Przydatna koncepcja świata

Przedstawmy trzy koncepcje świata. Pierwsza – żydowska mówi, że (1) Bóg celowo stworzył świat niedoskonały, aby człowiek mógł go udoskonalić i w ten sposób dojść do Boga. Druga koncepcja – chrześcijańska twierdzi, że (2) Bóg stworzył świat doskonały, ale człowiek przez grzech zniszczył go i teraz żyje w warunkach, na jakie zasłużył. Przebudowa świata to zadanie, jakie przed nim stoi. Koncepcja Kursu cudów odbiega od dwóch powyższych. Kurs mówi, że (3) Bóg stworzył doskonały świat, który nigdy nie został zniszczony. Człowiek nadal żyje w nim i doświadcza jego wspaniałości. Problem polega jedynie na tym, że nie zdaje sobie z tego sprawy.

Postawmy pytanie, czy jest jakieś kryterium, którym moglibyśmy zbadać wartość powyższych koncepcji. Okazuje się, że Kurs dostarcza nam takiego kryterium. Jest nim „przydatność koncepcji”.

Kryterium to przedstawione jest w Podręczniku dla nauczycieli Kursu cudów, w rozdziale poświęconym reinkarnacji. Przeczytajmy akapit wyjaśniający zastosowanie kryterium przydatności koncepcji w przypadku zbadania jej zgodności z rzeczywistością:

„W ostatecznym sensie, reinkarnacja nie jest możliwa. Nie ma przeszłości i nie ma przyszłości, a idea urodzenia w ciele jest bez znaczenia zarówno jeśli jest ono jednorazowe jak i wtedy, gdy jest wielokrotne. Reinkarnacja nie może być zatem prawdziwa w rzeczywistym sensie. Naszym jedynym pytaniem powinno być to: „Czy ta koncepcja jest przydatna?” A to zależy oczywiście od tego, do czego jest ona użyta. Jeżeli jest użyta do umocnienia rozpoznania wiecznej natury życia, jest ona rzeczywiście przydatna. Czy jakieś inne pytanie na jej temat jest naprawdę użyteczne w rozjaśnianiu tej drogi? Podobnie jak wiele innych wierzeń, wiara w reinkarnację może być bardzo nadużyta. W najlepszym razie, takie niewłaściwe użycie koncepcji reinkarnacji oferuje zaabsorbowanie przeszłością i może dumę z przeszłości. W najgorszym przypadku wytwarza ono bezwład w teraźniejszości. Pomiędzy tymi skrajnościami możliwych jest wiele rodzajów szaleństw.” P24,1

Jak wynika z cytowanego tekstu, koncepcja reinkarnacji mimo iż jest „niemożliwa”, może być „przydatna„. To jest bardzo ważny wniosek dla studentów Kursu. Chroni ich między innymi przed sporami na tematy doktrynalne lub sporami na temat interpretacji nauk zawartych w Kursie. Powiedziałbym, że żadna koncepcja nie oddaje pełni Prawdy, bo nie ma takiej możliwości. Koncepcja jest tworem intelektualnym opartym na słowach, które, jak mówi Kurs, są jedynie „symbolami symboli”. Gdyż to, co widzimy oczami fizycznymi to symbole czegoś wewnętrznego. A słowa to jedynie symbole określające te zewnętrzne zjawiska. Prawda, jak wiadomo, jest poza czasem i przestrzenią. Jak więc intelektualna koncepcja, zakotwiczona w czasie i przestrzeni może „być prawdziwa”? Podsumujmy – może być tylko bardziej lub mniej „przydatna„, pożyteczna.

Weźmy więc to kryterium „przydatności” do zbadania przedstawionych na wstępie trzech koncepcji. Zacznijmy od koncepcji Kursu cudów. Czytamy:

„Wybrałeś sen, w którym miałeś koszmary, lecz ten sen nie jest prawdziwy, a Bóg wzywa cię do przebudzenia. Kiedy Jego usłyszysz, nic już nie pozostanie z twego snu, albowiem będziesz wtedy już przebudzony. Twoje sny zawierają wiele symboli ego i to te symbole spowodowały zamieszanie i sprawiły, że pobłądziłeś. Ale było tak tylko dlatego, że spałeś i nie wiedziałeś. Kiedy obudzisz się zobaczysz prawdę wokół siebie i w sobie i nie będziesz już dłużej wierzył w sny, ponieważ nie będą dla ciebie realne.” T6,4,7

Przypowieść, jaką Kurs posługuje się do opisu naszej sytuacji, to przypowieść o „śniącym Synu”, żeby użyć odniesienia do ewangelicznej przypowieści o synu marnotrawnym. Jakiego klucza użyjemy, aby określić przydatność tej przypowieści? Tym kluczem niech będzie „lokalizacja problemu”. Niemal wszystkie lekcje Kursu, a także Tekst, wskazują, że powrotu do Ojca dokonujemy przez korektę naszego postrzegania. Jeśli problem tkwi w naszym wnętrzu, to i jego rozwiązanie znajduje się we wnętrzu. Jeśli śpimy – to nasz sen, który bierzemy za rzeczywistość, pojawia się w naszym śpiącym umyśle. A więc dopiero świadomy sen (porównaj: „lucid dream”- przejrzysty sen) i praca w nim da nam przebudzenie, a zarazem zbawienie świata. Kurs cudów wielokrotnie i wyraźnie przestrzega nas przed błędną myślą o zbawieniu na drodze „przemieniana zewnętrznego świata”. To po prostu „nie działa”.

Teraz zastosujmy ten sam klucz do koncepcji pierwszej i drugiej. Aby w żadnym wypadku nie osądzać braci naszych – żydów i chrześcijan, powiedzieć należy, że każda z dwóch koncepcji może być rozwijana dwojako. Z wnioskami do pracy nad samym sobą (wewnętrzna lokalizacja problemu) albo z wnioskami do „walki ze złymi ludźmi lub problemami świata” (zewnętrzna lokalizacja problemu). Ocena tych dwóch podejść w świetle nauki Kursu jest jednoznaczna. Bardziej przydatnymi koncepcjami są te, które uczą pracy nad korektą siebie samego. Kurs oczywiście koncentruje się na naszym wnętrzu.

A co z uczynkami (aktami zewnętrznymi)? – może ktoś zapytać. Wśród chrześcijan mamy dwa podejścia: protestanckie, które nacisk kładzie na wiarę i katolickie, kładące nacisk na uczynki. Mamy też trzecie – na równoważność wiary i uczynków. Budda z kolei, zapytany, co robić z ludźmi, którzy nie mają wystarczającej dyspozycji, aby medytować i w ten sposób korygować swój umysł, odparł, że powinni robić to, co umieją, a więc zachowywać przykazania (wypełniać uczynki). Zgodnie z jego doktryną dorosną oni w ten sposób kiedyś (może w przyszłym życiu) do poziomu, kiedy będą mogli zabrać się za swój umysł. Gdyż same uczynki nie są w stanie nikogo zaprowadzić do wyzwolenia. Przebudzenie i całkowite wyzwolenie zachodzi jedynie w warunkach przejrzystego umysłu. Jak czytamy w Kursie, który podaje nam nie – „prawdziwą”, a jedynie „przydatną koncepcję świata„:

„Jesteśmy już rzeczywiście bliscy wyznaczonego końca snu. Zanurz się w szczęściu, gdy rozpoczynasz te ćwiczenia, gdyż dają one ci pewne nagrody, nie tylko w postaci odpowiedzi na pytania, ale także w tym, co przynosi ci twoja akceptacja tych odpowiedzi. Dziś będzie ci dane doświadczyć pokoju, który oferuje przebaczenie i radości, jaką daje ci podniesienie tej zasłony (skrywającej oblicze Chrystusa). W świetle, które dziś przyjmiesz, ten świat zacznie blaknąć, aż zniknie i wtedy zobaczysz, jak pojawia się inny świat, taki, że brak słów, by go opisać.” L122,10

 

 

4 responses to “Przydatna koncepcja świata

  1. Kochany Heretyku! Ależ z fantazją odmalowujesz odwieczne prawdy, które nie są prawdami. Jestem Ci wdzięczna za dodanie artystycznej energii tej raczej intelektualnej stronie. Czytam ją z uwagą, ale taki jak Ty – kolorowy temperament jest mi bardzo potrzebny. Pozdrawiam Cię 🙂

  2. Jest nieskończenie wiele koncepcji, to jasne jak i zarówno to, czemu służą.
    Język chorych; wyspecjalizowany w przystosowawczym środowisku samo-zaprzeczenia .
    Jaźń oparta o strukturę koncepcji, indywiduum o rozbieżnym postrzeganiu.
    Mięso co rządzi umysłem,
    Umysł, który rządzi mięsem,
    Kompleks, gdzie mięso i umysł są tym samym,
    Idea, że nic z tego nie jest rzeczywiste…
    Koncepcje.
    Choć wszystkie starają się choć dotknąć swym śmiertelnym ostrzem Prawdy,
    nie mogą, nie są w stanie.
    Nie ma kompromisu między czasem a Wiecznością.
    Nie ma kompromisu między Wiecznością a czasem.
    Nie ma punktu spotkania Prawdy i złudzenia.
    Sen nie wywiera skutków na Rzeczywistość bo nie ma prawdziwej przyczyny.

    Koncepcje zmienne są. Lecz to wystarczy. Zbawienie leży w zmianie postrzegania. A zatem.
    Koncepcje można zastąpić inną koncepcją.
    Prawda, którą można zastąpić inną prawdą – nie jest prawdziwa, bo, prawda w rzeczy samej jest jedynie jedna i ta sama, pozostając niezmienna jak wieczność.

    Wraz ze zmianą postrzegania, w procesie transformacji, dokonuje się uzdrowienia, uzdrowienia tego, co było chore. Chora była idea choroby.

    Jedność świeci teraz w tobie niezmiennie przez całą Wieczność, i w twojej wędrówce po mikroskopijnej amplitudzie czaso-przestrzeni. Proces to oszustwo. Zbawienie to oszustwo.
    Miłość to Prawda
    Miłość, to Ty
    Tak, to Ja
    <3

  3. dziekuje, zawsze przychodzi we wlasciwym momencie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *