upadabniamy, mentalnie i umysłowo. Chcemy wierzyć w cierpiącego – będziemy cierpieć, agresywnego – agresja nas nie minie, w twórczego i pełnego miłości – będziemy przez to otoczeni. Nie bez przyczyny Bóg jest nazywany Ojcem, a my jego Synami, bo czyż nie wolą każdego ojca jest by syn był do niego podobny w tym co robi? 🙂 Jezus pokazał nam Boski wzorzec, do którego mamy dążyć, a jest on bardzo skuteczny 🙂

    • To ciekawe spostrzeżenie, 4rt. Fakt, że Bóg jest naszym wzorcem. Z tego jednak wynika, że powinniśmy znać Go i wiedzieć, jaki jest jego charakter i inne cechy. Wtedy dopiero możemy Go naśladować. A ponadto powinniśmy pamiętać, że to nie my stwarzamy Boga, ale Bóg już nas stworzył. Na swój obraz i podobieństwo nas stworzył. Więc ponadto nie musimy nic od siebie dodawać, bo już jesteśmy tacy jak trzeba. Jedyne, co musimy zrobić, to rozpoznać ten fakt. Pozdrawiam serdecznie

    • A czy studiując Kurs Cudów, przypadkiem nie poznajesz Boga właśnie, Jego charakteru i wzorca który poprzez poznanie nakreśla i podkreśla Twoją osobowość i stwórczość, która jest wciąż potencjalna i rozwijająca się (jak zresztą każdego z nas)?

    • Używając ścisłego nazewnictwa Kursu cudów nie można powiedzieć, że Boga poznamy czytając. Bóg da się poznać dopiero wtedy, gdy nas przeniesie do Nieba. A stanie się to tylko po precyzyjnym przekształceniu naszej percepcji na tę właściwą. Po drugie: Nie posiadamy żadnej osobowości. Nic się nie rozwija. Ma się tylko całkowicie „zwinąć” czyli zaniknąć zasłona, która nam utrudnia zobaczenie Ojca. My się nie rozwijamy. To jest nazewnictwo humanistyczne, które uwzględnia rozwój ego. Ale nasze ego to tylko przeszkoda. A słowo osoba i osobowość sugeruje osobność czyli oddzielenie. To jest też złudzenie, które musimy odrzucić. Nie ma żadnej osobowości. A więc w czym mamy się upodobnić do Ojca? W tym, czym On już jest. Nic do tego nie wolno nam dodawać ani odejmować. Jak usuniemy swoją osobowość, to zostanie to co już jest: Bóg i Jego Syn, czyli my. Pozdrawiam

    • Nie mogę się z Tobą drogi Studencie zgodzić w pełni, studiowanie to nie tylko czytanie ale i wprowadzanie tego co się wyczytało w życie, pomiędzy innych i w siebie- wtedy jest nauka, a jak jest nauka to i jest rozwój – Kurs mówi o tym cały czas, nie po to są tam lekcje i mowa o nauczaniu i uczeniu się by powiedzieć że to nie rozwija. Traktując to jako klucz do drzwi, otwieramy tylko zamek, bo ktoś kto nie zna klamki która towarzyszy drzwiom, nie otworzy drzwi, musimy się nauczyć wtedy także do czego służy też klamka.
      Takie rozmyślania miałem: skoro Bóg jest wszędzie, my żyjemy w Nim, a On w nas, to jak możemy go dopiero poznać w niebie, a nie zacząć już teraz? Do tego Kurs nic nie mówi o naszych osobowościach, nie klasyfikuje i raczej tak jak ja go zrozumiałem to celowo jest to pominięte by zachować jego uniwersalność i by mógł trafić do każdego. Mówi tylko co nami kieruję i jak wprowadzić trwałą zmianę w nasz sposób myślenia i postrzegania, by rzeczywiście stać się godnym bycia i chcącym być Synem Bożym. A Syn Boży to jest osobowość, tak samo jak Bóg Ojciec jest osobowością z która się przecież komunikujesz, gdyż tylko osobowości mogą się między sobą porozumiewać. Dwa kamienie się przecież nie dogadają, bo nie taką mają funkcję. Bo czy coś bezosobowego może wyrażać miłość, komunikować się, używać umysłu w sposób kreatywny? Skoro mamy w sobie dwa głosy -ego i duchowy, które wpływają na nasz głos decyzyjny, to czymś ten nasz głos musi być. Przecież ego i duch nie wydają decyzji, tylko mówią jak postąpić, reszta zależy od Ciebie. Tylko ego trzeba wyciszyć, a pojednać się z Bogiem. Ja widzę w tym rozwój i zwiększanie Bożego potencjału w sobie. Decyzjami przez nas wewnętrzenie podjetymi zmieniamy siebie, nabieramy pewności, zaczynamy się zadawalać czymś większym, a nie małostkami, zaczynamy miłować, rośnie nasze zrozumienie i miłosierdzie, zamiast nienawidzić – zaczynamy kochać, tworzymy zamiast niszczyć – to nie jest postęp ukierunkowany w strone Boga? Jeśli Bóg jest duchem, to i my nim jesteśmy, a to że mamy różne formy, to tak jakbyśmy mieli różne fraki które są i tak bez znaczenia, bo są tylko frakami. Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo, nie jako kopie 🙂 Jeśli różni myślą jednym celem jakim jest Bóg Ojciec, to przecież i tak stanowią jedność. Proste porównanie – swiadomy tłum mimo swej różnorodności myślowej jest jednolity i nie do ruszenia, nawet jeśli jakiś krzykacz będzię próbował zakłócić jedność. Tłum oparty na ciemnocie ego jest podatny na krzykaczy – bo nie ma w nim jedności, która byłaby długotrwała, a nie zależna od chwilowego widzimisię – tak zabili Jezusa i to samo się dzieję chociażby pod sejmem – jeden rzuci hasło i stado ego idzie za nim, nie patrząc na nic prócz siebie.

    • Pomyślałem, że wtrącę 3 grosze. Studencie, czy nie jest tak, że to, o czym mowisz odnośnie Kursu cudów w jakimś stopniu nie wykracza poza jego kompetencje? Wydaje mi się, że to, co opisujesz jest ostatecznym krokiem, którego dokonuje za nas sam Bóg. Kurs opisuje również „rzeczywisty świat”, który musimy najpierw osiągnąć, aby ostatecznie wrócić do Ojca. Czy ten przejściowy stan, który o ile dobrze mi się wydaje, jest istotnym (lecz nie ostatecznym) celem Kursu, nie obejmuje pewnej formy indywidualności?

    • Mat, podoba mi się spostrzeżenie o rzeczywistym świecie, uważam je za niezmiernie ważne. Rzeczywistość tak naprawdę odkrywa się przed nami jeśli chce się iść ścieżką prawdy i do Boga 🙂 Z koleji nie wiem czy indywidualność a osobowość to jest to samo? Moje myślenie jest takie: indywidualność wskazuje na samotność i manifestowanie siebie, jak wytwór ego, z koleji osobowość na sposób bycia z innymi, bo czyż nie każdy chciałby przebywać z mądrymi doświadczonymi osobowościami, którę uczą nas i dają przykład?

    • Słusznie, indywidualność jest chyba nietrafnym określeniem. Chodziło mi o jakiś rodzaj osobowości, nie tak ograniczonej, jak ta, której doświadczamy obecnie.

      W „Zniknięciu Wszechświata” Artem i Pursah (wiem, to nie jest najlepszy przykład) wydają się posiadać osobowość oraz mówią o osobowości Jezusa.

      Wracając jednak do Kursu, to możemy przeczytać o tym, że w rzeczywistym świecie w dalszym ciągu funkcjonuje postrzeganie. Czy postrzeganie może odbywać się bez postrzegającego? Wiemy, że nie jest to nasz ostateczny cel, niemniej jednak, czy nie powinniśmy się spodziewać doświadczenia całego spektrum rzeczywistości jaka ma się przed nami roztoczyć, kiedy uwolnimy się od ograniczeń jakie na siebie obecnie narzucamy?

    • można rzec, że Bóg jest doskonałą osobowością i dzieli się tym ze swoim stworzeniem – to jest objaw miłości i twórczości, podobny do tego jak sami próbujemy zrobić sztuczną inteligencję i obdarzyć je właśnie swego rodzaju osobowością 🙂
      Wydaje mi się że rzeczywistość jest jedna – Boska, a to co my tworzymy jest tymi innymi rzeczywistościami. Upodabniając się do Boga w myśleniu, zaczynami widzieć to co on i on wtedy widzi przez nas 🙂 przytoczę tutaj cytat zamieszczony wyżej w tekscie opisujący to: Myślisz Umysłem Boga. Zatem współdzielisz z Nim swoje myśli, tak jak On współdzieli Swoje myśli z tobą. Są to te same myśli, ponieważ są one myślami tego samego Umysłu. Współdzielić oznacza czynić podobnym lub jednym. Myśli, które myślisz Umysłem Boga nie opuszczają twego umysłu, ponieważ myśli nie opuszczają swego źródła. Zatem twoje myśli są w Umyśle Boga tak jak i ty tam jesteś. One są także w twoim umyśle, gdzie On również jest. Ponieważ jesteś częścią Jego Umysłu, zatem twoje myśli są częścią Jego Umysłu.” (Lekcja 45,2)

    • dodam jeszcze że KC traktuje ten świat jako trochę pomoc naukową, więc mozna powiedzieć że, dopiero się uczymy jak być wolnym, bo wolność bez samoświadomości może niszczyć. Więc poznając Boga, naszego Ojca dążymy do jego doskonałości i nieskończoności, by być na jego podobieństwo, bo tak zostaliśmy stworzeni. Bóg nie myli się, my możemy popełniać błędy gdyż się uczymy, ale uczymy sie by nie tworzyć błędnych kreacji. Wszechświat nie może być marnotrawstwem 🙂

  2. Drogi Adrzeyu, wydawało mi się, że w środowisku chrześcijańskim powinno to być podstawowe pytanie. Bo uważa się, że to od Boga wszystko zależy. Jak więc można nie poszukiwać odpowiedzi na najważniejsze dla człowieka pytanie?

    Twoja odpowiedź jest, moim zdaniem, trafna. Dodałbym tylko, że Bóg jest „czymś”, co w żadnym stopniu nie przypomina niczego, co poznajemy zmysłami i umysłem. Jest poza naszymi kategoriami poznania i właśnie dlatego nazwać można go NIKIM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*