Przykład podejścia Dzogczen

Ponieważ opublikowany przeze mnie wpis nt. buddyzmu cieszył się dużym zainteresowaniem, postanowiłem i tym razem wspomnieć o nauce spoza Kursu, która rzuca światło na skuteczny sposób jego praktykowania. Ta nauka pochodzi z tybetańskiego kierunku Dzogczen, nauczanego na Zachodzie przez Namkhai Norbu Rinpoche.

Te parę słów, które tu poświęcę trzem aspektom praktyki przydatne mogą być na wszystkich płaszczyznach życia ludzkiego. Jednak szczególnie zalecałbym ich stosowanie w systemach religijnych, które rozpoznały, że ścieżka, którą idą, prowadzi donikąd. Są martwe, a ich wyznawcy, wobec niedostrzegania owocu za życia, pokładają nadzieję na życie „po śmierci”. Podobnie może też być z uczniami Kursu, którzy studiując opasłe tomisko, nie widzą rezultatów swej pracy. Ponieważ jednak Kurs uniemożliwia wiarę w śmierć, to ci intelektualni studenci – pokładają wiarę w swój intelekt. I tak złudnie pocieszając się – idą przez życie bez owocu.

Namkhai Norbu Rinpoche w książce „Kryształ i ścieżka światła. Sutra, Tantra i Dzogczen” pisze między innymi o trzech aspektach praktyki. Nazywają się one zgodnie ze starą tradycją:

  1. PODSTAWA
  2. ŚCIEŻKA
  3. OWOC

Rozumienie tych trzech słów jest uderzająco proste. Jest identyczne (prawie) jak w Kursie. Przytoczę cytat ze wspomnianej książki:

Podstawa istnieje od samego początku, czysta i sama w sobie doskonała – nie potrzeba jej stwarzać. Istnieje w każdej istocie i nie może zostać zniszczona, chociaż traci się jej doświadczenie, kiedy popada się w dualizm. Zostaje wtedy czasowo zasłonięta przez interakcję negatywnych stanów umysłu, związanych z namiętnościami przywiązania i awersji, które powstają z korzenia niewiedzy dualistycznego widzenia. Podstawy nie powinno się jednak obiektywizować jako rzeczy istniejącej samej z siebie; stanowi ona bowiem stan lub warunek Istnienia. W zwykłym człowieku jest ona ukryta, manifestuje się w urzeczywistnionym.”

Od tego trzeba wyjść jako od nauki absolutnej. Cały Kurs opisuje nam ten doskonały stan, abyśmy wiedzieli, NA CZYM STOIMY. Bez zaakceptowania PODSTAWY nie można iść dalej. Jednak jej przyjęcie to dopiero początek budowli. Niezbędny, ale niewystarczający! Jeśli ludzie wątpiący nie akceptują fundamentu, to ludzie religijni często kończą na tym etapie. Nie zdają sobie sprawy, że dopiero teraz mogą zacząć PRAKTYKĘ. A więc dalej, po wnikliwej lekturze Kursu, niezbędna jest ŚCIEŻKA. Dzogczen widzi ją tak:

Na Ścieżce wszystko związane jest z tym, w jaki sposób należy pracować, aby wyjść z dualistycznych uwarunkowań i dotrzeć do urzeczywistnienia. Nawet jeśli mistrz bezpośrednio przekaże wprowadzenie do pierwotnego stanu, poda jego opis oraz sposób, w jaki się przejawia, to jednak problemem pozostaje to, że sami tkwimy zamknięci  w  klatce naszych  własnych ograniczeń. Potrzebujemy klucza otwierającego klatkę, metody, dzięki której rzeczywiste stanie się to, co do tej pory było  jedynie intelektualnym zrozumieniem.”

Potrzebne są METODY. Brak ich w chrześcijaństwie. A jeśli nawet są, to mało kto je docenia. Czy znalazłeś już metody w Kursie? Jeśli nie – to poszukaj i zastosuj. Są znakomite. Poświęcę im wiele przyszłych wpisów. Oczywiście metody nic nie dadzą, jeśli się ich nie stosuje. Jak droga, którą się nie idzie. Reasumując: Na tym etapie potrzebna jest 1) znajomość metod, 2) ich stosowanie. I w końcu należy oczekiwać OWOCU. Należy! Trzeba wiedzieć, kiedy i czego się spodziewać. Jeśli Nieba po śmierci, to cel ten jest b. niekonkretny. Jeśli oświecenia za życia – to cel taki osiągniemy. Co na to Dzogczen?

OWOC CZYLI URZECZYWISTNIENIE. Osiągnąć urzeczywistnienie to znaczy uczynić realnym to, co jest naszym stanem od samego początku, czyli Podstawą. Urzeczywistnienie nie jest czymś, co ma zostać dopiero skonstruowane. Jest to wrodzony nam od samego początku stan. Ścieżka jest już dokładnie wejściem w pierwotny stan, będący zarówno Podstawą, jak i Owocem.”

Owoc jest opisywany bardziej lub mniej dokładnie. Jednak, jak mówi Kurs, słowa są tylko symbolami symboli. Tym bardziej ów wzniosły stan nie może być opisany a jedynie DOŚWIADCZONY. Chociaż skutki tego doświadczenia są zawsze zauważone przez otoczenie. W skrajnym przypadku człowiek, który osiągnął cel – znika. Jednak nie dzieje się to bez jego zamiaru czy zgody. Nieraz musi świadomie iść w tym kierunku. Kieruje nim Duch Święty i jeśli jest mu uczeń posłuszny – pojawia się to, co słuszne.

I na koniec podkreślę – nie ma tu różnicy – istota duchowości w każdej religii jest taka sama. Różnice polegają na metodach i zewnętrznej szacie kulturowej. Ja wybrałem Kurs, ale na etapie studiów (medytacja analityczna, poprzedzająca ścieżkę) stosuję zasadę Ducha, dobrze wyrażoną przez Milarepę. Oto ona:

„Najpierw wgryź się w powikłania nauk.
Potem przemyśl to, czego nauczają;
A w końcu, zgodnie z pouczeniami,
medytuj nad ich znaczeniem.”

4 responses to “Przykład podejścia Dzogczen

  1. Brzmi to bardziej niż znajomo, bowiem jest to echo odwiecznej melodii, której wibracje ludzie nazwali wieloma rożnymi nazwami i przyporządkowali jej dźwięk swoim percepcyjnym odpowiednikom, kategoriom w związku ze swoim systemem wartości i anty-wartości…

    Jezus w swoim Kursie wyraźnie podkreśla jednoznaczność, uniwersalność i wszechzastosowanie nauki przezeń wykładanej, która jest u podstawy jedyną prawdziwą do nauczenia będąc przekładana z treści na potrzebę w formę, która ma wieść do znaczenia z poza siebie, czyli do źródła, do treści…

    Wszystko kończy się tam, gdzie się zaczyna.

    Źródło, które się wyleje ustanawia siebie tam, gdzie się wleje.

    Wszystkie ścieżki prowadzą ostatecznie do Jednego. Lecz żadna ścieżka nie prowadzi od Niego.

    Jam Jest

  2. Witajcie,
    fajnie, ze wspomniales o naukach dzogchen. W moim odczuciu sedno nauk Buddy i Jezusa sa tym samym – roznia sie nieco teologia. Obydwaj Przewodnicy mowia o budzeniu sie ze snu cierpienia poprzed kultywowanie braterskiej milosci i uwaznosci. Obydwoch nauczycieli nauki sa interpretowane na rozne sposoby. Ciemnosc/karma przyslania nature Buddy/Chrystusa i wciaga nas w gry niewiedzy. Teologia sie nieco rozni ale to jest ok. Jezus w Kursie mowi o roznych sciezkach a i rzetelni lamowie uznaja urzeczywistnionych mistrzow/buddow innych nie buddysjkich tradycji.

    „Studiować buddyzm, to studiować siebie.
    Studiować siebie, to wykroczyć poza siebie.
    Wykroczyć poza siebie, to być w jedności ze wszystkim.
    Być w jedności, to być oświeconym, to wyzwolić swoje ciało i umysł oraz ciała i umysły innych. Nie pozostaje żaden ślad oświecenia i ów „nie-ślad” trwa w nieskończoność.”

    Eihei Dogen Zenji

    czy to nie brzmi znajomo?
    Pozdrawiam!

  3. Wybacz opóźnienie w publikacji komentarza. Zagapiłem się. Odtąd będą one pojawiać się automatycznie, jak tylko je wpiszesz.

    Tak Deo, cieszę się, że się rozumiemy. Może także w ten sposób szerzymy zrozumienie? Na temat pierwszego aspektu – Podstawy, zamieściłem dziś nowy wpis. Jest on w zasadzie wypisem cytatów z Kursu. Jednak w tak wielkim dziele nie łatwo było mi znaleźć odnośne miejsca.

    Oto link. Zapraszam Ciebie i innych chętnych do lektury:

    Podstawa w Kursie cudów

    Pozdrawiam Cię gorąco i dziękuję za Twój wkład w szerzenie (czy aby dobrze używam tego słowa? – skoryguj mnie, jeśli trzeba)

  4. Bardzo interesujący art, tak jak wszystkie.
    Tak, jest to bardzo prosty obraz kroków do>, gdzie to, jest tym samym co, skąd>. Przyczyna i Skutek są nieoderwalne i nierozróżnialne; każda część jest sumą całości…
    Początek i koniec jest jednakowy.
    W Kursie jest bardzo istotny temat: nim coś zostanie wyosobnione musi wpierw być znane, nie ma innej możliwości. To jest również dowód na to, że odosobnienie nigdy nie nastąpiło w rzeczywistości; i że Boga znasz, lecz go nie pamiętasz… Śmieszne prawda? Tak, uwierzyliśmy w żart, i zamiast się roześmiać daliśmy się nabrać sobie samemu 😀
    To tyko żart. Bogu dzięki, że jest On sobą, a my w Nim trwamy tak jak On. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *