Jak uniknąć ognia wiecznego?

ogienOdpowiedz szczerze na pytanie: „Czy wydajesz dobry owoc?” Gdyż od twojego prawdziwego stanu zależy twoja przyszłość! Jezus Ewangelii powiedział: „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.” (Łukasza 3:9) Wyjaśnił to innym razem tak: „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.” (Jana 15:5-6) Czyż nie powinny cię te słowa poważnie zastanowić? Czy może masz sielankowy obraz Jezusa, który głaszcze dzieci po jasnych loczkach, a jednocześnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, że „siekiera do korzenia drzew jest przyłożona”? A może jako czytelnik Kursu cudów mówisz sobie, że Jezus Kursu jest dobry, a tamten ewangeliczny – zmyślony? Popatrzmy więc, co na ten temat mówi Kurs. Opamiętaj się!

Jakże niezwykle ważną sprawą jest przynieść owoc! Przecież on jest sprawdzianem naszego postępu na ścieżce ku Ojcu. Brak owocu powinien być dla nas silnym ostrzeżeniem, sygnałem alarmowym wzywającym nas do skorygowania swej praktyki duchowej. Poszukajmy słów Jezusa w Kursie, które nauczą nas, jak przynieść owoc. To będzie odpowiedź na postawione w tytule pytanie: „Jak uniknąć ognia wiecznego?” W rozważaniu treści Kursu oprę się teraz na Tekście Kursu, Rozdział 25 – Wprowadzenie oraz Podrozdział 1. Oto, co tam czytamy:

„Ciało nie potrzebuje uzdrowienia. Lecz umysł, który myśli, że jest ciałem, jest naprawdę chory! I to tutaj właśnie Chrystus ustanawia lekarstwo.”

Tak więc widzimy, że przyczyną naszego niepowodzenia jest nasze przekonanie, iż jesteśmy ciałem. Wszyscy chrześcijanie zapewne wiedzą, że Chrystus mieszka „w każdym człowieku”. Ale cóż to oznacza? I kiedy może to przynieść właściwy owoc? Zobaczmy, co na to Kurs:

„Nikt, kto nosi w sobie Chrystusa, nie może doznać porażki w rozpoznaniu Go gdziekolwiek. Gdziekolwiek oprócz ciał. Dopóki wierzy on, że jest w ciele, myśli, że Jego tam być nie może. Więc nosi Go w sobie nieświadomie, nie dając oczywistego świadectwa Jego obecności.”

Należy podkreślić, że nie możemy widzieć obecności Chrystusa w ciałach! Przecież ciała, jak czytamy w kursie są tylko złudnymi ramami dla ducha. Jeśli braci widzimy jako ciała, a Chrystusa mieszkającego w ciałach, to jak czytamy wyżej, „nie dajemy ŚWIADECTWA jego obecności”. Nie przynosimy owocu, nie manifestujemy Go, nie przejawiamy Jego świętości i mocy. 

„Chrystus jest wewnątrz ramy Świętości, której jedynym celem jest to, żeby wewnątrz tej ramy mógł On się stać oczywistym dla tych, którzy Go nie znają, aby mógł wezwać ich, by do Niego przybyli, i aby ujrzeli Go tam, gdzie myśleli, że były ich ciała. Ich ciała wówczas rozpłyną się i wtedy będą mogli ukształtować w sobie Jego Świętość.”

Czy zauważyłeś? Oni tylko MYŚLELI, że tam były ich ciała. A CIAŁA ROZPŁYNĄ SIĘ! Aby doświadczyć tego i przynieść owoc, a tym samym uniknąć ognia, zrozum raz na zawsze:

„Chrystus, który jest w tobie, nie mieszka w ciele. Jednak On jest w tobie. Musi to więc oznaczać, że ty nie jesteś w ciele.”

„Ty jesteś środkiem dla Boga, nie oddzielonym od Niego, którego życie nie biegnie poza Nim. Jego życie objawia się w tobie, który jesteś Jego Synem. Każdy aspekt Boga jest otoczony świętością, doskonałą czystością i niebiańską miłością tak całkowitą, że pragnie ona tylko udostępnić siebie wszystkiemu, czemu się przygląda. Jej promieniowanie przenika przez każde ciało, na które spogląda i wymiata całą jego ciemność ku światłu, jedynie poprzez spoglądanie poza to ciało, w stronę światła. Jej łagodność podnosi zasłonę i nic już nie skrywa oblicza Chrystusa przed tymi, którzy by chcieli je oglądać. Ty i twój brat stoicie teraz przed Nim, pozwalając Mu odciągnąć na bok zasłonę, która wydaje się trzymać was w oddzieleniu i z dala od siebie.”

Jak uniknąć ognia wiecznego? Uda się tego dokonać wtedy, gdy twoje ciało ROZPŁYNIE SIĘ, a ty uświadomisz sobie, że jesteś kimś, kogo ogień nie dotknie. W istocie nigdy się nie spalisz, bo nie jesteś ciałem, ale jeśli utożsamiasz się z ciałem – to przenieś swą tożsamość z ciała do ducha. Tutaj jesteś bezpieczny. Jednak potrzebna jest tobie twoja tego świadomość (rozpoznanie).

 

 

 

10 responses to “Jak uniknąć ognia wiecznego?

  1. ,..a tak w ogóle to chyba nie w tym temacie wklejam to swoje pisanie za co przepraszam,. ale tak dawno mnie tu nie było że zwyczajnie nie wiedziałem gdzie mam napisać te swoje przemyślenia , może STUDENT uczyni z tego nowy temat,.. choć interpretacje różnych tekstów to też nic innego jak podsycanie ognia piekielnego moim zdaniem oczywiście. Tematem moich rozważań, jest właśnie to coś , to że KC jest tekstem, który oczywiście można interpretować jak komu się tam podoba,. z tą jedną różnicą,. że jakbyśmy go nie interpretowali i tak prawdy zawarte w tekstach uczynią wysiłki interpretatora bezsilnym ,..zwyczajnie prawdy nie da się zinterpretować , ona po prostu jest, jedyna i niezmienna. Ale za to jak łatwo jest interpretować lub zafałszować teksty pisane przez ludzi,.. i dajmy na to słowa „Jam jest..” i ” JA jest..” . Gdyby Jezus użył słów „Jam jest..” podkreśliłby swoją szczególność,. a co za tym idzie potwierdził fakt swego oddzielenia,. co już w ogóle jest absurdalne,. niby taki drobiazg,. a ile zamieszania, kłamstwa i fałszu.. ale za to ile korzyści dla interpretatorów. Jezus zapewne dobrze wiedział o tym, że gdyby napisał jakieś teksty zostałyby one albo zniszczone albo przeinterpretowane(zafałszowane), albo schowane w sejfach bibliotek watykańskich, więc poczekał aż ludzkość trochę dojrzeje i podyktował teksty nie podlegające interpretacjom ,.. choć są i tacy,. którzy pragną tego dokonać dla chwały swojej, tworząc przy tym jakieś dziwaczne twory religijno-sekciarskie,.. no tego nie da się uniknąć, z czegoś żyć trzeba . Może ta moja wypowiedź zawiera podtekst trochę krytyczny,.. ale czy Jezus był taki „janielski”,.. jak to siem co poniektórym wydawać by mogło…???

  2. studencie , oczywiście Twoje sugestie przyjąłem,. i zgadzam sie z nimi ,. nie mam zamiaru kwestionować niczyjej woli,. daleki jestem od takich praktyk,. ale jeśli pozwolisz to dodam tylko że wedle mego doświadczenia życiowego to jednak słowo pisane czyni wiele zamieszania z tym ludzkim ziemskim śnie. Tysiące interpretacji,. tysiące odłamów religijnych , a moim skromnym zdaniem Jezus tego zwyczajnie chciał uniknąć , nie tego nauczał ..ale mogę się mylić ….

  3. Dlaczego Jezus nie napisał ani jednego zdania ???

    • Drogi wolny, odpowiem Ci w 3 punktach:
      1. Jezus jest wolny, więc Jego decyzje są całkowicie wolne. Nie wypada więc komukolwiek odpowiadać na pytania dotyczące przyczyn Jego woli. Mówi się w takim przypadku tak: „wolny, skieruj to pytanie do Jezusa, On udzieli Ci jedynej właściwej odpowiedzi”.
      2. Ale żebyś nie poczuł się urażony moim odrzuceniem Twojego pytania, powiem tak. Mogę tylko snuć przypuszczenia. Główne z nich to przekonanie o tym, że wybitni ludzie mają tak silny wpływ na ludzkość, że nie muszą nic pisać, a i tak wywierają wpływ. Tak właśnie było ze skutkami krótkiego działania Jezusa w Jego „cielesnej” manifestacji.
      3. W zasadzie Jezus napisał podręcznik. Jest nim Kurs cudów. Fakt – ręką nie swoją, ale ja osobiście wierzę, że Kurs podyktował, który z kolei wiernie został wydany i wydrukowany oraz przetłumaczony (to ostatnie już trochę gorzej 🙂 ).

  4. Jedyna przyjemność pochodzi z czynienia Woli Bożej.
    Dziękuję.

  5. Jak uniknąć ognia wiecznego?

    A istnieje w ogóle coś takiego? 🙂

    • Na poziomie absolutnym nie istnieje ogień piekielny, ale na poziomie iluzorycznym doświadczamy piekła. dlatego można o nim mówić. Należy pamiętać jednak, że piekła w rzeczywistości nie ma.

  6. Bardzo istoty aspekt życia duchowego poruszyłeś studencie ,.bardzo ważny , dla mnie problem stanowi moja wyobraźnia,. bez niej nie mogę sobie w żaden możliwy do zaakceptowania sposób uzmysłowić sobie faktu że cialem to ja nie jestem . Mam takie chwile zwłaszcza na spacerach z psami kiedy panuje doskonala cisza i wokól mnie panuje jakby „duch natury” ( nie znam innego okreslenia) wtedy doznaje czegoś dziwnego , patrze na ten otaczający mnie świat tak właśnie jakbym tego ciała nie miał i że to nie moje oczy widzą to co widzą , ale to są sekundy dosłownie,.. przeciagam nieraz ten stan do no może 0,5 minuty i wracam do fizyczności ciała. Swego ducha najczesciej wyobrażam sobie jako oblok swiatła lub aure która otacza moje ciało,. inaczej nie umiem tego zrobić,. czy to jest błędne postrzeganie ??/ pytam gdyż zwyczajnie nie wiem???

    • Uniwersalnym kluczem do rozpoznania Królestwa oraz faktu bycia w nim teraz jest poznanie siebie samego. Kurs podaje wiele praktyk w wielu Lekcjach. Ich ćwiczenie pomaga nam poznać siebie. Gdybyś chciał zobaczyć rady innego nauczyciela, to polecam Nisargadattę Maharaja. Jego nauki wyjaśniają wyraźnie, kim każdy z nas jest. Po prostu Najwyższym.

      To jest coś, czego nie sposób sobie wyobrazić (jak piszesz), bo jest to coś poza wyobraźnią. Dla intelektu kojarzy się z pustką, ale nazywamy to często w zdaniach z „ja”. Bylebyśmy nie myśleli wtedy o ciele i myślach.

      Inne podejście dają nam buddyści. Np. tacy, którzy rozpuszczają swoje ciało w tęczę. Jest ich wielu. Przykład ciekawych praktyk (tam wyobrażenia yidama są tylko sposobem) znajduje się tutaj:
      http://www.samadi.republika.pl/rart125.htm
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

      • Mógłbym podzielić się naprawdę niebagatelnym zasobem doświadczeń nie fizycznych, jakkolwiek tak się je nazywa, bo przecież w zasadzie umysłu rzeczy, nic nie jest fizyczne, a odbywa się jako holograficzna projekcja mentalna…. Lecz póki co…
        Mógłbym również napisać całą rozprawkę o dziwadłach-stopniach stanów umysłowych, choć to byłby już bezsens z tej racji, że gdybym tego sam nie doświadczył, nawet dziś, jeśliby kto mi takie rzeczy opowiedział, zachowałbym duży sceptycyzm. [Choć dziś stoimy w wieczności]
        Jednym z powodów jest, że w planie ego, takie rzeczy czynią moją tożsamość taką a taką, lecz nie widzę konstruktywnego zastosowania w tym miejscu i czasie dla posługiwania się tym. Ani On nie zalecał mi tak czynić. Dlaczego więc o tym mówię?

        Bo chcę powiedzieć, że to, do czego jest zdolny umysł, naprawdę, ale to naprawdę nie jest w stanie do wyobrażenia ani pomyślenia!
        „Kiedyś” Będąc „jako” obserwator jakiś tam zakresów galaktycznych wszechświata, mając świadomość zarówno gwiazd, planet jak i najmniejszych drobinek i jednej jednoczącej to sieci świadomości/matrycy nabrałem największego w życiu podejrzenia wobec „stworzenia”, „wolnej woli” itd. Dopiero potem zrozumiałem iluzoryczność tego, ale wpierw byłem kuszony w iście wysokim stopniu.
        Im bliżej zbliżasz się do podwalin systemu myślowego ego, tym bardziej się broni. Teraz już jest po ptakach…
        We ZW świetnie został opisany mechanizm działania wszechświata. Jego prostota składa się ze złożoności i podziału. Dla umysłu o cząstce świadomości jest to dzieło do zgłębiania, ponieważ to jest zgłębianie samego siebie. Tak, ciało fizyczne, otoczenie, ziemia, planeta, kosmos, galaktyki mogą stać się twoją świadomością.
        Lecz zaprawdę, nie ma w tym nic stałego ani napełniającego Czcią ni Łaską, a jedynie większe poczucie szczególności i megalomania. Umysł zjada sam siebie cały czas.
        Tak samo zdolności parapsychiczne ściśle wiążą się z tendencją do magicznego myślenia.

        A wszystko ciągle krąży wokół zasady; co dajesz to otrzymujesz.

        Dajesz świadectwo chęci bycia większym, posiadania więcej? Ego już wszystko napisało, ma dla ciebie wszystko, wszystkie wcielenia, każdy czas i bezczasowość w sensie zagięcia czasu, nie wieczności rzecz jasna. Każdy rodzaj świadomości, super-świadomości, nadświadomości itd. Więcej, subtelniej, duchowiej, bardziej, wyżej, głębiej…
        Zawsze FORMA. Nigdy TREŚĆ. To są ślepe oczy ego.

        to jest PIEKŁO.
        Świadomość jest ogniem piekielnym trawiącym samą SIEBIE.

        Kolejnym problemem natury czysto naukowej jest to, że każdy rozumie wszystko na swój sposób. Dlatego kto jak by się nie wyraził, zawsze zostanie zrozumiany specyficznie.

        Przeto zapraszam Cię poza świat formy do takiego niewidzialnego, gdzie trwa wieczny spokój a ty w pokoju spoczywasz w Bogu, jako Ja jestem Synem Boga, na zawsze niewinnym, podobnym Ojcu i nigdy nieograniczonym majakami ze snów o oddzieleniu. Będzie dużo radości po pracy, którą wykonaliśmy. Będzie pełno śmiechu… Spotkamy się w świętej chwili poza czasem.
        Bóg jest moim Ojcem
        Najbliższe spotkanie: Teraz.
        Otwórz serce,
        umysł
        Poddaj się
        i Pozwól
        Bogu zająć Swoje miejsce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *