Tatusiu, dlaczego?

Pierwszych dwadzieścia lekcji w Książce ćwiczeń Kursu cudów sprawiają duży kłopot początkującym studentom, gdyż nie wyjaśniając dogłębnie problematyki – prowadzą krok po kroku ścieżką rozpoznania zjawisk percepcyjnych. Przypominać to może skok kogoś nieumiejącego pływać, na głęboką wodę basenu. Na szczęście możemy być pewni, że na brzegu stoi trener z długim kijem, którego podsuwa nam wtedy, gdy tylko zanurzymy się pod wodę. Właśnie ja sam w ten sposób nauczyłem się pływać:). Dosłownie, ale i w przenośni. Przerabiałem bowiem Lekcje trzy razy, z odstępami roku na studiowanie Tekstu. Teraz mogę powiedzieć, że warto było. Gdyż po pierwszych 20 lekcjach „pływałem” już coraz lepiej i tym samym czynność ta sprawiała mi coraz większą przyjemność. Poniżej podzielę się swą interpretacją pierwszych, najtrudniejszych 20 lekcji, w formie dialogu syna z tatusiem. (W nawiasach podano numery wykorzystanych w konkretnych wypowiedziach tytułów lekcji).

– Tatusiu, powiedz mi, dlaczego jestem zaniepokojony, czy może dlatego, że idę jutro do szkoły?
– Nie synku, twoje zaniepokojenie nie wiąże się z niczym, o czym w tej chwili wiesz (L5). To świat pozbawiony sensu wywołuje w ludziach lęk (L13). Więc ty także jesteś zaniepokojony tym, że widzisz pozbawiony sensu świat (L12). Powiem Ci więcej, niepokoi cię to, że widzisz rzeczy, które po prostu nie istnieją (L6).

– Tatusiu, jak to się może dziać, że widzę świat, którego nie ma, a ponadto mówisz, że świat nie ma sensu?
– Dzieje się tak dlatego, że twoje myśli także nie mają sensu (L10). Popatrz, właśnie w tej chwili one nie mają sensu (L4). I dlatego twoje pozbawione sensu myśli ukazują ci bezsensowny świat (L11). Krótko mówiąc, cokolwiek widzisz swoimi oczami, pozbawione jest sensu (L1).

– Tatusiu, powiedz mi, jak to jest możliwe, że to, co teraz widzę, może być pozbawione sensu?
– Jest tak dlatego, bo twój umysł zajęty jest tylko przeszłością (L8). W konsekwencji widzisz nie to, co jest, ale tylko przeszłość (L7). Niczego nie widzisz takim, jakie jest ono właśnie w tej chwili (L9).

– Tatusiu, ale przecież dostrzegam wokół siebie jakiś obiektywny świat?
– Niestety, ty sam nadałeś światu sens, który jest skutkiem twojego subiektywnego wyboru (L2). Stało się tak dlatego, że twoje myśli są obrazami świata, które sam wytworzyłeś (L15).

– Tatusiu, ale przecież moje myśli nie są tak silne, aby wywoływać jakieś skutki, są po prostu neutralne!
– Nie synku, nie ma czegoś takiego jak neutralne myśli (L16). Skutkiem tego jest właśnie to, że nie widzisz neutralnych rzeczy, zawsze są one sensowne albo bezsensowne (L17). Synku, pragnę cię jednak pocieszyć. Bóg nie stworzył bezsensownego świata (L14).

– Tatusiu, co w takim razie mogę zrobić, aby zrozumieć i zobaczyć świat, który został stworzony przez Boga?
– Powinieneś zgodzić się z tym, że na razie nie rozumiesz niczego, co widzisz (L3). Ale także i to, że nie jesteś sam w doświadczaniu skutków swego widzenia (L18). No i w związku z tym nie jesteś sam w doświadczaniu skutków swego myślenia (L19).

– Tatusiu, czy to wystarczy?
– Nie, to dopiero początek drogi, którą powinieneś zacząć od poważnej decyzji, aby zobaczyć prawdziwy świat (L20). Synku, czy podejmujesz teraz taką decyzję?

– Tak tatusiu, jestem zdecydowany, aby widzieć wszystkie rzeczy inaczej (L21).

10 responses to “Tatusiu, dlaczego?

  1. Andrzey’u!

    Zadałem wcześniej pytanie o wiek w jakim można dzieciom wyłożyć zasady KC.
    Student odpowiedział, że można bez szkody małym dzieciom.
    Ty powiadasz, że ojciec może to zrobić dopiero z 25 letnim synem.
    Myślę, że ten wiek to 16-18 lat, ale może być pewien margines. To jest czas, kiedy zadajemy sobie pytania w rodzaju „po co my żyjemy?”.

    Jestem nieco podejrzliwy wobec rozmaitych „ksiąg mądrości”. Podoba mi się pod tym względem japoński shintoizm, bo tam nie ma świętych ksiąg.

    Co do katolicyzmu, to nie ma przecież przymusu wprowadzania w tę wiarę naszych dzieci.
    Rozumiem, że mogą być pewne „naciski”, ale teraz raczej w modzie jest ateizm, czyli wg mojej klasyfikacji monizm materialistyczny. Wiara, że istnieje wyłącznie materia.

    pozdrawiam

  2. Czesc :)\n Bardzo podoba mi sie ten dialog miedzy Ojcem i Dzieckiem. Interesujacy sposob spojrzenia i to praktycznego na Kurs i to co On i jego Autor oferuje. Jednak ja wolalbym spojrzec na to nieco szerzej. Wolalbym aby dziecko bylo doroslym czlowiekiem w wieku np. 25 lat i wtedy Ojciec tlumaczy jemu te kwestie.\n\nDlaczego? to wynika z nauk tego swiata i z tego poiomu myslenia. Przeciez widac to jasno, ze jak ktos ma dziecko to musi je szybko ochrzcic, bo tak nakazuje kosciol. Wiec dziecko ma 6 miesiecy zycia na tym swiecie nic nie wie i nic nie rozumie a juz jest wlaczone do kosciola przez ten sakrament. Potem cala reszta, przedszkole, szkola, lekcje religii, pierwsza komunia, bierzmowanie (ciekawa nazwa), liceum, matura zwana egzaminem dojrzalosci, studia, praca, rodzina i…powielenie tego schematu na swoim dziecku lub dzieciach. To jest przeciez indoktrynacja w najczystrzej postaci. Oddajemy swoje dzieci w rece innych ktorzy naucza ich zasad swiata i religii ogolnie obowiazujacych. Co wiecej, kazdy z nas przebyl te droge i teraz probuje sobie wyjasnic, ze byc moze jest inaczej niz nas nauczono. Wiec dajmy dziecia to samo. Niech przejda te droge a potem zastanowia sie tak jak my, ze moze jest inaczej. Jezus przyjal chrzest od Jana Chrzciciela w wieku 26 lub 27 lat. Byl dojrzaly, wiedzial cos o swiecie go otaczajacym i o jego zasadach i swiadomie wybral Chrzest. \n\nA co jest u nas w kulturze uznane za konieczne? Male dzieciatko nieswiadome niczego przyniesc do kosciola i wlaczyc je do tzw. rodziny Bozej. A co ? jak sie urodzilo to nie jest to akt Bozej Tworczosci? Wedlug kosciola NIE. Kosciol udziela sakramentu malzenstwa dwojgu kochjacym sie osoba,mezczyznie i kobiecie. Potem wynikiem ich milosci poblogoslawionej przez kosciol i jego zasady jest dziecko niedoskonale posiadajace w sobie grzech pierworodny i tylko chcest koscielny moze to zmienic. Jakiz to paradoks!! Robilem wszystko co kosciol chcial a wynikiem tego jest dziecko grzeszne. Dopiero jak kosciol przyjmie to male dzieciatko w swoje kregi to jest ono swiete. To przeciez sakramenty wymyslone przez kosciol sa zwykla magia i mydlenie moczu. Sami sobie zaprzeczaja.\n\nKazdy z nas jest malym dzieciatkiem Bozym i nie potrzebujemy kosciola ani nikogo innego aby nas do tego przekonywal. Wiec badzmy z tymi malymi dzieciatkami przez caly czas ich dorastania i zrozumienia tego swiata. Wspierajmy ich nasza dobrocia, ze wszystko im sie powiedzie. A jak juz beda wiedzacymi co ich otacza i jakie to sa nauki to lagodnie im wyjasnijmy, ze to nie ma sensu. Jednak dajmy im czas na nauke tego swiata tak jak nam tez byl dany. Nie starajmy sie skracac tej drogi. Jezus tez sie uczyl tego swiata az doszedl do wniosku ze jest on bez sensu. ALE najpierw uczyl sie tego co tutaj jest. Podarujmy naszym bliskim to samo. Niech zobacza i sie dowiedza. A potem mozemy im pomoc tak jak nam Jezus i Duch Swiety pomaga.\npozdrawiam\nandrzey

  3. Z wybaczaniem nie mam problemu. Nauczyłem się wybaczać wykonując bardzo proste ćwiczenia wg wskazówek Lee Jampolsky’ego.

    Co do kulistej Ziemi, to są osoby, które w tę teorię nie wierzą. Uważają, że Sowieci i Amerykanie z NASA wpuścili ludzi w maliny.
    Są nawet towarzystwa miłośników płaskiej Ziemi w USA, w UK i w Polsce też.
    Odpowiedzą wątpiącym w płaską Ziemię na każde pytanie, rozwieją wszelkie wątpliwości.
    http://www.theflatearthsociety.org/wiki/index.php?title=Main_Page
    Nie widzę podstaw aby obrażać ich uczucia religijne. 😛

    Nie drażni mnie Twoje przeskakiwanie na różne poziomy.
    Sam bez problemu zasypiam, śnię kolorowo, a potem budzę się i śmieję z mych snów.

    Pozdrawiam z boską miłością

  4. Cieszę się, że mi wybaczyłeś to przeskakiwanie 🙂 . W istocie to jest trudność, która zawsze powstaje przy okazji rozmów na tematy duchowe. Wiadomo, że punkt widzenia zmienia perspektywę. Dawniej oczywistym było, że Ziemia jest płaska. Teraz z orbity widać, że jest kulą. I kto ma rację:)? Gdybyż to tylko było zabawne…

    Ale zwykle w rozmowie przejście z poziomu fizycznego na duchowy drażni tych, którzy są przywiązani do fizycznego. Ale i odwrotnie także! Ludzie tzw. duchowi denerwują się, gdy ktoś chce z nimi rozmawiać nie o Niebie lecz „o chlebie”.

    A przecież to wszystko tylko mowa (trawa:) [uwaga! przechodzę na inny poziom, proszę o wybaczenie] i nie ma znaczenia (Lekcja 1)! Kurs mówi, że słowa są tylko symbolami symboli, cóż więc mogą oznaczać naprawdę?

  5. Fajnie tak przeskakiwać 😛
    Level1… click… level2

  6. OK, teraz już chyba możemy dojść do porozumienia. Jak widać w powyższych naszych komentarzach znajdowaliśmy się na dwóch poziomach. Raz na względnym (iluzji), drugi raz na absolutnym (prawdy). Rozmowa jest możliwa, o ile uświadamiamy sobie, na którym poziomie aktualnie przebywamy. Ty zacząłeś od poziomu zagrożenia (iluzorycznego), więc i ja do niego nawiązałem mówiąc o KK i PRL. Potem dalej na tym poziomie mówiłem o córce. O wielu szkodliwościach na poziomie iluzji także wspomniałem.

    Następnie zmieniłem poziom na absolutny (świadomie!). Zrobiłem to dlatego, że dla mnie jest to jedyny realny poziom. Tym samym chciałem zaznaczyć, że na poziomie iluzji jest wiele zagrożeń, a i tak „jakoś” żyjemy – ale o wiele lepiej jest na poziomie absolutnym – bo tutaj nie ma żadnych (!) zagrożeń.

    Zgadzam się więc, że wartościowałem na początku, gdyż chciałem nawiązać do Twojego poziomu („zagrożenie dzieci”). Przy okazji zaznaczę (na wszelki wypadek:), iż nie uważam, że Kurs cudów jest jedyną ścieżką do Nieba.

  7. Nazywając socjalizm i katolicyzm polskimi pułapkami wartościujesz je.
    Robisz to też z KC.
    Wg mnie nie istnieje dobro, ani zło. To relatywne pojęcia z naszego „snu”.
    Niemniej w naszym śnie o naszych dzieciach, takie pojęcia istnieją.
    Znikną kiedy się obudzimy.

  8. W tym oddzielnym króciutkim komentarzu dodać powinienem, że ktoś, kto naucza Kursu cudów – sam powinien wcześniej doświadczyć jego skutków. Nie może to być przekaz dokonywany po powierzchownym (czyli intelektualnym) zapoznaniu się z treścią Kursu.

    Bez głębokiego zrozumienia Kursu możliwe jest bowiem popełnianie wielu błędów. Podam tylko dwa przykłady. Może ktoś powiedzieć, że „skoro ciało jest iluzją, to moralnie dopuszczalną rzeczą jest zabicie człowieka”. Lub np. „jeśli Bóg dba o moje zdrowie, to nie muszę iść do lekarza i przyjmować leków”. Jest wiele innych możliwych błędów do popełnienia. Wniosek: Najpierw sam się naucz, a potem nauczaj innych (także i dzieci).

  9. Świadomość Polaków znajduje się w kleszczach dwóch pułapek jednocześnie. Katolickiej i socjalistycznej. Nawet ci, którzy nie są katolikami, ani nie żyli w czasach PRL podlegają tego typu myśleniu, gdyż zostało one przekazane im z pokolenia na pokolenie.

    Myślenie katolickie to dbałość o „jedyną prawdziwą religię” i walka ze wszystkimi inaczej myślącymi ludźmi. Jednym ze sposobów tej walki dzisiaj (gdy nie wolno już nikogo palić na stosie) jest straszenie ludzi niebezpieczeństwami, jakie ich czekają w sektach. Przez kilka ostatnich lat po wpisaniu do google słów Kurs cudów – na pierwszym miejscu widzieliśmy „dominikańskie centrum walki z sektami”, gdzie straszono czytelnika „tą okropną księgą”. Teraz na szczęście pozycja tej organizacji spadła. Głosi się tam bowiem, że Kurs cudów pochodzi od diabła – wiedzie więc do piekła!

    Myślenie sowieckie z czasów PRL niewiele odbiega od tego standardu. „Tylko nasza ideologia jest prawdziwa” – głoszono dumnie na sztandarach. Wszystkie inne doktryny były wsteczne lub wręcz niebezpieczne i zbrodnicze. Nauki kapitalistów pochodzą z Zachodu – wiodą więc do zguby ludzkości!

    Teraz o dzieciach. Gdy moja mała córeczka leżała w łóżeczku – przed snem prosiłem ją, aby powiedziała do siebie: „widzę swoje ręce we śnie, wiem, że teraz śnię”. Szybko poskutkowało to tym, że zaczęła mieć świadome sny. We snach, zdając sobie z nich sprawę – dokonywała niezwykłych i pożytecznych rzeczy. Tego uczy się w Tybecie malutkie dzieci w szkole.

    Teraz o tym, co może być szkodliwe. Jedzenie może być szkodliwe, gdy jemy nie to, co trzeba, albo za dużo, albo mieszamy tłuszcz z węglowodanami itp. Przechodzenie przez ulicę może być szkodliwe, bo możemy wpaść pod samochód. Schodzenie po schodach może być szkodliwe, bo możemy z nich spaść. Itd. itp. To, co do tej pory napisałem – było opisem w ramach mitologii materialistycznej. Takie iluzje pojawiają się oczywiście w świecie iluzji. Nie mają one jednak nic wspólnego z rzeczywistością.

    Kurs cudów powiada, że nic nie zagraża Synowi Bożemu, a Ty Spinoza, Nim jesteś. Moja córka też Nim jest. I ja, i wszyscy ludzie! Po prostu nic nam nie zagraża, gdyż znajdujemy się wciąż pod opieką Bożą w całkowitym zjednoczeniu z Ojcem. Grozi nam jedynie popadnięcie w iluzję, ale na szczęście Kurs cudów z tej iluzji nas wyprowadza. O ile idziemy śladem Głosu Bożego.

    Reasumując. Kurs cudów nie zagraża małym dzieciom w najmniejszym stopniu, ale wręcz przeciwnie, powinien on być ich uczony. W ten sposób mogą one uniknąć w swym życiu wszystkich iluzorycznych zagrożeń – lęku, gniewu, smutku, niewiedzy, wszelkiego cierpienia, chorób i śmierci. Taka jest Wola Boża, aby wszyscy ludzie byli zbawieni (łącznie z dziećmi). Pozdrawiam 🙂

  10. Nasuwa mi się pytanie od jakiego wieku można czytać KC ?
    Wychowywanie dzieci na jego podstawie może być szkodliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *