Technika przeniesienia świadomości

Prawie wszystkim ludziom uczestniczącym w zbiorowym paradygmacie cielesnej percepcji, twierdzenie Kursu o naszej całkowitej bezcielesności wydaje się co najmniej dziwnym. Czy przekonanie, że nie jest się ciałem, ma jakiś sens? – powiadają. Czy jest to komuś potrzebne? Raczej twierdzi się, że taki pogląd jest społecznie szkodliwy. Jak jest w istocie? Dla mnie ćwiczenie percepcji przekazywanej w Kursie okazało się zbawienne. Napiszę krótko do czego ćwiczenia doprowadziły i jak to się stało.

Otóż technikę przeniesienia świadomości odnieść pragnę do dwóch obiektów. Po pierwsze do siebie samego oraz po drugie do moich bliźnich.

Przeniesienie własnej świadomości

Najpierw o sobie powiedzieć mogę tyle, że wielokrotnie byłem przekonany, że cierpię, mam złe samopoczucie, boję się lub jestem smutny. Czułem, że jestem chory, więc martwiłem się tym. Ogólnie rzecz biorąc miałem złe samopoczucie.

Teraz recepta, którą przepisał mi Kurs cudów. Dowiedziałem się, że nie jestem ciałem, ale duchem. Zacząłem rozważać tę kwestię – w tramwaju, w domu, w chwilach cierpienia i zmartwienia. W efekcie rozpoznałem, że TUTAJ, w tym miejscu, gdzie czuję ból lub zmartwienie jest miwjsce, gdzie MNIE NIE MA. Nazwałem to „podejściem lokalizacyjnym„. Rozważałem problem dalej. Jeśli w miejscu, gdzie występuje cierpienie – nie ma mnie, to gdzie jestem? Wtedy wskazałem wyobrażoną ręką przed siebie i pokazałem miejsce (około 5 m przed sobą), gdzie znajduję się JA PRAWDZIWY. nie cierpiący, duchowy. Święty i doskonały. Radosny i bezgrzeszny. Spokojny i zdrowy. Nieśmiertelny i świetlisty.

Na tym etapie dalej czułem ból tu, gdzie się znajdowałem, ale nie dawałem za wygraną, gdyż wiedziałem, że tutaj mnie nie ma. Naprawdę zaś jestem tam (5 m dalej) – gdzie jest wieczny pokój, radość i miłość. Ten stan trwał około 2 tygodnie. Po ich upływie nastąpiło coś niezwykłego. Poczułem, jak moja świadomość przeskoczyła z miejsca „tutaj”, z ciała, do miejsca duchowego, odległego o 5 m od ciała – miejsca „tam”. Pojawiły się ogromne tego konsekwencje. Teraz w moim nowym miejscu „tutaj” dostrzegłem swoja normalna siedzibę. Pełną radości i pokoju. Miłości i świętości. Otwartości i nowych – niezwykłych zdolności (odnoszących się zwłaszcza do innych ludzi). Miejsce ciała stało się odległe i widziane z mojej nowej perspektywy duchowej. Stałem się jego oserwatorem, ale już przestałem być – jak dawniej – jego mieszkańcem.

Przeniesienie tożsamości bliźnich

Patrzę na kogoś i widzę jego wady. Jego zachowanie drażni mnie. Mało tego – jest przestępcą i grzesznikiem. W tej sytuacji Kurs cudów mówi nam, że ten człowiek naprawdę jest święty i doskonały. Jak możemy zobaczyć to, co Kurs sugeruje nam przyjąć? Jak wiemy, naczelną praktyką Kursu jest przebaczanie. Ale to nie jest zwykłe przebaczanie. Tu potrzebne jest widzenie, że konkretna osoba nigdy nie popełniła nic złego. Jak to zobaczyć w sytuacji, gdy „nasze fizyczne oczy” widzą coś przeciwnego? Zastosowałem tu podobną do powyżej przedstawionej „technikę lokalizacyjną„. Oto ona.

Patrzę w wyobraźni na wybraną przeze mnie osobę, która stoi na wprost przede mną w odległości 5 m. Widzę ją w jej ubraniu. Jest „żywym ciałem”. Myślę wtedy: „To nie jest prawdziwa Agnieszka, ze swoimi wadami, zmartwieniami, chorobami i bólem. To jest ciało, które mylnie utożsamiam z Agnieszką – nie powinienem tak o prawdziwej Agnieszce myśleć.” Wtedy wskazuję wyobrażoną reką miejsce około 45 stopni po prawej od widzianego dotąd ciała i postanawiam, że tu, w tym niby pustym miejscu – znajduje się prawdziwa Agnieszka, w postaci duchowej. Jest ona doskonała i święta. Szczęśliwa, radosna, spokojna i zdrowa. Nieśmiertelna i świetlista.

To jest akt wybaczenia Agnieszce. (Po szczegóły interpretacyjne odsyłam do Kursu.) Po takim transferze tożsamości, który dokonał się w moim umyśle, który jest także umysłem Agnieszki – zaczyna ONA doświadczać skutków cudu. Zupełnie tak samo, jak to opisałem w odniesieniu do tzw. mojej własnej tożsamości. Czytelniku! Spróbuj doświadczyć rzeczywistosci duchowej! Ona jest niezmienna. To jedynie nasza percepcja wymaga zmiany. Warto ją ćwiczyć i przekształcić z percepcji błędnej na poprawną. Ta poprawna jest katapultą do Nieba:).

Wszystkich purystów kursowych, ortodoksów i kursowych fundamentalistów proszę, aby przedkładali efekt nad konceptualny umysł. Wybaczenie sobie i bliźnim przynieść musi efekt najszybciej jak to tylko możliwe. Potem pracujemy nad utrwaleniem i umocnieniem tego rodzaju radosnej i świętej percepcji.

15 responses to “Technika przeniesienia świadomości

  1. A teraz do rzeczy(wistości:), Panie i Panowie:

    „Ten aspekt procesu korekcji rozpoczął się od prezentacji idei, że myśli, których jesteś świadomy, są niezrozumiałe i bez znaczenia, że są RACZEJ NA ZEWNĄTRZ NIŻ WEWNĄTRZ.” (Lekcja 10,3)

    Oto i podejście lokalizacyjne w Kursie. Myślę, że teraz tylko Ci, którzy zasadniczo nauki Kursu nie chcą uznać, odrzucą takie podejście.

  2. Andrzey,

    Wcale nie ma potrzeby żeby się denerwować. Jak dla mnie najpierw, uczepiłeś się słowa „logika” a później słowa „cel” i do obu wyrażeń napisałeś dość obszerne posty okrapiane garścią porad.

    Przypomnę że pierwotnie chodziło o to że Student napisał o technice „przeniesienia świadomości” a ja się spytałem jak to się ma do Kursu? Student odpisał i doszliśmy do sensownego porozumienia. No i tyle.

    A co do Master Teacher’a – jak wiesz w KC możemy znaleźć twierdzenie „Nauczać to demonstrować”. A moim zdaniem Master Teacher nie naucza niczego pozytywnego – tym bardziej można powiedzieć, że nie naucza Kursu Cudów.

    Pozdrawiam
    jpack

  3. mnie nie chodzi o to aby kogos zagiac w jego mysleniu…chodzi mi o to ze w kazdej ideii mozna znalezc cos pozytywnego…i ja wlasnie tego szukam…i zawsze odpowiem dwoma ideami…ta ktora ogranicza/tworzy wiezienie oraz ta ktora daje wolnosc/tworzy wolnosc.
    Wybierajcie czego chcecie sluchac i co akceptujecie. Jaka jest korzysc z szukania bledu?? taka ze go znajdziesz. A czy tego naprawde chcesz ?
    A moze wolisz znalezc fajne info i na nim sie skupic. Budda powiedzial podobno kiedys ze sa dwie kwestie do rozpatrzenia:
    1. zorientuj sie ze jestes w wiezieniu i zobacz ja ono dziala.
    2. jezeli to zrozumiesz to bedziesz wiedzial jak sie z niego wydostac na wolnosc.
    To wszystko. Pozytywna mysl/idea. Wiem co jest grane wiec wiem jak sie z tego wydostac.
    A co masz z tego, ze myslisz negatywnie?? NIC !! bo jest wiezienie, kraty, straznicy. Po co sie na tym skupiac ?? Do czego to prowadzi ?? Do NIKAD.
    dzieki za przezytanie tego posta. Moze to cos wam rozjasni przyjaciele.
    pozdr.
    A.

  4. Czlowieku !! a jaki ja moge miec cel ?? zastanow sie nad tym co piszesz. Chcesz brnac w logike to prosze…Twoja wolna wola…Ja jestem jak Kurs Cudow…pisze i daje rozne mozliwosci a to Ty wybierasz…stara dobra, znana ze szkoly ( wiele lat ) i z zycia logike czy moze konsekwencje…to co naprawde dziala i ma sens dla mnie.
    Nie osadzaj prosze Kursu Cudow, Master Ticzera i organizacji ktora temu przewodzi.
    To jest wszystko bardzo proste…sa idee i dziela sie na dwa sposoby i tylko tak…jedne Ciebie uwiezia, ogranicza, zamkna, sprawia ze zaczniesz osadzac…oraz drugie, ktore Cie uwolnia, rozwina Twoj swiatopoglad, otworza na wszystko i sprawia ze zaczniesz sie czuc wolnym i majacym wiecejmozliwosci.
    Czy to tak trudno pojac?? Bierz to kryterium do kazdej ideii , ktora spotkasz w zyciu. Moze w tym co mowi Master Ticzer jest kawalek ideii, ktora Cie wzmocni i rozwinie. Omin cala reszte i trzymaj sie tego co Ci aktualnie odpowiada.
    To samo tyczy Kursu Cudow i moich wypowiedzi. Znajdz cos co Cie w tym ekscytuje i rozwiaja i nie pytaj innych czy mozesz sobie na to pozwolic. Masz w sobie tyle madrosci aby odroznic ziarno od plew i rob to zawsze i wszedzie. Nie pisz ze cos jest bzdura w wielu zdaniach. Napisz ze jedno z nich Ciebie zainspirowalo i czujesz sie z tego powodu dobrze. Kazdy chce milych inspirujacy i ekscytujacych ideii…wiec ja olewam te negatywne i pisze cos co moze pomoc…zainspirowac, poprowadzic dalej…dac pozytywny efekt/wynik.
    Ja tego sie trzymam…a TY ?? masz wlasna wolna wole…mysl jak zechcesz przyjacielu.
    Wiesz z Kursu Cudow czym jest ego? ono nigdy nie ma pozytywnego celu…tzn. nie wie czego chce…nie wie kim jest…wiec sie zastanow teraz…czy sa takie wypowiedzi ludzi na roznych forach …ktore do czegos daza (pozytywnego) czy moze oni sie wypowiadaja o tym czego nie chca i w co nie wierza. Powiadam Ci…omijaj fora gdzie pisza ze nie wiedza czego chca i kim sa. To jest blad. Pozytywny umysl Ducha Swietego wie czego chce i jak to osiagnac oraz wyjasnia to pozytywnie. Tak wiec…poznacie ich po ich owocach a oni poznaja siebie. To ma sens ? Mam nadzieje.
    Pozdr.
    A.

  5. Studencie,

    Piszę tego posta po 12 h w pracy;), ale mam nadzieję że wyrażę się zrozumiale.
    Według mnie właśnie ludzie typu Master Teacher z Akademii Pełnego Zaangażowania tworzą skrzywiony obraz Kursu. Interpretacja KC według tej organizacji różni się diametralnie od interpretacji np Kena Wapnicka albo Garego Renarda. A jak wiemy KC ma tylko jedno znaczenie. Jak w 2007 pierwszy raz przeczytałem tekst Kursu na pewnym forum(Rozmowy z Bogiem), wiedziałem że odnalazłem to czego szukałem, parę dni później na tym samym forum znalazłem odnośnik do jakiegoś filmiku z Master Teacher ’em- i od razu wiedziałem że coś tu jest nie tak. Później moje podejrzenie potwierdziły się, bo Gary Renard w Zniknięciu Wszechświata i Your Immortal Reality pisał, że był odwiedzić tą organizację i panowała tam atmosfera kultu, nikt nie mógł zadawać pytań kiedy przemawiał Master T., Master Teacher obrażał innych ludzi (np do Garego powiedział „Dumb shit” – był na niego zły, bo wiedział, że ludzie po przeczytaniu Zniknięcia Wszechświata odchodzili z jego sekty), do tego gdy udzielał wywiadu zaatakował (słownie) i obraził dziennikarza, że zadaje mu nie takie pytania jakie by sobie życzył. Moim zdaniem tacy ludzie dyskredytują Kurs i pokazują go w złym świetle. Nawet chociażby sam tytuł jakim mianował się ten pan „Master Teacher” budzi już podejrzenia.

    Dlatego właśnie jestem przeczulony na temat odstępstw od tego co naucza Kurs. Nie mówię, że każdy kto miesza różne ścieżki robi coś złego – sam czerpię z różnych nauczań, głównie z nauczań Ramany Maharishiego i Buddyzmu, no ale oczywiście KC to podstawa.

    Cieszę się, że lubisz moje posty, a ja bardzo lubię czytać Twoje teksty (co prawda nie zawsze się z nimi zgadzając;)).
    Czasami tylko, gdy czuję, że ktoś nowy na ścieżce duchowej czytając Twoje – bądź co bądź zaawansowane wypowiedzi- mógłby wpaść w lekkie zakłopotanie – jak chociażby z „Umysłem Drapieżcy” ;), to pozwalam sobie na małą dygresję. – ale jak powiedziałem super że nie masz mi tego za złe.

    Andrzey,

    Ja też Ciebie lubię;), ale chyba za bardzo wgłębiłeś się w słowo „logika”. Zamień „Pytam serio, bo może masz w tym swoją logikę” na „Pytam serio, bo może masz w tym swój cel (zamiar)”.

    😉

    Pozdrawiam
    jpack

  6. No ja sie zgadzam z Toba w calej rozciaglosci Twojego stwierdzenia 🙂
    Tylko wiesz…ja zaczalem czytac kiedys K.C. dlatego , bo pomyslalem ze on faktycznie i praktycznie pomoze mi w zyciu. Dlatego tak bardzo lubie info ktorym Ty czy inni sie dziela a ktore jest z gruntu praktyczne i daje wyniki.
    Fakt jest taki, ze zyjemy chwilowo ( a przynajmniej tak nam sie wydaje) w swiecie fizycznym i chcemy wszyscy wynikow w tym swiecie.
    Niebo przyjdzie…to bezdyskusyjne, ale teraz trzeba dawac rade tutaj.
    To dluzszy wywod wiec go chwilowo zaniecham 🙂 wybaczcie czytelniczki i czytelnicy 😉
    pozdr.
    A.

  7. Jeśli chodzi o temat lokalizacji, to początkującym zmuszony jestem powiedzieć jeszcze raz. Nie ma żadnej przestrzeni! Wszyscy jesteśmy jedno w Bogu. Chciałoby się powiedzieć – „w jednym punkcie”, tyle że nie ma żadnych punktów, bo one mogą istnieć tylko w przestrzeni.

    Jednak aby przestać wreszcie utożsamiać się z ciałem, a swych bliźnich z postrzeganymi tak zwanymi ich ciałami, należy ODERWAĆ (= przestać je mylić ze sobą) swoją oraz ich rzeczywistość od tych ciał – halucynacji sennych.

    Mój eksperyment udał się, jak to opisałem, bardzo szybko. To rozluźniło moje „przyklejenie się” do ciała. Takie ROZLUŹNIENIE jest krokiem w kierunku całkowitego uwolnienia, do którego PRECYZYJNIE prowadzi w końcu sam Kurs.

  8. Ad. jpack

    „Więc pytanie brzmi: Jak chcesz pogodzić to co w Kursie z tym co Ty piszesz? Pytam serio, bo może masz w tym swoją logikę, ale ja jej nie dostrzegam.”

    I zgadzam sie z Toba jpack…w tym tekscie nie ma logiki.
    No coz…pytanie brzmi, czy Ty wierzysz w logike? jest logika sukcesu? zrob to i to, a bedziesz mial czego chcesz i logika bledu/nie rob tego i tego i nie bedziesz tego mial. Jezeli wierzysz w logike to wierzysz w dualizm, ktory zawsze prowadzi do nikad, bo nie sposob przewidziec wynikow logiki.
    Uzywasz dobrej i zdrowej diety, a i tak zachorujesz. Inny ktos palil po 40 papierosow dziennie i dozyl 95 lat. Oto wyniki logiki 🙂 Czasem mozesz nawet robic to co logiczne i co powiedzieli Ci inni, a i tak nic z tego nie wyjdzie. Niech zyje logika, ktora prowadzi do nikad zazwyczaj.
    Nie zadawaj pytan, na ktore nie chcesz znac odpowiedzi – tak kiedys w filmie ktos powiedzial. Jezeli jestes na etapie wiary w logike to bedziesz otrzymywal rozne wyniki i nie bedziesz wiedzial dlaczego, bo logika jest dualizmem. Jak widzisz nie bede sie odnosil do merytorycznych kwestii ktore poruszyles, poniewaz zrobiles to z fundamentu logiki. Ja uwazam, ze sam fundament jest chory, wiec dalej nie ma sensu tlumaczyc, co i dlaczego Student napisal. Nie mysl, ze lubie Studenta a Ciebie nie. Lubie wszystkich. Chodzi tylko o wymiane pogladow. Jedne sa mi bliskie, bo uwalniaja a od innych sie odcinam, bo mnie ograniczaja.To wszystko. Bez urazy.
    Jestem otwarty na dyskusje i chetnie napisze co mysle.Tylko pamietaj, ze jakie pytanie, taka odpowiedz – to oznacza, ze odpowiedz zawsze jest na tym poziomie, co pytanie. Chetnie zapoznam sie z Twoimi pogladami i jezeli one beda mnie rozwijaly i dawaly mi wiecej wolnosci, to chetnie je zaakceptuje.
    Na poczatek powiem, ze jest cos co sie nazywa „konsekwencja”. Prawo konsekwencji jest o wiele bardziej przydatne i prawdziwe niz logika. Pomysl o tym przyjacielu.
    Pozdr.
    A.

  9. jpacku, ja bardzo lubię Twoje komentarze. One pobudzają do zbadania swego myślenia setki osób. Twoje powyższe uwagi dały mi wiele do myślenia. Nie jestem zbyt ortodoksyjny w tym blogu, treść wpisów staram się odróżnić od samego tekstu Kursu z dwóch powodów. Po pierwsze, aby pobudzić do rozważań a nawet sprzeciwu. Po drugie, aby spojrzeć na treść Kursu z innej strony. Przeciętnemu człowiekowi Kurs może wydawać się tekstem i dziwnym, i nudnym. Trzeba więc „atmosferę wokół niego” rozgrzać:). Podobnie jak to czynił sławny Master Teacher (okrzyknięty już heretykiem).

    Tym zaś, którzy chcą doświadczyć OWOCU ćwiczeń Kursu – jedyne, co należy doradzić: Każdy sam, na miarę swej determinacji w ćwiczeniach – pozna Rzeczywistość i Niebo.

  10. Ciesze sie, ze nareszcie sa jakies praktyczne wskazowki z K.C. Czytanie/Tekst moge roznie rozumiec i zastanawiac sie co to moze znaczyc. Ty Studencie zweryfikowales teorie i zamieniles ja w praktyke, ktora dala konkretne wyniki. Mysle, ze dla kogos, kto przeczytal Tekst kila razy to jest to wielkie ulatwienie, ze napisales o konkretnych doswiadczeniach, ktorych doznales. Zawsze mi tego brakowalo… jak mysli K.C. moga sie praktycznie ujawniac/manifestowac. I za te wiedze praktyczna, ktora sie podzieliles. Skladam Tobie wielkie podziekowanie. Tego mi brakowalo. Ja kiedys tez mialem podobne zdarzenie, ale trwajace kilka minut. Teraz wiem, ze nie jestem w tym odosobniony i ze K.C. i doswiadczenia innych, ktorzy go czytali moga i daja konkretne wyniki.

    Ad. Przeniesienie własnej świadomości.

    Rozumiem, ze teraz masz wizje swojego ciala fizycznego. To jest wlasnie wizja Ducha Swietego. Swieta chwila tym sie wyraza, ze widzisz cos duchowego czyli swoje cialo fizyczne jako ducha… niematerialna forme. Jestes jego obserwatorem. Widzisz, ze ono jest dopiero teraz w wizji duchowej doskonale. Nie mozna go uszkodzic ani zniszczyc.

    Ad.Przeniesienie tożsamości bliźnich.

    Gdyby zostac bezstronnym swiadkiem tego swiata fizycznego, to mozna zobaczyc, ze zdarzaja sie rozne sytuacje. Jednak bezstronny swiadek ich nie ocenia czy sa dobre czy zle. Tym bardziej, ze swiat fizyczny jest iluzja/zludzeniem. Jak mozna przypisywac iluzji, ze jest dobra lub zla? Ona nie istnieje w rzeczywistosci Nieba, wiec osad jest bezzasadny. Bezstronny swiadek powiedzialby, ze te sytuacje po prostu sa, zaistnialy i to wszystko. Jednak czlowiek/ego bedzie je osadzal jako dobre lub zle co jest bledem w perspektywie bezstronnego swiadka. Oto nasz wybor.
    Ja mysle, ze nie wybaczyles Agnieszce zamieniajac ja z chorej i smutnej na zdrowa i radosna. Wybaczyles sobie, ze mogles byc tak naiwny i myslec negatywnie o innej osobie, przypisywac jej negatywne cechy.
    Jezeli mowimy o innych osobach, to zdajcie sobie sprawe z jednej rzeczy. Kazdego mozna nagrac kamera wideo i odtworzyc te sytuacje na telewizorze/monitorze. Ale zastanowcie sie, czy osoba z nagrania jest autentyczna? Ma uczucia, mysli, przekonania, zasady? No NIE!!! To tylko obraz, gra swiatel, ktore wpadaja do maszych oczu i sa interpretowane przez mozg i wtedy mysle, ze to ona/on…znam ja z przeszlych doswiadczen. To samo dotyczy kazdej osoby spotkaniej w swiecie fizycznym. To jest moim zdanie ta sama ocena. Bo skoro mozna kazdego skopiowac kamera wideo to ani to co na filmie nie jest rzeczywisce jak i to co wydaje sie byc cialem fizycznym o ktorym mysle, ze mysli tak czy inaczej. To ja nadaje znaczenie kazdej sytuacji i innym ludzia w konkretnej sytuacji/doswiadczaniu tych ludzi.
    Mysle, ze Twoj umysl Studencie nie jest umyslem Agnieszki, bo moze byc tylko jeden Umysl. To Ty go masz i Ty jestes odpowiedzialny za to co myslisz o innych ludziach, a oni tylko Ci to odwzajemniaja/odzwierciedlaja – to co o nich myslisz. To jest Twoja rzeczywistosc. To jest umysl Chrystusa, ktory jest jeden ale we wszystkich ludziach. Kazdy go ma i kazdy z nas tworzy swoja indywidualna rzeczywistosc w tym samy czasie co inni. Te rzeczywistosci moga sie polaczyc, ale nie musza.
    To co piszesz na koncu w ostatnim akapicie jest jasnym przeslaniem. Ja ujalbym to tak: jestem czlowiekiem, ktory chce sie dowiedziec czegos, co mnie uwolni, rozwinie pozwoli mi byc swobodnym. Jezeli takie mysli sa na Twoim blogu to ja je wszystkie pochlaniam. Nie przejmuj sie purystami czy ortodoksami. To tak jakbys ich ocenil, a przed chwila napisales ze Agnieszki juz nie oceniasz 🙂 Ich tez nie oceniaj. Skorzystaja z tego tekstu, jezeli w ich umysle okaze sie pomocny na poziomie myslenaia na ktorym sa teraz. Daj im wolnosc wyboru. Jezeli Cie zjada za ten tekst, to oznacza, ze jeszcze niewiele rozumieja. Ale moze kiedys do niego powroca i beda zachwyceni…. czego sobie, Tobie i Innym zycze 🙂
    Pozdr.
    A.

  11. Studencie!

    Dziękuje za odpowiedź. Przyznam szczerze, że mnie usatysfakcjonowała. Nie ulega wątpliwości, że mamy odmienne podejście do Kursu. Dla mnie też ważniejsze jest doświadczenie niż doktryna, jednak Twoje spojrzenie na KC jest dla mnie nowością stąd moja dociekliwość i może nico „zaczepne” posty;).
    Mam nadzieję, że nie masz mi za złe moich wypowiedzi. Ja ze swej strony postaram się być bardziej życzliwy.

    Pozdrawiam:)
    jpack

  12. Dodam jeszcze, jpack, że chyba mamy inne podejście do KC. Ja przedkładam przeżycie nad czystość doktrynalną. Wyraźnie i świadomie postanowiłem mieć taką hierarchię. Dlatego też między innymi przestałem wierzyć w nieomylność Papieża, a także Biblii. Teraz KC jest moim podręcznikiem, którego zastosowanie musi przynieść efekt praktyczny w postaci oświecenia. Na spekulacje intelektualno-filozoficzne, którymi się kiedyś bawiłem, nie chcę już tracić energii i czasu. Przecież świata już nie ma, nad czym więc tutaj filozofować!?

    Ponadto uważam, że świadectwo drugiego człowieka (przykład) ma siłę większą niż 1000 dysput doktrynalnych. Siłę przemieniania sposobu myślenia ludzi. To ustępuje jedynie modlitwie i przebaczeniu.

  13. Drogi jpacku, na złodzieju czapka gore:) Kierowałem ten wpis do tych, którzy mogą mieć pragnienie doświadczenia tego, co Kurs opisuje suchymi słowami. Jednak z powodu na „przerost intelektu nad rozpoznaniem kontaktu z Jaźnią” – nie przeżywają prawdy mimo długiej już praktyki. Jak wiadomo – taka praktyka ma przekształcić naszą nieprawidłową percepcję w prawidłową.

    Wyznam Ci coś z własnego doświadczenia życiowego. Znam ludzi, którzy latami toczą spory o słowa zawarte w Biblii, ale nigdy nie doświadczyli bliskości Bożej. Otóż uczynili oni z Biblii bożka, a czcząc go, stracili kontakt z Bogiem prawdziwym. Podobnie może być z czytelnikami Kursu. Jak powiedział Jezus (w Biblii): „Komara przecedzają, a wielbłąda połykają”.

    I teraz do tych 5 metrów. W Kursie znajdujemy miejsca, które nie ze względów „doktrynalnych”, ale z powodu skutków praktycznych, w ćwiczeniach, odnoszą się do lokalizacji. Doktryna jest jasna, „znajdujemy się poza czasem i przestrzenią”, ale ZE WZGLĘDÓW PRAKTYCZNYCH, gdy znajdujemy się na ścieżce DOCHODZENIA do celu, pożytecznym może być użycie pewnych narzędzi przejściowych. Tego rodzaju argumentacja uzasadniona jest znakomicie w rozdziale dotyczącym reinkarnacji. Zapytam Cię więc: Czy istnieje reinkarnacja? Jeśli powiesz, że tak, nie będę się z Tobą spierał. Jeśli powiesz, że nie – również nie będę polemizował. Wszystko zależy od tego, jak mówi Kurs: „CZY TO JEST POMOCNE I UŻYTECZNE DLA CIEBIE” (P24,1)

    W innym zaś miejscu czytamy: „To jest pierwsza próba dalekosiężnego celu, by nauczyć się widzieć to co na zewnątrz jako bez znaczenia i to co wewnątrz jako coś, co ma znaczenie.” To jest jeden z przykładów podejścia lokalizacyjnego. W moim przypadku przestrzenne oddzielenie tego, co ma znaczenie od tego, co nie ma znaczenia – poskutkowało szybkim efektem. To było moje świadectwo, a nie obszerny cytat z Kursu. Więc musiałbym się z Tobą zgodzić , gdybyś wskazywał, że zaprezentowana technika nie pochodzi dosłownie z Kursu. Bowiem tylko Kurs pochodzi z Kursu:) Moje wypowiedzi i moje przeżycia są moimi osobistymi zwierzeniami. Przecież to blog:) Pozdrawiam

  14. „Wszystkich purystów kursowych, ortodoksów i kursowych fundamentalistów proszę, aby przedkładali efekt nad konceptualny umysł.”

    Rozumiem, że to do mnie ? 😉 No dobra… 😉

    No coż muszę o to zapytać: To prawda że KC naucza że nie jesteśmy ciałem lecz duchem i to również prawda, że KC naucza że nas tutaj nie ma ponieważ to miejsce jest nierzeczywiste. Jednak KC nie naucza, że nie ma nas w ciele ale jesteśmy 5 m. dalej od ciała, zgadza się? KC naucza, że nie dość że nas tutaj niema, to nie ma też nas nigdzie indziej w świecie percepcji a to oznacza że nie dość że nas tutaj nie ma to nie ma nas również nigdzie indziej (nie ma nas 5 m na lewo od ciała, na prawo, nie ma nas 20 m od ciała ani również 40 m od ciała itd).

    Więc pytanie brzmi: Jak chcesz pogodzić to co w Kursie z tym co Ty piszesz? Pytam serio, bo może masz w tym swoją logikę ale ja jej nie dostrzegam 🙂

    Pozdrawiam
    jpack

  15. Święta praktyka miłości

    Wdzięczności nie ma końca

    Dziękujemy <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *